Niemal 33 lata historii „Rzepy”

aktualizacja: 25.11.2014, 09:25
Pierwszy numer „Rzeczpospolitej” ze słowem wstępnym Mieczysława Rakows...
Pierwszy numer „Rzeczpospolitej” ze słowem wstępnym Mieczysława Rakowskiego
Foto: Rzeczpospolita

„Rzeczpospolita", którą trzymają Państwo w rękach, ma numer 10 000. Jej dzieje to historia polskiej prasy w pigułce.

REDAKCJA POLECA
01.03.2016
Dariusz Fikus: Informacja, głupcze!
kariera
Wulgaryzmy w pracy niedopuszczalne, chociaż powszechne

Wydanie, od którego rozpoczęła się obecna numeracja „Rzeczpospolitej", ukazało się 14 stycznia 1982 roku, miesiąc po wprowadzeniu stanu wojennego. Jednak historia tytułu sięga daleko wstecz.

Przed 1982 rokiem „Rzeczpospolitych" było cztery. W różnych okresach pod tym tytułem wychodziły m.in. dwutygodnik i miesięcznik, a najbardziej znany był dziennik „Rzeczpospolita" z lat 1920–1931. Pierwszym większościowym właścicielem był Ignacy Jan Paderewski, a wśród autorów figurowali Adolf Nowaczyński i Kornel Makuszyński.

W 1981 r. wznowienie „Rzeczpospolitej" jako organu rządu zaproponował w Sejmie poseł Edmund Osmańczyk. – Nie może być, by obywatel skazany został na gazetki ścienne oraz na słuchanie zagranicznych audycji w języku polskim – uzasadniał. Pierwszym naczelnym został Józef Barecki, jednak w stopce brakowało nazwisk. Był za to adres: Mysia 2. Obok siedzibę miała cenzura.

Biorąc do ręki pierwszy numer z 14 stycznia 1982 r., można się przekonać, że redaktorzy pełnymi garściami czerpali z przedwojennej tradycji. Ten sam format, podobne czcionki i łamanie tekstu.

Treść była za to przesiąknięta propagandą. Słowo wstępne do pierwszego numeru napisał wicepremier Mieczysław Rakowski. W drugim ukazały się listy z poparciem dla gen. Wojciecha Jaruzelskiego, które rzekomo trafiły do niego po 13 grudnia. Później o stanie wojennym wspominano rzadko, za to gazeta emocjonowała się skupem tucznika, a zbrojenia USA nazywała „opętańczym wyścigiem ku zagładzie".

Mimo to ewoluowała. Pojawił się w niej dział sportowy, a propaganda z czasem jakby zelżała. Dlatego, gdy w 1989 r. stery w gazecie objął Dariusz Fikus, nie zwolnił całego zespołu.

Naczelnym mianował go Tadeusz Mazowiecki, pierwszy niekomunistyczny premier. Fikus ma w środowisku dziennikarskim status legendy, a oglądając numery z początku lat 90., można się przekonać dlaczego. „Rzeczpospolitą" przekształcił w nowoczesną gazetę, także pod względem układu kompozycyjnego. Pierwszy numer w nowym tzw. layoucie ukazał się 15 stycznia 1990 roku i bardzo przypominał obecną „Rzeczpospolitą". W winiecie na tytule przycupnął orzeł w koronie.

Gazeta od początku nie bała się trudnych tematów. W 1990 r. opublikowała nazwiska funkcjonariuszy NKWD odpowiedzialnych za zbrodnię w Katyniu oraz listę zakładów przemysłowych, które w Polsce najbardziej trują. Pojawił się też w niej dodatek „Ekonomia i prawo", później jako dwa osobne grzbiety.

Pierwszy krok do urynkowienia gazety nastąpił w 1991 roku, gdy 49 proc. udziałów w wydawnictwie przejęli Francuzi. Gazeta formalnie przestała mieć charakter rządowy, jednak Skarb Państwa pakiet większościowy zachował aż do roku 1995.

Kilka miesięcy później Fikus wydał dla zespołu bal. Jakby przeczuwał, że trzeba się pożegnać, bo w marcu 1996 roku zmarł. Rytm pracy „Rzeczpospolitej" wyznaczali później jego następcy: Piotr Aleksandrowicz, Maciej Łukasiewicz, Grzegorz Gauden, Paweł Lisicki, Tomasz Wróblewski, a obecnie Bogusław Chrabota.

Uwolniona od zależności od rządu „Rzeczpospolita" zaczęła słynąć z dziennikarstwa śledczego. Bezlitośnie ujawniała afery władzy, m.in. starachowicką i hazardową. Z biegiem lat zmieniała się jej struktura właścicielska, a także wygląd. W 1999 zaczęła być drukowana w kolorze, a w 2005 roku wraz z brytyjskim „The Guardian" uznano ją za najlepiej zaprojektowany dziennik świata.

Największą rewolucję gazeta przeszła w 2007 r. Porzuciliśmy format A2, aby – jak sami tłumaczyliśmy – do czytania „Rzeczpospolitej" nie było już niezbędne ogromne dębowe biurko. W pierwszym numerze w nowym formacie zamieściliśmy opinie znanych Polaków, którzy mówili, dlaczego podoba im się mniejsza „Rzepa".

Od 2011 r. gazeta ma jednego właściciela, którym jest polska grupa Gremi.

Rok później uruchomiliśmy aplikację na smartfony i tablety. W październiku tego roku weekendowa gazeta w całości stała się magazynem „Plus Minus", ruszyła też nowa strona rp.pl.

Czego życzyć nam z okazji wydania nr. 10 000? Byśmy nie bali się stawiać sobie ambitnych celów. Bo skoro pismo utworzone w mrokach stanu wojennego udało się przekształcić w niezależny i nowoczesny tytuł, nie trzeba więcej dowodów na to, że w pół drogi zatrzymywać się nie wolno.

Liczby, daty, fakty

- 10 000 – tyle numerów „Rzeczpospolitej" wyszło od ukazania się dziennika 14 stycznia 1982 r.;

- 25 lat i 41 dni – tyle czasu upłynęło od mianowania Dariusza Fikusa naczelnym;

- 300 zł – tyle kosztował egzemplarz w styczniu 1990 r.; w listopadzie 1991 było to 7000 zł, w lutym 1995 – 70 gr;

- gorąca linia – ministerialny telefon do Urzędu Rady Ministrów, jaki miał początkowo na biurku Dariusz Fikus;

- 28 października 1994 r. – tego dnia ukazał się w Wilnie pierwszy numer tygodnika „Słowo Wileńskie", którego pomysłodawcą był Fikus, a który tworzyli dziennikarze i redaktorzy „Rzeczpospolitej";

- poddasze – miejsce, w którym kilka osób przygotowywało naszą stronę internetową; portal www.rp.pl ruszył oficjalnie – jako jeden z pierwszych w polskiej prasie – 23 marca 1997 r.;

- Erika Steinbach – główny gość redakcyjnej debaty, w której wzięli także udział m.in. Donald Tusk, Józef Oleksy oraz kilkudziesięciu polityków i historyków z Polski i Niemiec;

- biełomory – papierosy, które przywiózł z Rosji publikujący w „Rzeczpospolitej" Mariusz Wilk, a którymi zaciągał się (!) podczas wizyty w redakcji Gustaw Holoubek;

- reklamówka z porami i pomidorami – ulubiony element kamuflażu Jerzego Haszczyńskiego podczas zbierania materiałów o rewolucjach w Libii i Egipcie;

- 96 – tyle stron zapisanych drobnym maczkiem miał zeszyt z projektem Konstytucji RP, który dostarczył do sekretariatu redakcji czytelnik, domagając się natychmiastowej publikacji – oczywiście bez skrótów;

- nagroda – „Rzeczpospolitą" uznano w 2006 r. za najlepiej zaprojektowaną gazetę codzienną na świecie;

- spontaniczność – tak – po publikacji tekstu „Grzech w Pałacu Arcybiskupim" – arcybiskup Juliusz Paetz tłumaczył swoje zachowanie wobec kleryków;

- polskie obozy śmierci – sformułowanie w zachodnich mediach, przeciwko któremu „Rzeczpospolita" wraz z MSZ rozpoczęła kampanię; w jej wyniku gazety i portale w wielu krajach zmieniły zasady pisania tekstów o niemieckich obozach zagłady z II wojny światowej;

- więcej, więcej, więcej – hasło reklamy telewizyjnej promującej wprowadzenie 15 października 2007 r. zmniejszonego formatu „Rzeczpospolitej";

- 450 minut – upłynęło od informacji o katastrofie smoleńskiej do rozdawania przed Pałacem Prezydenckim wydania nadzwyczajnego „Rzeczpospolitej";

- 240 km – czyli trasa z Warszawy do Augustowa – takiej długości wstęga papieru jest potrzebna na wydrukowanie codziennego wydania;

- 9150 – tyle nazwisk autorów jest dziś w naszym systemie wierszówkowym;

- barek – czynny codziennie do godz. 22 (i dłużej) redakcyjny bufet z wyszynkiem w dawnej siedzibie na placu Starynkiewicza – przedmiot zazdrości kolegów z innych stołecznych redakcji.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE