PSL wykorzystuje sytuację polityczną i odbiera PiSowi elektorat

aktualizacja: 03.09.2014, 21:49
Foto: Fotorzepa

Badania pokazują, że elektorat, do którego odwołuje się PiS, najbardziej boi się konfliktu z Rosją. Sytuację wykorzystuje PSL.

Kierownictwo PiS dostało przed kilkoma dniami wyniki wewnętrznych sondaży. Badania zlecono po zaostrzeniu sytuacji na Ukrainie. – Wyniki są dla nas fatalne. Konfliktu z Rosją najbardziej boją się wyborcy gorzej wykształceni i z mniejszych ośrodków – relacjonuje „Rz" polityk partii Jarosława Kaczyńskiego. Jak pokazują wyniki sondaży realizowanych przez IPSOS w dniu ostatnich wyborów europejskich, tego typu elektorat stanowi trzon poparcia dla PiS.
Dodatkowo, jak pokazują badania CBOS, sytuacja na Ukrainie znów zaczyna rzutować na polską scenę polityczną. Interesuje się nią aż 83 proc. badanych. To najwyższy poziom od czasu marcowej aneksji Krymu. 78 proc. badanych uważa, że to, co się dzieje za wschodnią granicą, stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski (wzrost o niemal 30 pkt proc. w stosunku do poprzedniego pomiaru).
Podobna sytuacja miała miejsce przed wyborami europejskimi. Jak mówił potem w wywiadzie dla „Rz" Kaczyński, zła reakcja PiS przyczyniła się potem do minimalnej przegranej jego ugrupowania. – Korzystając z sytuacji na Ukrainie, premier wykonał kilka gestów wobec opinii publicznej i to dało mu bardzo dobry skutek polityczny. Bez tego przegrałby wybory europejskie, i to bardzo dotkliwie – oceniał w lipcu lider opozycji.
Dlatego Kaczyński posłuchał namów partyjnych doradców i pojawił się wczoraj na Forum Ekonomicznym w Krynicy. Wziął udział w panelu: „Jak zapewnić bezpieczeństwo w Polsce i Europie?". Opowiedział się za zwiększeniem wydatków na zbrojenia, co, jego zdaniem, może poprawić wzrost gospodarczy.
Prezes PiS odniósł się też do ostatniego wystąpienia Donalda Tuska w Sejmie. Premier mówił, że budżet MON nie wzrośnie w przyszłym roku do 2 proc. produktu krajowego brutto. Szef PiS przekonywał w Krynicy, że NATO powinno bardziej zaangażować się w Europie, a Zachód powinien wesprzeć militarnie naszego wschodniego sąsiada.
Ale jak mówią współpracownicy Kaczyńskiego, w partii wciąż nie ma pomysłu na  przekaz, który pozwoli być PiS bardziej wiarygodnym od PO w kwestii bezpieczeństwa.
Dodatkowym zmartwieniem jest atak, który przypuścił PSL. Przy okazji dożynek działacze tej partii rozdają gazetkę, w której na ostatniej stronie umieścili grafikę przedstawiającą wybuch bomby atomowej i hasło: „PiS=WOJNA". Poniżej można zaś przeczytać: „Kto (...) zapewni, że jeśli rusofob Kaczyński dojdzie do władzy, to nie wyśle wbrew interesowi Polski na Ukrainę polskich żołnierzy i nie wywoła wojny z Rosją?". Gdy o publikacje zapyta się polityków PiS, zapewniają, że temat im nie szkodzi. – Nie słyszę na spotkaniach z rolnikami pretensji o naszą politykę wschodnią – przekonuje poseł Krzysztof Jurgiel.
Jednak w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że tego typu retoryka może być na wsi skuteczna. Oburzenia podczas ubiegłotygodniowej sejmowej debaty na temat embarga na polskie produkty rolne nie krył poseł Marek Suski. – Czy polski rząd powinien się posługiwać takimi chwytami z czasów faszystowskich gadzinówek? – pytał szefa resortu rolnictwa Marka Sawickiego z PSL.
– Każda akcja rodzi kontrakcję – wskazuje w rozmowie z „Rz" szef PSL Janusz Piechociński. W jego opinii partia musi się bronić, bo jest na wsi brutalnie przez PiS „wycinana".
Zdaniem Jurgiela PSL łamie niepisaną zasadę polskiej polityki – jedności w sprawach zagranicznych.
Szef kampanii samorządowej PSL Krzysztof Hetman nie ma sobie nic do zarzucenia. – PiS powoduje zagrożenie w stosunkach ze wszystkimi sąsiadami. Na to chcemy zwrócić uwagę – zaznacza europoseł.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE