Świat

Wielka chińska afera egzaminacyjna

Wikipedia
Indeks uniwersytecki stał się w Chinach tak cennym dobrem, że zamożne rodziny za jego zdobycie gotowe są zapłacić nawet dwuletni średni zarobek
Oszustwa podczas egzaminów wstępnych na uczelnie nie są niczym nowym, jednak ich ujawniona w tym roku skala jest zadziwiająca. Świadczy o tym nadany przez państwową telewizję CCTV reportaż z dochodzenia tylko w jednej prowincji Henan (ważna centralna prowincja mająca 93 mln mieszkańców).
Śledztwo, którego rezultaty pokazała telewizja wykazało nieprawdopodobna wręcz skalę oszustw, w które zaangażowani byli pracownicy większości komisji egzaminacyjnych na liczących się uczelniach, a także grupy przestępcze o charakterze mafijnym. W sumie proceder okazał się wręcz „przemysłem", z którego korzyści czerpało nawet kilka tysięcy osób. Najpierw przestępcy wyszukiwali zdolnych, ale niezamożnych studentów, którzy gotowi byli pisać prace egzaminacyjne za słabo przygotowanych, ale dobrze płacących kandydatów (numery kontaktowe ogłaszano w... uczelnianych toaletach). Potem składano propozycje rodzicom uczniów ostatnich klas szkół średnich. Ci, którzy gotowi byli zapłacić ok. 70 tys. juanów (ok. 34 tys. zł) byli kontaktowani z „usługodawcami".
Podczas egzaminu podmienieni kandydaci zdawali test dostając się na salę egzaminacyjną dzięki przepłaceniu pracowników komisji (stawka wynosiła ok. 20 tys. juanów). Przestępcy na wszelki wypadek zapewniali sprzęt elektroniczny (mikrosłuchawki bezprzewodowe) na wypadek braku wiedzy podstawionego zdającego. Korzystanie z tego było jednak konieczne rzadko, bo wykradano wcześniej także testy. Nie pomogły zarządzone przez ministerstwo szkolnictwa wyższego zabezpieczenia w postaci czytnika linii papilarnych przy wejściu na salę - fałszywi kandydaci otrzymywali silikonowy „palec" prawdziwego kandydata, którym oszukiwali urządzenie. Widać to na zbliżeniach wykonanych kamerami obserwacyjnymi, choć oczywiście członkowie komisji egzaminacyjnych nigdy nic nie dostrzegali. W ciągu kilku dni zatrzymano ok. 150 fałszywych kandydatów, jednak po dokładnym śledztwie może się okazać, że takich prób było kilka tysięcy, co w skali całych Chin wskazuje na nieprawdopodobna wręcz skalę oszustw. Do tego dodać należy co najmniej drugie tyle uczniów oszukujących na własną rękę. Gazety z Zhengzhou (stolica Henan) informują o setkach urządzeń elektronicznych odebranych niedoszłym studentom. Niektórzy kupowali kosztowne urządzenia godne profesjonalnych agentów, inni próbowali szczęścia przy użyciu przemyconego telefonu i słuchawki bezprzewodowej. Naruszenie wieloletniej zmowy milczenia wokół oszustw związanych ze zdobywaniem indeksów związane jest zapewne z akcją zwalczania korupcji podjętą na polecenie najwyższego kierownictwa partyjnego. Można spodziewać się, że tym razem sprawcom masowych oszustw wymierzone zostaną dla przykładu wysokie kary. W Chinach egzaminy wstępne na wyższe uczelnie organizowane są centralnie w jednym czasie. W całym kraju bierze w nich udział ponad 9 mln kandydatów
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL