Mistrz ?i Małgorzata w Lublinie

aktualizacja: 01.07.2014, 17:07
Lidia Olszak (Hela) i Hanka Brulińska (Piosenkarka)
Lidia Olszak (Hela) i Hanka Brulińska (Piosenkarka)
Foto: Teatr Osterwy, Mateusz Wajdav Mateusz Wajdav

Lubelski spektakl „Mistrz ?i Małgorzata" to nazbyt uproszczona, choć ciekawa aktorsko, inscenizacja powieści Bułhakowa - pisze Jan Bończa-Szabłowski.

REDAKCJA POLECA
02.12.2016
Mistrz i Małgorzata: Czarna procesja i inne tajemnice
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?
Tomasz Mann napisał w jednym z esejów: „Talent nie jest niczym innym, jak zdolnością do posiadania losu. Los artysty najpełniej dokonuje się w jego dziele. »Mistrz i Małgorzata«, poruszająca powieść napisana w mrocznych czasach stalinowskich, jest ściśle związana z tragicznymi kolejami życia Michała Bułhakowa". Zobacz galerię zdjęć
Wielowątkowość powieści sprzyja licznym interpretacjom. Artur Tyszkiewicz przygotował jedną z nich w lubelskim Teatrze im. Osterwy. Pominął wiele istotnych wątków, więc nazywanie tego, co zobaczyliśmy, „Mistrzem i Małgorzatą" jest, moim zdaniem, nadużyciem. Przedstawienie to właściwie rozszerzona wersja seansu czarnej magii Wolanda. Widzowie siedzą na scenie, a widownia z kolorowymi balkonami zamieniona jest w arenę cyrkową. Na ustawionej obrotówce są konie z wesołego miasteczka.
To nie jest „Mistrz i Małgorzata", lecz raczej „Woland Variete". Kluczowy dla powieści wątek Piłata i Jeszui jest pominięty, bo, jak przyznał Tyszkiewicz, zupełnie mu się „nie kleił do tego całego variete".
Co więcej, nawet widowiskowy bal u Wolanda ogranicza się wyłącznie do układów choreograficznych. Kilka scen jest groteskowych, np. Woland rozmawia z osadzoną w półmisku głową Żorża Bengalskiego, informując go, że wieczorem... obetną mu głowę.
Spektakl w cyrku inkrustowany piosenkami Violetty Villas ma zapewne symbolizować dzisiejszy świat pozorów i tandetnego sentymentalizmu. Tyszkiewicz, który ma w dorobku udane inscenizacje Słowackiego i Lewina, próbując „unowocześnić" powieść – spłycił ją.
Przekonał mnie natomiast jako reżyser, który interesująco poprowadził aktorów. Charyzmatyczny Woland to kolejna udana rola Przemysława Stippy.  Krzysztof Olchawa nawet w niewielkiej roli doktora Strawińskiego potwierdził, że jest jednym z najlepszych aktorów swego pokolenia. Jego Strawiński to intelektualista outsider, który na absurdalną rzeczywistość patrzy z dystansem i masochistyczną wręcz ciekawością.
Warto też odnotować bardzo udany powrót na lubelską scenę Jacka Króla. Niegdysiejszy Gustaw i Hamlet teraz objawił się jako pełen wdzięku i diabelskiego sprytu rzezimieszek Asasello w zdecydowanej opozycji do anielsko zniewieściałych, „genderowych" postaci Korowiowa (Daniel Dobosz) czy Behemota (Wojciech Rusin).
W pamięci pozostają ponętna Hella Lidii Olszak oraz melancholijna Piosenkarka Hanka Brulińska. Nie można również pominąć tytułowych bohaterów  w poruszającej interpretacji Janusza Łagodzińskiego i Marty Ledwoń, choć z winy adaptatora znaleźli się zupełnie na uboczu.
Inscenizacja „Mistrza i Małgorzaty" na cyrkowej arenie nie jest pomysłem oryginalnym. Po raz pierwszy w takiej scenerii zaprezentował  Bułhakowa  Krzysztof Jasiński już w 1976 roku.  Ponieważ miał świadomość, że pokazuje jedynie wybrane fragmenty utworu spektakl zatytułował „Pacjenci". I był on poruszającym studium zniewolenia jednostki w „dostatnich" latach PRL. Sceniczny Woland był jednocześnie dyrektorem szpitala psychiatrycznego oraz łączył w sobie wątek Poncjusza Piłata. Przedstawienie o świecie, który wypadł z ram i stał się jednym wielkim domem wariatów zapierało dech. Obecne Tyszkiewicza  to jest jedynie lekkostrawna, miejscami dość nudnawą opowiastką, dostosowaną do średnio wymagającego widza.
Jan Bończa-Szabłowski
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE