Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Były wokalista ?Led Zeppelin Robert Plant wyda 8 września solowy album

Robert Plant cišgle poszukuje nowej drogi
Warner Music
Były wokalista ?Led Zeppelin wyda 8 wrzeœnia solowy album. Zaskakujšcy - pisze Jacek Cieœlak.
Najnowsza płyta „Lullaby and . . . The Ceaseless Roar" została nagrana z nowym zespołem The Sensational Space Shifters, na którego brzmieniu duże piętno odcisnšł John Baggott, występujšcy zazwyczaj z gwiazdš triphopu Massive Attack. Zamiast hardrockowych gitarowych riffów usłyszymy elektroniczne loopy i sample, do których Plant wykonuje uduchowione wokalizy. Sporo jest egzotyki, za którš odpowiada pochodzšcy z Gambii instrumentalista Juldeh Camara. Na egzotycznych instrumentach zagrał również Justin Adams – specjalista od tak egzotycznych instrumentów, jak bendir, djembe i teherdant. Muzyka jest z jednej strony delikatna, a z drugiej dynamiczna. Nie ma jednak mowy o żadnej powtórce z Led Zeppelin, czego można było się spodziewać, gdy wokalista odrzucił pomysł wspólnych koncertów z Jimmym Page'em, Johnem Paulem Jonesem i Jasonem Bonhamem.

Znaczenie szczeroœci

– W samych poczštkach mojej twórczoœci, kiedy spotkałem Jimmy'ego Page'a i Johna Paula Jonesa, starałem się wyrazić ducha czasów, w których przyszło nam nagrywać, oraz korzystać z muzycznej lekcji, jakš otrzymałem, słuchajšc starych bluesmanów, m. in. Howlin' Wolfa – powiedział Plant. – Teraz mam cały zbiór doœwiadczeń przypominajšcych barwnš tęczę, którymi mogę się inspirować, a jednoczeœnie potrzebę rozmowy o tym, co się dzieje w moim życiu, komputerze. Potrzebę konfrontowania się z tym, co się ostatnio wydarzyło. Każdemu z nas towarzyszš oczekiwania, rozczarowania, szczęœcie i pytania. Nareszcie mogę wyrazić je poprzez muzykę, siłę i trans – kalejdoskop dŸwięku i barw. Myœlę, że dojrzałem do większej szczeroœci. Plant od dawna poszukiwał muzycznych inspiracji poza kręgiem euroamerykańskim. JeŸdził do Kaszmiru, Mali, ważnym punktem były góry Atlas i północna Afryka. Jeden z albumów nazwał „Timbuktu", zapożyczajšc nazwę od miasta w Mali, gdzie koncertował. Podczas wywiadu z George'em Stroumboulopulosem żartował, że wywołał tam zainteresowanie... jako kobieta. Towarzystwo było bowiem mocno islamskie. MężczyŸni o krótkich włosach stali z jednej strony widowni, a kobiety z drugiej. Zawsze lubił zaskakiwać i nie wyrażał poglšdów, których można by się po nim spodziewać. – Led Zeppelin kojarzono z „Whole Lotta Love" i hard rockiem, ale dla nas najważniejsza była chęć zmiany, pójœcia jeszcze dalej – mówił w wywiadzie w 1975 r. – To sprawiało, że nie nudziliœmy się ze sobš. Wszyscy improwizujš i nic nigdy się nie powtarza. – Nie mam ulubionych albumów Led Zeppelin – wyznał z kolei w 1977 r. – Każdy pokazuje inny okres w ewolucji nas wszystkich. Każda płyta ma innš atmosferę. Lubię trzeci album oraz „Houses of the Holy", których ludzie nie słuchali zbyt uważnie, a były zapisem ważnej dla nas zmiany. „Presence" stało się naszym Feniksem. Na poczštku była cisza, a potem wielki aplauz. – Pamiętam, jak nagrywaliœmy pod wielkš presjš – dodaje. Lekarze nie byli w stanie powiedzieć, co będzie z moim zdrowiem po wypadku. Nie wiadomo było, co stanie się z zespołem, i może ta niepewnoœć okazała się ważniejsza. A trudno było sobie wyobrazić nagrywanie albumów bez inspiracji i energii, jakiej dostarczajš koncerty i spotkani ludzie. Plant uległ wypadkowi samochodowemu podczas wakacji z rodzinš na jednej z greckich wysp w 1975 r. Stracił kontrolę nad samochodem. Złamał kostkę i naruszył kolano. Przez dwa lata przechodził rekonwalescencję. Poruszał się na wózku inwalidzkim. Ale przyjeżdżał do studia i nagrywał.

Talent i cierpliwoœć

Zawsze zapewniał, że nigdy nie chciał zostać gwiazdš. – Nie było do tego podstaw, ale chciałem œpiewać – przekonywał. – Poznałem ludzi, którzy mieli ten sam rodzaj adrenaliny, którš Jimmy Page potrafił skanalizować w muzyce Led Zeppelin. To najlepsza rzecz, jaka mogła spotkać mnie w moim muzycznym życiu. Jimmy miał podobne upodobania co ja, ale większe doœwiadczenia i cierpliwoœć. Praca z nim przypominała zanurzanie stopy w basenie, gdy chcemy sprawdzić, czy woda jest głęboka i ciepła. Był cierpliwy pomimo złych doœwiadczeń zwišzanych z The Yardbirds. Potem dojrzewałem i mam wrażenie, że stałem się partnerem. Ostatnio to poczucie partnerstwa osłabło. Robert Plant zgodził się w 2007 r. zagrać z dawnymi kolegami na londyńskim koncercie dedykowanym pamięci wydawcy Zeppelinów Ahmeta Erteguna, ale przeraziła go wizja nieustannego powtarzania tego, co było już przeszłoœciš. Chociaż w oczekiwaniu na bilety zalogowało się na stronie koncertu 25 mln fanów, wolał pielęgnować sukces solowej płyty „Raising Sand" nagranej z amerykańskš wokalistkš Alison Krauss. Znamienne, że po sukcesie z Alison coraz silniej akcentował wydarzenia z przeszłoœci niezwišzane z Led Zeppelin. W telewizyjnym wywiadzie wspominał swój pierwszy zespół Band of Joy założony z Johnem Bonhamem. – To było w czasie, kiedy myœlałem, że zmienię œwiat, i miałem 17 lat – mówił. – Skończyło się na tym, że nie stać nas było nas jedzenie, i ze œwiadomoœciš, że jesteœmy super, poddaliœmy się. Tak powstało Led Zeppelin, a kiedy się rozpadło, zobaczyłem, że jest wkoło wiele muzycznych szans, których wczeœniej nie zauważałem. Jednš z nich było spotkanie z Alison. Niesamowite. Prezentowała nieznanš mi wrażliwoœć muzycznš. Nigdy wczeœniej nie występowała z towarzyszeniem perkusji. Dzięki niej zrozumiałem też, że countrowcy z Nashville majš inne podejœcie do muzyki niż rockandrollowcy. Wiele zawdzięczam temu, że zawsze byłem bardzo otwarty na różne gatunki muzyki. Z Page'em najłatwiej dogadywał się w sprawie nowych projektów. „No Quarter" przypomniało stare przeboje, ale w nowych akustycznych aranżacjach przygotowanych z orkiestrš marokańskich wirtuozów. Nagrali jeszcze „Walking into Clarksdale". Ale zamiast Johna Paula Jonesa towarzyszyli im młodzi muzycy. To właœnie promujšc te płytę, przyjechali w 1998 r. do Polski. Plant zgodził się też na wydanie pod koniec 2012 r. londyńskiego koncertu z 2007 r. pod tytułem „Celebration Day". Ale podczas konferencji prasowych na pytanie o comeback odpowiadał najpierw niechętnie, a potem agresywnie. Najmocniejsza była wypowiedŸ dla „Rolling Stone": „Mielicie wcišż to samo stare gówno. Nie jestem częœciš objazdowej szafy grajšcej". Wykonuje na koncertach hity Led Zeppelin, ale w akustycznych aranżacjach. Teraz też miał proponować Page'owi zamiast pisania hardrockowych kompozycji tworzenie w formule unplugged.

Nowe życie

Już pod koniec lat 70. zmieniał się rodzaj wrażliwoœci i obecnoœci scenicznej Planta. – Lubię koncertować, bo mogę oglšdać bezpoœredni wpływ muzyki na widownię, entuzjazm fanów – podkreœlał. – Ale coraz bardziej zależy mi na tym, by emocje były przemyœlane. Kiedy zaczynaliœmy, każdy z nas machał na scenie głowš. Teraz fani siadajš i słuchajš, co jest wspaniałe, bo znajdujemy rodzaj porozumienia z ludŸmi, których nie znamy osobiœcie. To jest ideał komunikacji poprzez muzykę. Niechęć do Led Zeppelin może brać się również z tego, że w czasie amerykańskiego tournee w 1977 r., podczas największej prosperity zespołu, ukochany syn Roberta Karac zmarł wskutek infekcji żołšdka. Wczeœniej Plant wspaniale i czule wypowiadał się o dzieciach. – Mam chłopca i dziewczynkę i nie uznaję konkurencji między dziećmi – mówił. – Każdy, kto obserwuje rozwój dziecka, wie, że nikogo nie można z nikim porównywać, tym bardziej że dzieci sš refleksem tego, jacy my jesteœmy i co je otacza. Dlatego lubię z nimi przebywać. Karacowi poœwięcił balladę „All of My Love" z ostatniej studyjnej płyty Led Zeppelin „In trough the Out Door" z 1979 r. Rok póŸniej zmarł w wyniku nadużycia alkoholu John Bonham, przyjaciel jeszcze z czasów Band of Joy, i Led Zeppelin musiało się rozpaœć. Nie żałuje, że nie można wejœć do tej samej rzeki. – Najważniejsze jest to, że nie chcę porównywać siebie do 20-letniego chłopaka, jakim byłem – mówi. – Wielu o mnie nie słyszało, a jednak każda płyta jest szansš na nowe życie.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL