Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Prawo autorskie: Muniek Staszczyk miał prawo się oburzyć...

Zygmunt Staszczyk
Fotorzepa, Piotr Nowak pion Piotr Nowak
Prawa autorskie jednak to nie tylko prawa majštkowe.
Za nami wybory do europarlamentu i kampania wyborcza, z której zapamiętamy przede wszystkim dziwaczne spoty niektórych kandydatów. Nie interesujš mnie spory personalne i potyczki polityków, ale ponieważ œledzę wszelkie wiadomoœci zwišzane z prawem autorskim, dotarła do mnie informacja o wykorzystaniu w kampanii wyborczej piosenki zespołu T.Love „Jest super". Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach, kiedy Muniek Staszczyk ocenił to jako przejaw „chamstwa, ignorancji i braku poszanowania praw autorskich". ?W pełni rozumiem to oburzenie, tym bardziej że kandydatka na europosła jako wykształcony prawnik  z pewnoœciš umie czytać ustawy ze zrozumieniem i wie, gdzie kończy się prawo cytatu. A o „walorach artystycznych" wykonania lepiej już nie wspominać... Dla mnie jednak cała ta sprawa jest doskonałym przykładem, czym różni się prawo autorskie od prawa własnoœci zwykłej, materialnej rzeczy. Często w języku potocznym mówi się „właœciciel utworu", „sprzedaż utworu", a  sam utwór traktuje jako zwykły produkt. Pomiędzy prawami autorskimi a prawem własnoœci istniejš jednak fundamentalne różnice, które wynikajš ze specyfiki samego przedmiotu ochrony.
Prawa autorskie chroniš utwór, czyli niematerialny przejaw działalnoœci twórczej o indywidualnym charakterze. Twórcš może być tylko człowiek. Nie może nim być osoba prawna czy jakaœ organizacja. Takie podmioty mogš jedynie nabyć od twórcy autorskie prawa majštkowe. Celem praw majštkowych jest ochrona interesu ekonomicznego, a więc możliwoœci zarabiania na korzystaniu z utworu. Prawa autorskie jednak to nie tylko prawa majštkowe. W utworze odzwierciedla się osobowoœć twórcy. Pomiędzy autorem a jego utworem istnieje zatem osobista więŸ, chroniona przez autorskie prawa osobiste. Majš one charakter niemajštkowy, w zwišzku z czym co do zasady nie da się ich wycenić w kategoriach ekonomicznych. Przejawem praw osobistych jest możliwoœć sprzeciwiania się zmianom utworu, wykorzystywaniu go w nierzetelny sposób oraz każdemu innemu czynowi, który narusza więŸ twórcy z utworem. Ten może zobowišzać się do niewykonywania tych praw (zazwyczaj za wynagrodzeniem), jednak nie może się ich zrzec ani przenieœć na innš osobę. Inaczej jest z prawem własnoœci rzeczy materialnej. Ma ono jedynie wymiar majštkowy i uprawnia właœciciela do korzystania z rzeczy oraz do rozporzšdzania niš. Przenoszšc te rozważania na grunt wykorzystywania utworów podczas kampanii wyborczej, trzeba zauważyć, że nie wystarczy samo uzyskanie licencji od uprawnionego z tytułu autorskich praw majštkowych (w praktyce za poœrednictwem organizacji zbiorowego zarzšdzania) na włšczenie utworu do spotu wyborczego lub innego utworu zwišzanego z działalnoœciš politycznš. Zapłata wynagrodzenia zaspokaja jedynie ekonomiczny interes autora utworu. Utwór jednak to nie produkt, który można sobie kupić i dowolnie wykorzystać. Trzeba mieć dodatkowo na względzie twórcę i jego osobistš więŸ z utworem. Wykorzystanie go w kampanii wyborczej powoduje zaœ faktyczne  skojarzenie twórcy z wartoœciami i poglšdami reprezentowanymi przez danego kandydata i jego opcję politycznš, czego artysta może sobie nie życzyć. Może to prowadzić do naruszenia więzi twórcy z utworem, a także poœrednio do naruszenia jego dóbr osobistych. Dlatego zazwyczaj artyœci głoœno protestujš, gdy korzysta się w ten sposób z ich twórczoœci bez wczeœniejszego zapytania o osobistš zgodę. Przykładów na potwierdzenie tej tezy można wskazać wiele, np. słynnš sprawę wykorzystania utworu „Suczki" zespołu Ascetoholix sprzed trzech lat (sprawa jeszcze nie została prawomocnie rozstrzygnięta) czy piosenki  „Donald Marzy" Kabaretu pod Wydrwigroszem z 2008 r. Ostatecznie to właœnie od twórcy zależy, czy będzie się domagał ochrony swoich praw. Jedno trzeba jednak zauważyć: poprzednie kampanie wskazujš, że brak poszanowania praw autorskich jeszcze żadnemu kandydatowi nie wyszedł na dobre. Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym. Wykłada prawo autorskie na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. ?Prowadzi blog Prawomuzyki.pl
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL