ZUS tonie, rząd rozdaje

aktualizacja: 27.08.2014, 15:59
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

NIK: niewypłacalność Zakładu grozi finansom państwa. Premier Tusk: damy emerytom większe podwyżki.

Już drugi raz w tym miesiącu NIK alarmuje: sytuacja ZUS jest fatalna. 1 sierpnia Izba wskazała, że może zabraknąć pieniędzy na emerytury, teraz podkreśla, że „brak skutecznych rozwiązań powstrzymujących zadłużanie FUS, a tym samym wzrost długu publicznego, stanowi realne zagrożenie dla finansów państwa". To ostatnie sformułowanie zawarte jest we wnioskach z kontroli ZUS, do których dotarła „Rz".
NIK sprawdzała, jak ZUS radzi sobie z egzekucją należności. Wskazuje, że nieściągnięte składki drastycznie rosną. W II półroczu 2013 r. wynosiły aż 55 mld zł i były o 21,6 mld zł wyższe niż rok wcześniej. To, zdaniem NIK, efekt tego, że ZUS „dopiero w czerwcu 2013 r., po ośmiu latach od rozpoczęcia prac, wdrożył system e-SEKIF", precyzyjnie określający długi. Kontrolerzy podkreślają też, że odzyskane należności stanowiły w latach 2010 – 2012 zaledwie: 4,7 proc., 6,5 proc. i 6,2 proc. długów.
ZUS odpiera zarzuty. Podkreśla, że Izba do kwoty 55 mld zł zaliczyła wszystkie należności, które pobiera (np. składki do Funduszu Pracy), a same długi wobec FUS to 21,5 mld zł. Wskazuje, że często stosuje politykę dogadywania się z firmami. – Zakład obok działań egzekucyjnych duży nacisk kładzie na dobrowolną spłatę należności – tłumaczy Wojciech Andrusiewicz z ZUS.
NIK postuluje, by wobec złej sytuacji ZUS lepiej ściągał składki. Ale podkreśla też, że wydatki FUS sięgają 194 mld zł rocznie, a ze składek otrzymuje 158 mld zł. Notoryczne manko jest wyrównywane dotacjami i pożyczkami z budżetu i banków oraz pieniędzmi z Funduszu Rezerwy Demograficznej.
Eksperci zwracają uwagę, że zła sytuacja to głównie efekt wydawania pieniędzy ponad możliwości państwa. Mimo to premier ma dzisiaj ogłosić, przedstawiając zamierzenia rządu na ostatni rok, wyższe podwyżki dla 9,4 mln emerytów i rencistów. Powód? Niska inflacja i zbliżające się wybory. Rząd boi się irytacji elektoratu – przy obecnym tempie wzrostu cen świadczenia w 2015 r. mogą się zwiększyć o 1 proc. Dlatego podwyżki mogą być opatrzone klauzulą „nie mniej niż". Tu padnie kwota – może to być ok. 30 zł.
Jeśli osoba otrzymująca 1 tys. zł miałaby dostać 10 zł (wynik pomnożenia świadczenia przez 1 proc.), dostanie 30 zł. Podobnie będzie z osobą otrzymującą 2 tys. zł. Zwykły wskaźnik dałby jej 20 zł, ale gwarancja 30 zł przyniesie dodatkowe 10 zł. – Niska waloryzacja jest spójna z tym, co dzieje się z cenami. Próby zmian podwyżek w górę to kiełbasa wyborcza – uważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku.
Głos ekspertów niewiele da. Kalendarz polityczny jest nieubłagany, a rząd, m.in. za sprawą zmian w OFE, ma pieniądze na realizację obietnic.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE