Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Ratunek dla Starego Kontynentu

Mikołaj Budzanowski
Fotorzepa, Robert Gardzin?ski Robert Gardzin?ski
Sytuacja na Ukrainie jest impulsem do działań na rzecz stopniowego zastępowania gazu z Rosji surowcem wydobywanym na terenie Unii Europejskiej – pisze były minister Skarbu Państwa.
Kryzys gazowy w stosunkach z Rosjš w 2006 roku  był powodem zaproponowania przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza na łamach „Financial Times" idei „paktu muszkieterów". Inicjatywa ta zakładała solidarnoœć w kwestiach energetycznych wszystkich krajów Unii Europejskiej i NATO w myœl dewizy rodem z powieœci Aleksandra Dumasa („jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"). Jednak wówczas brak akceptacji ze strony Francji i Niemiec doprowadził do szybkiego zarzucenia projektu. W 2014 roku premier Donald Tusk, również na łamach „Financial Times", tym razem w odpowiedzi na konflikt na Ukrainie zaproponował unię energetycznš. Miałaby się opierać na szeœciu filarach: wspólne zakupy gazu, mechanizm europejskiej solidarnoœci, wspólne inicjatywy inwestycyjne w zakresie energetyki, wydobycie gazu łupkowego, wykorzystanie tradycyjnych Ÿródeł energetycznych oraz partnerstwo z krajami spoza UE. Do projektu pozytywnie odnieœli się m.in. prezydent Francji, kanclerz Niemiec oraz premier Hiszpanii, a zainteresowanie realizacjš zadeklarował kandydat na szefa Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker. Pierwszym realnym sukcesem nowej propozycji jest przełamanie obecnego marazmu instytucji UE i nadanie tonu dyskusji europejskiej. Inicjatywa jest postulatem pogłębiania integracji w czasie, gdy roœnie grono przeciwników projektu wspólnotowego. Ten pomysł jest również wyrazem budowania wizerunku Polski jako orędownika solidarnoœci w Europie. Istotne jest, że problemy bezpieczeństwa surowcowego zostały podniesione przez kraje Europy Œrodkowej w sytuacji niezrozumiałego zachowania m.in. Bułgarii i Austrii czy niestabilnego stanowiska Węgier w sprawie South Streamu.

Wolny i otwarty rynek

Podstawowym czynnikiem uzdrawiajšcym relacje gazowe Unii Europejskiej i Rosji będzie wolny rynek. Wiele osób może postrzegać ten postulat jako mało realistyczny, ale spójrzmy na inny strategiczny surowiec – ropę naftowš. Ropa z polskich rafinerii – Orlenu oraz Lotosu – pochodzi prawie wyłšcznie ze Ÿródeł rosyjskich, ale jej cena oparta jest na wskaŸnikach rynkowych ARA, punktu referencyjnego wartoœci płaconych za paliwa i ropę w Amsterdamie, Rotterdamie i Antwerpii. Bioršc rozwišzania dotyczšce ropy za wzór, najprostszym mechanizmem odpolitycznienia zakupów gazu byłoby uruchomienie europejskiej giełdy hurtowej surowca. Taka giełda zlikwidowałaby tzw. regionalizację cen surowca przez głównych dostawców gazu do Europy. Podobne rozwišzania znalazły zastosowanie – i to z sukcesem – w USA (Henry Hub), jak również w Wielkiej Brytanii (National Balancing Point) oraz Niemczech (Gaspool/Net Connect Germany). Referencyjnym wskaŸnikiem dla Unii Europejskiej mógłby być TTF (Title Transfer Facility) – holenderski oœrodek handlu gazem, najbardziej płynna giełda gazu w Europie lub też kilka giełd: NBP/TTF oraz Gaspool/NCG. Koło ratunkowe w kwestii uwolnienia rynku dostaw gazu rzuciła także Komisja Europejska. Efektem prowadzonego przez niš postępowania antymonopolowego może być wypracowanie mechanizmów likwidujšcych klauzule take-or-pay oraz odniesienie do europejskiej ceny giełdowej gazu przy jednoczesnym odejœciu od referencji do cen ropy. Taki efekt sporu otworzyłby możliwoœci prowadzenia postępowań także przeciwko dostawcom gazu skroplonego. Ciekawš propozycjš mógłby być zakaz – w cišgu najbliższych pięciu lat – importu gazu do UE, którego ceny sš powišzane z cenami ropy, chyba że ze względu na interes europejski zgodzi się na to Komisja Europejska. Jeżeli udałoby się przeforsować wolnorynkowe rozwišzania, pozostaje pytanie, co z kontraktami już podpisanymi. Polska umowa obowišzuje do 2022 roku, w innych krajach do 2034 roku. Potrzebne jest rozwišzanie prawne obowišzujšce wszystkie kraje i przedsiębiorstwa europejskie oparte na referencji do najbardziej płynnej giełdy gazu.

Karpacki Pierœcień Energetyczny

Europa musi mówić jednym głosem w zakresie inwestycji infrastrukturalnych. Potrzebne sš  inteligentne inwestycje służšce celom wspólnotowym, a nie interesom wybranych krajów i firm. Polska w nowej infrastrukturze europejskiego bezpieczeństwa energetycznego może pełnić – z uwagi na stare wyeksploatowane złoża węglowodorów oraz pokłady solne – rolę głównego miejsca składowania surowców. Musimy wykorzystać optymalne położenie geograficzne i geologiczne. Zamiast magazynów na CO2 budujmy w Polsce podziemne magazyny na gaz. To znacznie lepsze rozwišzanie i bezpieczniejsze dla mieszkańców. Istotnym obszarem nowej fali inwestycji powinny być międzysystemowe połšczenia. Konieczna jest rozbudowa infrastruktury w kierunku Litwy, na wzór połšczenia elektroenergetycznego, połšczeń z Niemcami i południowymi sšsiadami. Nowš inicjatywš na rzecz bezpieczeństwa dostaw może być nowy łšcznik gazowy pomiędzy Polskš a Ukrainš. Dzisiejsza infrastruktura jest niewystarczajšca i oparta na starej technologii. Modernizacja połšczenia rewersowego w Drozdowiczach oraz sieci gazowej w południowej i wschodniej Polsce, połšczonych z budowš fizycznego rewersu w Wielkich Kapuszanach na Słowacji (podobnie jak w wypadku gazocišgu jamalskiego w Mallnow), a także nowy łšcznik Polska–Słowacja to projekty, które stworzyłyby Karpacki Pierœcień Energetyczny. Gdy dodamy do tego wolę ukraińskiego rzšdu, aby wdrożył europejskie zasady regulacji na rynku energii, uzyskamy dostęp do całego ukraińskiego rynku gazu oraz do jednych z największych w Europie magazynów. Powstanie gazowy hub z wyjœciem we wszystkich kierunkach. Infrastruktura nie może być elementem pogłębiania uzależnienia się od Rosji. Przykładem pozornie korzystnej koncepcji była budowa pieremyczki przez terytorium Polski. Mogłoby się wydawać, że był to projekt opłacalny dla nas jako gospodarzy, ale dostawy taniego gazu z Rosji nie kształtowałyby zachęt do inwestowania w polskie zdolnoœci wydobywcze, a Ukraina zostałaby odsunięta na dalszy margines. Podobnie niekorzystne z punktu widzenia Unii jest podpisane ostatnio memorandum w sprawie South Stream. Jeœli zakładamy, że myœlimy o bezpieczeństwie energetycznym w kategoriach wspólnotowych, to Wspólnota nie może sobie pozwalać na popełnianie błędów politycznych, takich jak zbyt póŸna reakcja i opieszałoœć – jak miało to miejsce w kontekœcie Nord Stream, a dziœ South Stream. Zamiast symbolicznych sankcji i gestów solidarnoœci Unia musi pokazać realne działania na rzecz rozwišzania problemów energetycznych. Unijne wsparcie projektów, które będš łšczyć kraje Europy Œrodkowej i Wschodniej z Europš Zachodniš, jest kwestiš fundamentalnš. Od 25 lat cieszymy się odzyskanš wolnoœciš, jednak w obszarze infrastruktury gazowej nadal jesteœmy zbyt często zakładnikami szantażu gazowego.

Importujmy ?model biznesowy

W bieżšcej debacie publicznej pojawia się często argument importowania gazu z Ameryki jako swoiste antidotum na problemy w kontaktach z Rosjš. Zapominamy jednak, że to amerykański model biznesowy wydobycia dużo szybciej i efektywniej zapewni nam bezpieczeństwo niż amerykańskie błękitne paliwo. Europa musi postawić na nowe technologie wydobywcze i wsparcie przemysłu przez programy poszukiwań surowców, m.in. w Polsce. Doskonałš okazjš do tego jest nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej, która już od tego roku może wspomagać nowe projekty technologiczne w obszarze energetyki. Nie zapominajmy, że bez własnego wydobycia gazu nie możemy mówić o uniezależnieniu się cenowym od dostawców gazu, a przez to o ambitnych planach gospodarczych, podnoszeniu konkurencyjnoœci. Wzorem w tym zakresie pozostajš Stany Zjednoczone. Europa musi być konsekwentna w swoich dšżeniach, nie zniechęcać się do gazu łupkowego. Problemem nie jest brak surowca, ale brak odpowiednich technologii. Każdego roku grożš nam kryzysy gazowe na wschodniej granicy, dlatego potrzeba nam wspólnych wysiłków na rzecz podniesienia tempa inwestycji. Mamy wszystkie atuty: pienišdze, potrzebę wykreowanš przez kryzys na Ukrainie, zasoby oraz zaplecze intelektualne. Brakujšce ogniwo trzeba importować zza oceanu. Bez własnego wydobycia gazu nie możemy mówić o uniezależnieniu się cenowym od dostawców gazu, a przez to o ambitnych planach gospodarczych, podnoszeniu konkurencyjnoœci. Wzorem w tym zakresie pozostajš Stany Zjednoczone. Europa musi być konsekwentna w swoich dšżeniach, nie zniechęcać się do gazu łupkowego. Problemem nie jest brak surowca, ale brak odpowiednich technologii. Warto przenosić do Europy kulturę podejmowania ambitnych projektów, a nie tylko mylnego asekuranctwa. Nasz niski poziom niezależnoœci energetycznej wišże się również z brakiem posiadania najbardziej innowacyjnych przedsięwzięć. Zbyt rzadko zadajemy sobie pytanie, dlaczego w Europie nie powstał Google czy Apple, dlaczego nie ruszyliœmy z projektem wydobycia gazu łupkowego o wiele wczeœniej. Dlatego niezbędne jest zwiększanie inwestycji w obszar badawczy i nowoczesnych technologii. Potrzebny jest starannie przemyœlany program pod kštem nowych inicjatyw rozwijania technologii energetycznych. Europa potrzebuje nowego instrumentu finansowego – Europejskiego Programu Energetycznego. Instrument ten byłby skierowany do przedsiębiorców oraz uczelni. W obszarze badawczym i wdrożeniowym powinno się wprowadzić mechanizm współfinansowania od ?75 proc. do 95 proc. Podobnie jak na technologie magazynowania energii w programie „Horyzont 2020". Nowa inicjatywa mogłaby pozyskać wsparcie EBI oraz EBOR. Głównym obszarem inwestycyjnym powinny być unijne projekty infrastruktury energetycznej oraz projekty poszukiwawcze i wydobywcze. Udział funduszy europejskich w finansowaniu technologii innowacyjnych i niekonwencjonalnych w obszarze wydobycia da gwarancję dostępu do wiedzy wszystkim decydentom. W efekcie nie będzie dylematu, czy technologia jest szkodliwa dla œrodowiska czy zdrowia ludzkiego. Tylko bezpieczne technologie będš mogły zostać wdrożone. Doœwiadczenie ostatnich lat dowodzi, że gaz i ropa niekonwencjonalna nie zostanš wydobyte bez nowych, innowacyjnych technologii, a spółki europejskie bojš się inwestować w nieznane. Potrzebny jest więc instrument wsparcia. Podobny mechanizm został powołany w 2008 roku, czyli European Energy Program for Recovery, z którego m.in. finansujemy budowę terminalu LNG w Œwinoujœciu.

Wspólny interes

Zmiany potrzebujš szczególnego impulsu, a takim impulsem jest obecny kryzys. Droga od pomysłu do implementacji przez unijnš machinę urzędniczš jest bardzo długa. Projekt Unii Energetycznej powinien zostać przyjęty na poziomie Rady Europejskiej, ale, co znacznie ważniejsze, wytyczne szybko powinny być opracowane przez Komisję. Historia i doœwiadczenie uczš, że wrogowie wspólnej polityki gazowej w dniu publikacji w „Financial Times" zaczęli działać na rzecz osłabienia tej inicjatywy. Polska sama niedługo stanie się poligonem doœwiadczalnym nowej idei unii energetycznej: póŸnš jesieniš 2014 roku upływa termin kolejnego zgłoszenia Gazpromowi możliwoœci renegocjacji ceny kontraktu gazowego. Do tego momentu trzeba się dobrze przygotować, a najlepiej mieć po swojej stronie przyjęte wytyczne Unii Europejskiej, które już raz w 2010 roku pomogły polskiemu rzšdowi wynegocjować lepsze warunki zasad współpracy z Gazpromem. Trzeba powrócić do tego dobrego przykładu. Unia Energetyczna może być kolejnym istotnym etapem w projekcie zjednoczeniowym Europy. Faktycznym warunkiem siły Unii Europejskiej jednak jest kształtowanie jej samowystarczalnoœci energetycznej. Realizacja strategii powinna zakładać stopniowe zastępowanie gazu z Rosji surowcem wydobywanym na terenie Wspólnoty. Autor jest byłym ministrem Skarbu Państwa. Obecnie jest wiceprezesem ds. rozwoju i innowacji Grupy Kapitałowej Boryszew
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL