Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Klęski żywiołowe

Infrastruktura powodziowa w Polsce

Fotorzepa
Premier zapewnia, że infrastruktura przeciwpowodziowa jest dobrze przygotowana. Inny obraz wyłania się ?z raportu Najwyższej Izby Kontroli, co podchwytuje opozycja.
Służby ratownicze w trybie kryzysowym przygotowujš się na ewentualnš powódŸ. Premier Donald Tusk przekonuje, że prace zapobiegajšce zapowiadanym ulewom podjęto, by nie powtórzyła się sytuacja z 2010 r. – Dzisiaj mija czwarta rocznica tej wielkiej powodzi i dlatego jesteœmy przeczuleni. Poprosiłem o informacje o stanie zbiorników, które wówczas zawiodły – mówił na posiedzeniu Rzšdowego Zespołu Zarzšdzania Kryzysowego. Jego zdaniem wnioski z tamtej klęski zostały wycišgnięte i tym razem służby i infrastruktura sš dobrze przygotowane. – Jesteœmy po tych czterech latach mšdrzejsi. Sporo rzeczy zrobiliœmy, wielu rzeczy się nauczyliœmy – zapewniał i podkreœlał, że służby wykonały ogrom prac w cišgu ostatniego czterolecia.

Zbiornik widmo

Optymizmu Tuska nie podziela PiS. Na południe kraju udał się prezes partii Jarosław Kaczyński, by się przekonać, jak wyglšdajš przygotowania do powodzi. – Nie wierzymy w propagandę Tuska, szczególnie że dochodzš nas sygnały, że ostatnie lata Ÿle przepracował i naraził Polaków na niebezpieczeństwo – mówił prezes PiS. W podobnym tonie atakujš premiera politycy Polski Razem. Ich zdaniem Tusk nie wycišgnšł wniosków z poprzednich klęsk. 12,5 mld zł - na tyle oszacowano straty spowodowane powodziš z 2010 roku. To prawie 1 proc. PKB – Rzšd jest nieprzygotowany. Tak wynika z raportu NIK – przekonuje „Rz" Paweł Kowal, kandydat na europosła. Dodaje, że w raporcie z 2012 r. „NIK bardzo precyzyjnie pokazał, jakie prace należy wykonać", ale tego nie zrobiono. – Teraz Tusk i jego œwita mogš postać na starych wałach, bo przecież nowych w dwa dni nie zbudujš – kwituje. Przykład zaniedbań podaje inny kandydat Polski Razem Marek Migalski. – W Raciborzu miał powstać zbiornik Racibórz Dolny. W kwietniu 2013 r. decyzjš minister Elżbiety Bieńkowskiej nie uznano jednak dokończenia budowy za priorytet i stracono 330 mln euro – mówi „Rz". Inwestycja ma zostać dokończona do 2017 r., ale nie wierzš w to nawet politycy PO. – To jest bardzo optymistyczny termin. Raczej mało realny. Problemem jest mały postęp prac – mówi „Rz" poseł PO Jacek Lassota. Mimo wszystko przekonuje, że infrastruktura przeciwpowodziowa jest na wyższym poziomie niż w 2010 r.

Czy szczęœcie dopisze

Zarzuty opozycji potwierdzajš jednak kolejne raporty Najwyższej Izby Kontroli. Już we wspomnianym raporcie z 2012 r. NIK alarmował, że budowle hydrotechniczne sš w coraz gorszym stanie, a nowych buduje się za mało. Aż ?70 proc. budowli piętrzšcych wodę ma ponad 25 lat, lecz zdaniem izby problemem nie jest ich wiek, ale brak remontów, który doprowadza do degradacji obiektów. W tym roku NIK sporzšdził kolejny raport, w którym zarzuca samorzšdom niewystarczajšce ograniczenie zabudowy na terenach zalewowych. W dokumencie podkreœlono też, że w większoœci gmin nie informowano inwestorów o zagrożeniach zwišzanych z lokalizowaniem przedsięwzięć na terenach zagrożonych powodziš. Poseł Lassota twierdzi jednak, że nie ma sprzecznoœci między zapewnieniami premiera a ocenami NIK. – Nie można powiedzieć, że problemy z ochronš przeciwpowodziowš sš w Polsce rozwišzane, ale dużo się robi. Faktycznie, za mało pieniędzy przeznacza się na utrzymanie tej infrastruktury – przekonuje. Zdaniem posła Krzysztofa Tchórzewskiego z PiS największym problemem jest to, że władze spychajš kwestie zapobiegania powodzi na dalszy plan. – Robi się tylko to, co jest niezbędne. Nie ma żadnego systemowego działania. Ten chaos mnie boli – mówi „Rz". – Każdy rzšd ma nadzieję, że szczęœcie dopisze i żadna klęska go nie dotknie – konkluduje Tchórzewski.

Zagrożone 7 proc.

– Doœwiadczenia z powodzi z 2010 r. zostały wycišgnięte, ale tylko połowicznie – mówi z kolei Paweł Soloch, ekspert ds. administracji publicznej bezpieczeństwa narodowego z Instytutu Sobieskiego. – Przede wszystkim nie nastšpił przełom w poprawie koordynacji działań służb, które w momencie wystšpienia powodzi reagujš. Negatywnie oceniam w szczególnoœci podział Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na dwa resorty. Jego zdaniem to niedobrze, że służby podlegajš jednemu ministrowi, a administracja innemu. To tylko niepotrzebnie komplikuje współdziałanie. – Być może jest to problem dostrzegalny na poziomie centrum – mówi Marek Nieć, dyrektor Wydziału Zarzšdzania Kryzysowego w Nowym Sšczu. – Na poziomie lokalnym wszystkie służby œciœle współpracujš i nie sšdzę, by była konieczna zmiana obowišzujšcych procedur – dodaje. W ocenie Pawła Solocha nie nastšpiła także oczekiwana mobilizacja œrodków na rozwój infrastruktury majšcej chronić nas przed powodziš. – Autostrady w cišgu ostatnich siedmiu lat się rozrosły, w wypadku inwestycji wodnych czegoœ takiego nie obserwujemy. A to przecież bardzo ważna kwestia, bo powodziami zagrożone jest aż 7 proc. powierzchni naszego kraju, a ich skutki dotykajš bezpoœrednio ponad 2,5 mln osób – mówi ekspert Instytutu Sobieskiego. – Mamy w kraju około 8 tys. km wałów przeciwpowodziowych, które powinny być stale modernizowane – zauważa prof. Waldemar Mioduszewski z Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego w Falentach. – Bez zapewnienia odpowiednich œrodków finansowych trudno jest to zadanie realizować – dodaje.

Koszty dla samorzšdu

Paweł Soloch zwraca także uwagę na spóŸnione prace legislacyjne nad ustawš o ochronie ludnoœci. – Do tej pory opracowano jedynie założenia do projektu regulacji, która ma precyzyjnie okreœlać zadania administracji państwowej i samorzšdowej, a także służb i straży w momencie wystšpienia zagrożeń, m.in. powodzi. Projekt zresztš – na obecnym etapie – oceniam negatywnie, gdyż wynika z niego, że główne œrodki zostanš skierowane na rozrost biurokracji, na dodatkowe etaty, a nie na konkretne działania, które zagrożeniom majš przeciwdziałać – mówi Soloch. Polska wdraża także unijnš dyrektywę powodziowš i na razie czyni to zgodnie z harmonogramem. – Mapy zagrożenia powodziowego zostały opracowane w terminie – mówi prof. Jan Żelazo ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. – Na ich podstawie sš opracowywane plany zarzšdzania ryzykiem powodziowym. To z tych dokumentów powinny wynikać m.in. zasady współdziałania administracji, bo przecież powodzie się tworzš w układzie hydrograficznym, który się nie pokrywa z administracyjnym podziałem państwa na gminy, powiaty czy województwa – tłumaczy prof. Żelazo. Do map zagrożenia powodziowego gminy muszš dostosować też swoje miejscowe plany zagospodarowania. To w nich wskazane zostanš m.in. tereny wyłšczone spod inwestycji. – Realizacja tego zadania może się wišzać z ogromnymi kosztami dla gmin – mówi Andrzej Porawski ze Zwišzku Miast Polskich. – Poza kosztem sporzšdzenia samego planu dojœć mogš odszkodowania dla właœcicieli wypłacane w zwišzku ze spadkiem wartoœci nieruchomoœci znajdujšcych się na terenach zagrożonych zalaniem – wyjaœnia samorzšdowiec.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL