Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Producenci filmowi walczš z nielegalnym udostępnianiem filmów w sieci

Prokuratura na wniosek producentów filmowych ustala dane tysięcy internautów, którzy nielegalnie udostępniali filmy w sieci – pisze Jakub Sewerynik.
De facto jest to windykacja roszczeń cywilnych, której koszt ponosi Skarb Państwa. Media poinformowały, że w imieniu producentów polskich filmów: „Obławy", „Czarnego czwartku", „Last minute", „Drogówki" i „Być jak Kazimierz Deyna" złożono zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, wraz z wnioskami o œciganie, w stosunku do co najmniej 103 tysięcy internautów. Chodzi o przestępstwo bezprawnego rozpowszechniania utworów z art. 116 ust. 1 lub 4 (forma nieumyœlna) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wnioski nie dotyczš pirackich portali, ale zwykłych osób fizycznych, które przy użyciu popularnego protokołu BitTorrent œcišgały filmy na własny użytek, jednoczeœnie udostępniajšc je innym użytkownikom.

Torrent: œcišgasz, ale też udostępniasz

Takie podwójnie działanie majš programy oparte o protokół BitTorent, zwane popularnie torrentami. W uproszczeniu: umożliwiajš one użytkownikowi œcišganie plików bezpoœrednio od innych użytkowników (tzw. peer-to-peer). Jednoczeœnie za pomocš specjalnego serwera (tzw. tracker) udostępniajš innym użytkownikom pliki (precyzyjnie – fragmenty plików) ze stacji roboczej œcišgajšcego – co najmniej plik, który użytkownik właœnie œcišga. Innymi słowy, œcišgajšc dany film, użytkownik jednoczeœnie umożliwia pobranie go innym internautom bezpoœrednio ze stacji roboczej tego użytkownika. W ten sposób rozpowszechnia dany film w sieci. W tym miejscu należy wspomnieć, że samo œcišganie plików z sieci, zdaniem przeważajšcej częœci doktryny prawa autorskiego, nie jest działaniem nielegalnym i nie podlega sankcji karnej. Inaczej jest w przypadku udostępniania utworów chronionych prawem autorskim. Jeœli użytkownik nie ma prawa do rozpowszechniania chronionego utworu, np. filmu, może zostać oskarżony o popełnienie przestępstwa. Œciganie jest uzależnione od złożenia stosownego wniosku przez pokrzywdzonego.

Od prokuratora do ugody

Przez wiele lat nielegalne „dzielenie się" twórczoœciš w internecie uchodziło właœciwie bezkarnie. Precedensowe, podjęte na niezwykle szerokš skalę działania producentów filmowych prawdopodobnie zmieniš ten stan rzeczy. Na skutek wniosków o œciganie prokuratorzy zaczęli masowo ?wszczynać postępowania w sprawie naruszenia praw autorskich i ustalać dane internautów korzystajšcych z numerów IP, z których miały być udostępniane utwory. Dane osobowe trafiajš następnie do prawników reprezentujšcych producentów, którzy wysyłajš do internautów propozycje zawarcia ugód. W ramach polubownego zakończenia sprawy pokrzywdzeni otrzymujš od internautów odpowiednie odszkodowanie, a w zamian cofajš wnioski o œciganie, natomiast postępowanie karne, jeżeli prokurator wyrazi na to zgodę, podlega umorzeniu. A dlaczego prokurator miałby się nie zgodzić?

Cywilne czy karne

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewiduje wachlarz roszczeń cywilnoprawnych, które chroniš twórców i uprawnionych z tytułu autorskich praw majštkowych. Jednoczeœnie ochrona twórczoœci wzmocniona jest przepisami prawnokarnymi. Podmiot uprawniony może więc wybrać, czy chce skorzystać z cywilnych czy też karnych œrodków prawnych. Producentom filmowym zależy przede wszystkim na uzyskaniu rekompensaty za nielegalne korzystanie z ich praw. Naturalne wydawałoby się więc skorzystanie ze œrodków cywilnoprawnych. Jednakże bioršc pod uwagę cel, koszt, efektywnoœć i czas niezbędny do osišgnięcia zamierzonego celu – w polskich realiach paradoksalnie znacznie korzystniejsza jest droga prawnokarna, choćby pokrzywdzonym nie zależało na skazaniu internetowych przestępców. Dzięki skorzystaniu z dobrodziejstwa postępowania karnego działania kancelarii mogš się ograniczyć do złożenia wniosku o œciganie i wskazanie numerów IP użytkowników. Resztę wykonuje, bardzo sprawnie – a dodatkowo na koszt państwa – prokuratura. Do procesów jednak w większoœci nie dochodzi z uwagi na zawarcie ugody i cofnięcie wniosku o œciganie. Omawiane działania wystawiajš jednak złe œwiadectwo polskiej procedurze cywilnej, która w praktyce często okazuje się zbyt wolna, kosztowna i nieskuteczna. Przedsiębiorcy i prawnicy szukajš swoistych bypassów, aby zrealizować swoje cele biznesowe. Niestety, pocišga to za sobš różnego rodzaju konsekwencje i koszty, które ponosi społeczeństwo – wystarczy tylko wspomnieć o dodatkowym obłożeniu pracš prokuratur. Z kolei procedura karna nie powinna być œrodkiem do taniego i szybkiego uzyskania danych – nie taka jest jej funkcja.

Cel uœwięca œrodki

Opisane działania mogš więc budzić mieszane uczucia. Z jednej strony niewštpliwie twórcom i uprawnionym z autorskich praw majštkowych należne jest stosowne odszkodowanie za bezprawne korzystanie z ich praw, a proceder œcišgania pirackich kopii wszelkiego rodzaju utworów chronionych prawem powinien być skutecznie zastopowany. Jednoczeœnie korzystanie z reżimu postępowania karnego w celu dochodzenia zapłaty wydaje się nadużyciem prawa, zwłaszcza że przynajmniej częœć kosztów postępowania ponoszona jest przez Skarb Państwa, czyli przez nas wszystkich. Dodatkowo alternatywš dla zawarcia ugody i cofnięcia wniosku o œcišganie jest prowadzenie postępowania karnego i istotne prawdopodobieństwo skazania – a w grę wchodzš grzywna, kara ograniczenia wolnoœci albo nawet pozbawienia wolnoœci do lat dwóch. Stawianie takiego ultimatum budzi również uzasadnione wštpliwoœci etyczne. Autor jest radcš prawnym w Okolski Kancelaria Radcowska w Warszawie
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL