Podatki

Urzędy skarbowe: donosy na rodzinę i sąsiadów

Większość donosów piszą sąsiedzi i najbliższa rodzina
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Aż 50 tys. anonimów trafiło w 2013 r. do urzędów skarbowych. Najczęściej donoszą sąsiedzi i rodzina.
„Czy to normalne, że jednym pensja ledwo starcza do pierwszego, a taki co roku jeździ z całą rodziną na długie i drogie wakacje?" – to fragment donosu z województwa łódzkiego. „W ostatnich latach ten typ kupił kilka samochodów" – żali się fiskusowi ten sam informator. I skrzętnie wymienia marki oraz roczniki sześciu aut. Tego rodzaju donosów fiskus dostaje coraz więcej. Z danych siedmiu izb skarbowych i informacji podległych im urzędów wynika, że w ubiegłym roku uporały się z ponad ?22 tys. donosów. Tylko w jednej z izb ich liczba nieznacznie spadła, w pozostałych tendencja jest wyraźnie wzrostowa. Jeśli dodamy do tego pozostałe dziewięć izb i urzędy kontroli skarbowej, okazuje się, że liczbę donosów na domniemanych oszustów można śmiało szacować na 50 tys. rocznie. ok. 17 proc. donosów według łódzkiej Izby Skarbowej się potwierdza
Czego dotyczą donosy? Jak wylicza Tadeusz Gawda, dyrektor IS w Lublinie, najczęściej niezgłoszonego najmu nieruchomości, niezarejestrowanej firmy, zatrudniania pracowników bez zawierania umów. Coraz częściej przekazywane są też informacje o handlu przez internet. Powodem donosów są również „zewnętrzne oznaki zamożności". Zdecydowana większość z nich to anonimy. Urzędnicy podatkowi są jednak przekonani, że większość donosów piszą sąsiedzi i najbliższa rodzina. – Często podatnicy próbują wciągnąć administrację podatkową we własne prywatne sprawy. Są to przeważnie konflikty sąsiedzkie lub rodzinne – tłumaczy Konrad Zawada, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Krakowie. Anonimy pochodzą od osób bliskich, wydawałoby się więc, że dobrze poinformowanych. W zdecydowanej jednak większości przypadków osoby oczerniane okazują się uczciwe. Jak twierdzi łódzka Izba Skarbowa, potwierdza się tylko co szósty donos. Duża część z nich jest zbyt ogólna lub okazuje się zwykłym pomówieniem. Każdy donos musi być jednak sprawdzony. – Donosy nie są włączane do akt sprawy, więc można się tylko domyślać, za którymi sprawami stoi takie pismo – mówi Rafał Olesiński, adwokat z kancelarii Olesiński i Wspólnicy. – Kiedyś urzędnik się jednak pomylił i zostawił w aktach odręczny, pełen domysłów anonim o niespójnej treści. Postępowanie zostało wszczęte i z pewnością taka jest reguła działania urzędów – podkreśla mec. Olesiński. Co się dzieje, gdy opisany w donosie podatnik rzeczywiście jest na bakier z fiskusem? – Musi zapłacić podatek i odsetki w wysokości kilkunastu procent rocznie – mówi Tomasz Piekielnik, doradca podatkowy z kancelarii Piekielnik i Partnerzy. W grę wchodzą też sankcje karnoskarbowe. – Wynajmowanie mieszkania bez zgłoszenia, gdy należność wobec fiskusa przekroczy 8400 zł, może być przestępstwem, a nie zwykłym wykroczeniem. A wtedy grzywna jest wyższa i może się wahać od 560 do kilkunastu milionów złotych; za ukrywanie dochodów zaś grozi nawet więzienie – przypomina Piekielnik.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL