Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Dobrobyt dla zuchwałych

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Jeœli nie chcemy zatrzymać się w doganianiu najlepiej rozwiniętych krajów œwiata, już dziœ musimy zaczšć budować podwaliny nowego modelu gospodarczego, opartego na ryzyku i innowacyjnoœci – pisze ekonomista.
Minione 25 lat to w kwestiach gospodarczych niewštpliwie czas sukcesu Polski. Sukcesu, którego często na co dzień sobie do końca nie uœwiadamiamy. Oczywiœcie zawsze można narzekać, że należało zrobić więcej, że można coœ było zrobić lepiej. Jak pokazuje przykład niektórych naszych sšsiadów można też było zrobić znacznie mniej i gorzej. Kluczowe dziœ wydaje się to, że przyszłoœć leży w naszych - obywateli - rękach i to od nas przede wszystkim zależy, gdzie będziemy za kolejne 25 lat. Te lata wcale nie muszš być łatwiejsze. Wręcz przeciwnie. Abstrahujšc już nawet od szybko zmieniajšcego się otoczenia (problemy strefy euro, konflikt na wschodzie, obejmujšca kolejne sfery życia globalizacja itd.) będziemy się musieli zmierzyć z wewnętrznymi wyzwaniami, w tym z niekorzystnymi trendami demograficznymi oraz ze stopniowym wygasaniem potencjału obecnego modelu rozwoju. By zapewnić trwałoœć procesu konwergencji dochodów w kierunku najlepiej rozwiniętych gospodarek potrzebujemy ewolucji naszej gospodarki w kierunku wyższej produktywnoœci. Tylko bowiem wyższa produktywnoœć - do której kluczem jest innowacyjnoœć - zapewnia trwale wyższe płace i standard życia. „Szklany sufit" coraz bliżej
Produktywnoœć to pochodna struktury gospodarki – tego co i jak jest w niej jest wytwarzane. Im więcej zaawansowanych („wiedzo-intensywnych") produktów i im bardziej umaszynowiona gospodarka tym produktywnoœć i płace wyższe. Dziœ będšc wcišż na etapie imitatorów - wytwarzajšcych to co wymyœlili inni - i bazujšc w większym stopniu na pracy niż na kapitale mamy produktywnoœć i płace mniej więcej na poziomie 50% (po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej) tego co w najlepiej rozwiniętych krajach Europy i w USA. Idšc dalej tš samš œcieżkš, poprzez kreatywnš - dodajšcš wartoœci - imitację i większe zaangażowanie kapitału możemy dojœć do poziomu 70-80%. Dalej się nie da, dalej jest już „szklany sufit" lub jak mawiajš ekonomiœci „pułapka œredniego dochodu". Te pozostałe 20-30% jest zarezerwowane jedynie dla zuchwałych. Dla tych, którzy gotowi sš podejmować ryzyko, na dużš skalę rozwijać własne technologie, skutecznie je komercjalizować i globalizować. W œlad za tym idzie posiadanie silnych, powszechnie rozpoznawalnych marek. Jeœli nie chcemy najpierw doœwiadczyć spowolnienia tempa konwergencji, a w perspektywie kilku lat zatrzymać w doganianiu najlepiej rozwiniętych krajów œwiata musimy już dziœ budować podwaliny nowego modelu gospodarczego, opartego na ryzyku i innowacyjnoœci. W sferze mentalnej procesowi temu musi towarzyszyć zmiana we wzorcach myœlenia i zachowań Polaków. Zmiana w kierunku większego poczucia własnej wartoœci, zdolnoœci do współpracy i obywatelskich postaw. Szczególna rola przetwórstwa Innowacyjnoœć to oczywiœcie zagadnienie złożone i wielowštkowe, jednakże doœwiadczenia ostatnich lat wydajš się potwierdzać szczególnš rolę przetwórstwa przemysłowego w budowaniu innowacyjnej gospodarki. Jeœli porównany wskaŸnik innowacyjnoœci i udział przetwórstwa w PKB, to okaże się że z reguły tam, gdzie udział przetwórstwa jest wysoki (północ Europy), wysoki jest też poziom innowacyjnoœci gospodarki. Z kolei w krajach gdzie innowacyjnoœć jest niska (południe Europy) udział przetwórstwa w gospodarce sięga dziœ niekiedy zaledwie kilku procent. To powišzanie innowacyjnoœci gospodarki i silnego przetwórstwa oczywiœcie nie jest przypadkowe. Jak wskazujš dane Komisji Europejskiej 60% nakładów na badania i rozwój w Unii przypada bowiem na sektor przetwórczy. W tej sytuacji jeœli odgrywa on w gospodarce marginalnš rolę, to siłš rzeczy bardzo trudno o innowacyjnoœć. Tym bardziej, że zaawansowane i inwestujšce w badania i rozwój firmy przetwórstwa przemysłowego wywierajš również poœredni wpływ na innowacyjnoœć – zgłaszajš zapotrzebowanie na zaawansowane i innowacyjne usługi, tym samym wymuszajšc niejako modernizację pozostałych sektorów. Posiadanie silnego sektora przetwórczego jest warunkiem ważnym, ale nie wystarczajšcym dla zapewnienia innowacyjnoœci. Dobitnie obrazujš to kraje Europy Œrodkowowschodniej. Udział przetwórstwa jest w nich relatywnie wysoki, a równoczeœnie okupujš one ostatnie miejsca w unijnym rankingu innowacyjnoœci. Ta pozorna niespójnoœć da się łatwo wyjaœnić. Przetwórstwo w naszym regionie ma charakter odtwórczy – wytwarzany w dużej mierze to, co koncepcyjnie powstaje gdzie indziej. Taka sytuacja jest pochodnš tego, że np. w Polsce ok. 50% przetwórstwa jest w rękach inwestorów zagranicznych, obecnych u nas głównie ze względu na niższe koszty wytwarzania, tworzšcych innowacyjnoœć w swoich krajach. Nawet jednak w przypadku lokalnych, polskich firm większoœć z nich zadowala się rolš tanich, często bezimiennych podwykonawców dla zagranicznych koncernów. Potrzebna mentalnoœć kreatora... Tak długo, jak obecnoœć działajšcych w Polsce firm w ramach globalnych łańcuchów tworzenia wartoœci koncentruje się na wytwarzaniu/montażu tego co wymyœlił ktoœ inny, nie zapewnia to naszemu krajowi znacznego postępu cywilizacyjnego. Nie zapewnia także trwałych podwalin dla wzrostu płac. Dziœ bowiem duża częœć wartoœci powstaje w procesach przed- lub poprodukcyjnych. Na te pierwsze składa się wartoœć zwišzana z fazami koncepcyjnymi i badawczymi. Na te drugie usługi około- i posprzedażowe. Co więcej zajmowane przez polskie firmy œrodkowe ogniwa łańcucha sš w globalnej gospodarce przenoszone tam, gdzie w danym momencie koszty pracy sš relatywnie najniższe. Może się więc okazać, że przy zmianie relacji kosztowych produkcja z Polski zostanie przeniesiona gdzie indziej. Wraz z niš zniknš też miejsca pracy. W tej sytuacji kluczowe wydaje się budowanie w naszej gospodarce kompetencji charakterystycznych dla kreatorów. W jaki sposób? Poczšwszy od przejmowania zagranicznych firm (np. dzisiejszych odbiorców swoich wyrobów) i uzyskiwanie w ten sposób różnego rodzaju aktywów takich jak marki czy patenty, a także bezpoœredniego dostępu do klientów. Poprzez rozbudowę wewnętrznych kompetencji w zakresie kreowania innowacji (tworzenie zespołów badawczo-rozwojowych). Wreszcie poprzez zmiany - w oparciu o posiadane kompetencje - profilu działalnoœci i zajmowanie w tych nowych obszarach bardziej atrakcyjnych ogniw łańcucha tworzenia wartoœci. ..i współpraca Warto też – bazujšc na doœwiadczeniach innych krajów – wykorzystywać efekty synergii wynikajšce z łšczenia różnego rodzaju działalnoœci. Doœwiadczenia koreańskich czeboli, japońskich keiretsu, GE i wielu wielu innych wskazujš, że majšce różnš postać i różny charakter formalno-prawny konglomeraty przemysłowe mogš stać się kluczowym noœnikiem innowacyjnoœci. Dlaczego? Po pierwsze innowacyjnoœć w wielu przypadkach powstaje na styku różnych branż, różnych obszarów działalnoœci, w efekcie łšczenia pomysłów z różnych dziedzin nauki i różnych potrzeb klientów. W tym kontekœcie grupy przemysłowe dysponujš komplementarnymi zasobami i wiedzš, które umiejętnie powišzane prowadzš do powstawania nowych produktów. Po drugie dywersyfikacja działalnoœci w ramach grupy pozwala na ponoszenie większego ryzyka, tak nierozerwalnie zwišzanego z innowacjami. Po trzecia grupa dysponuje większymi zasobami, może więc się „porywać" na projekty wymagajšce większych nakładów. Po czwarte grupie łatwiej jest przełamać innš istotnš barierę, barierę marketingowš. W przypadku konglomeratu można zoptymalizować wydatki marketingowe koncentrujšc się na budowaniu jednej marki. Wreszcie po pište konglomerat ze swej natury oparty jest na współpracy, wymusza więc ze swej natury to czego u nas brakuje. Mamy potencjał, czy go wykorzystamy? Porównania międzynarodowe pokazujš, że w nasz kraj posiada przewagi komparatywne w wytwarzaniu szerokiej palety wyrobów. To solidny fundament do tego, by w oparciu o te rozległe kompetencje budować wartoœć w działalnoœci przed- i posprzedażowej oraz by tworzyć nowe, innowacyjne produkty. To drugie jest szczególnie ważne w warunkach globalnej nadprodukcji tradycyjnych wyrobów. Istotš innowacji jest bowiem to, że tworzy ona nowe nie istniejšce wczeœniej rynki, w œlad za czym tworzona jest nowa siła nabywcza. By tak się stało potrzebujemy silnego, lokalnie zakorzenionego przemysłu, który jest w stanie „zagarniać" znacznie więcej niż dziœ z globalnych łańcuchów wartoœci. Takiego, który jest nastawiony na ekspansję zagranicznš, a tym samym zdolny osišgnšć efekty skali. Potrzebujemy nowej fali modernizacji (inwestycji) w firmach, w kierunku wyższej innowacyjnoœci i produktywnoœci. Wraz z tym przyjdš wyższe płace. Wydaje się, że zuchwałych – w pozytywnym tego słowa znaczeniu - w Polsce nigdy nie brakowało. Czas by ich energię właœciwie ukierunkować. Trzeba skutecznie łšczyć ich siły, bo siła gospodarki to zdolnoœć łšczenia zasobów w wysoce-produktywne przedsięwzięcia. Potrzebujemy innowacyjnoœci w zakresie kreowania rozwišzań instytucjonalnych, takich które zapewniš opisane powyżej efekty i synergie oraz będš pasować tu i teraz. Być może nie muszš to być powišzania kapitałowe. Mogš to być „lżejsze" konstrukcje w rodzaju wspólnych przedsięwzięć, aliansów itp. Ich istotš musi być jednak wykorzystanie posiadanych kompetencji do tworzenia nowej wartoœci dla klienta. Trzeba łšczyć siły jednostek i firm, by kreować siłę i markę Polski. Autor jest członkiem Rady Programowej Kongresu Obywatelskiego
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL