Korwin-Mikke wyproszony z TVP Info. Bojkot JKM

aktualizacja: 20.07.2014, 17:30
Janusz Korwin-Mikke
Janusz Korwin-Mikke
Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki

Politycy zaproszeni do programu TVP Info "Woronicza 17" zapowiedzieli, że nie wejdą do studia, jeśli będzie w nim Janusz Korwin-Mikke. Z tego powodu stacja wycofała zaproszenie dla lidera Nowej Prawicy

"Ponieważ SP i PR-JG połączyły się z PiSem - jutro o 10.15 znów jestem w TVP INFO na 'Woronicza 17'" - napisał wczoraj na swoim profilu w portalu społecznościowym Janusz Korwin-Mikke.
Dziś dodał jednak lakoniczną informację: "O 10,15 jestem w TVP info. Nie, nie ma mnie - ostracyzm ze strony tych para-polityków". Jak wynika jednak z naszych informacji w charakteryzatorni stacji doszło do awantury. Polityk dowiedział się już po nałożeniu makijażu, że politycy innych ugrupowań nie wejdą do studia razem z nim.
- Alternatywą było: albo Tomasz Sekielski zrobi wywiad z Korwin-Mikkem, albo wystąpi reszta polityków bez niego - mówi "Rz" rzecznik TVP Jacek Rakowiecki.
Stacja wycofała zaproszenie dla Korwin-Mikkego. Miał wściekły wyjść z telewizji.
Lidera w obronę wziął wiceszef NP Artur Dziambor.
"Dziś w TVN24 w programie, w którym mają być reprezentowane wszystkie partie jest dwóch reprezentantów PiSu, a nie ma nikogo z KNP. Dziś w TVP Info w programie Woronicza 17, występujący politycy dogadali się, że nie wpuszczają JKMa. Koalicja ponad podziałami zwana potocznie "Bandą Pięciorga" ma się doskonale. Przypomnę, że to dzieje się gdy w tajnym sondażu PiSu mamy już 13%. Cytując klasyka: 'Idziemy po was!'" - napisał na Facebooku.
Obrony Korwin-Mikkego podjął się były europoseł PiS, PJN i Polski Razem Marek Migalski.
Polityk moze odmówić rozmowy z innym politykiem, ale wtedy to on nie wchodzi do studia, a nie żąda, by kogoś innego nie wpuszczono.
Lider Nowej Prawicy naraził się na krytykę, po tym jak na oficjalnym spotkaniu w MSZ spoliczkował innego europosła Michała Boniego z PO. Tłumaczył, że chodzi o sprawę z 1992 r. Boni miał go wtedy publicznie obrażać, po tym, gdy zażądał listy byłych współpracowników komunistycznej bezpieki, pełniących ważne funkcje państwowe. Potem okazało się, że Boni sam podpisał zobowiązanie do współpracy z SB.
 
 
Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE