Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Uwłaszczmy naukowców

Leszek Grabarczyk
archiwum prywatne
Dajmy naukowcom pełnš swobodę działania i nieograniczonš możliwoœć rozwijania przedsiębiorczoœci. Dopiero wtedy możemy stać się bardziej innowacyjni – uważa zastępca dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Innowacyjnoœć, innowacyjnoœć, innowacyjnoœć – to słowo cišgle nas otacza. I choć wszyscy wiedzš, że warto myœleć nieszablonowo, to jednak mało kto zastanawia się nad tym, po co. Gdy słyszę to słowo niemal w każdej reklamie lub tekœcie prasowym mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach to już tylko slogan. Ponoć jeœli staniemy się bardziej innowacyjni, będziemy pišć się w unijnych rankingach innowacyjnoœci. Tymczasem ona nie jest celem samym w sobie. Jest – o czym od dawna uczy historia – œrodkiem służšcym zabezpieczeniu egzystencji narodów i państw, które właœnie dzięki innowacyjnoœci uzyskujš przewagę konkurencyjnš w gospodarce.

Zamiast „œcieżek zdrowia"

Warto zadać sobie pytanie, co musimy zmienić w naszych postawach, sposobie myœlenia i działaniach, aby wyzwolić w Polsce innowacyjnoœć. Niewštpliwie trzeba uwolnić i pobudzić przedsiębiorczoœć œwiata akademickiego. A raczej jego częœci. Dlaczego tylko częœci? Ponieważ wielu naukowców ze swojej natury będzie się koncentrowało na odkrywaniu, poszerzaniu granic poznania i tworzeniu nowej wiedzy, a więc na tym wszystkim, co jest właœciwe im i nauce. Na przedsiębiorczoœć i prowadzenie biznesu postawiš więc dwa, może trzy tysišce przedstawicieli œwiata akademickiego, którzy majš jednak decydujšce znaczenie dla rozwoju polskiej innowacyjnoœci. Muszš mieć pełnš swobodę działania. Trzeba stworzyć im nieograniczonš możliwoœć rozwijania przedsiębiorczoœci. Drogš do osišgnięcia tego celu może być sfinalizowanie rozpoczętego już projektu zakładajšcego „uwłaszczanie" naukowców. Dzięki temu będš mogli samodzielnie decydować o tym, jak przekuć swój pomysł na biznes, ale także o tym, czy skorzystać z finansowego wsparcia prywatnego inwestora. Zredukujmy biurokratycznš nadbudowę swoistych „œcieżek zdrowia" w administracji, a wówczas nastawieni proinnowacyjnie i proprzedsiębiorczo naukowcy stanš się bardziej zmotywowani i tym samym bardziej efektywni. Uwolnienie tego potencjału może zaowocować ciekawymi, może wręcz przełomowymi wdrożeniami.

„Tak" dla większego ryzyka

„Uwłaszczanie" naukowców i wyzwolenie ich potencjału zdadzš się na nic, o ile nie wzroœnie zaufanie państwa do obywatela i administracji do naukowca. Bez tego trudno mówić o rozwoju innowacyjnoœci. I nie myœlę tu jedynie o Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Narodowym Centrum Badań i Rozwoju czy innych instytucjach bezpoœrednio zwišzanych z innowacyjnoœciš, ale o całej administracji publicznej. A więc również o urzędach kontroli skarbowej, Najwyższej Izbie Kontroli i wszelkiego rodzaju instytucjach ? zwłaszcza kontrolnych – z którymi mogš się stykać przedstawiciele œwiata nauki czy biznesu, wdrażajšcy innowacje. To oznacza zaœ, że musimy zmienić, a właœciwie podwyższyć, jakoœć kapitału ludzkiego w administracji. Bez dodatkowej, pogłębionej wiedzy o naturze zjawisk i nowych mechanizmach rozwoju przedsiębiorstw nasza innowacyjnoœć po prostu nie „wystrzeli". Warto też pamiętać, że około połowa œrodków finansowych na badania i rozwój pochodzi dziœ od państwa. Trudno w tej sytuacji oczekiwać skokowego wzrostu nakładów na prace badawczo-rozwojowe (B+R) bez jednoczesnego otwarcia się państwa, czyli de facto jego administracji, na większe ryzyko i na nowoœci. Owszem, bez tej zmiany pienišdze mogš zostać wydane, a raczej – roztrwonione, ponieważ nie musi się to przełożyć na rozwój innowacyjnoœci w naszym kraju. Czego zatem potrzebujemy od administracji publicznej? Wyższej jakoœci kapitału ludzkiego, większej akceptacji ryzyka i nastawienia na cele i efekt końcowy, a nie tylko na realizacje procedur, jak to się często dzieje obecnie. Urzędnicy powinni być rozliczani właœnie z efektów założonych działań. Konieczna jest jeszcze jedna zmiana: instytucje i agencje państwowe muszš znacznie częœciej niż obecnie realizować swoje inicjatywy nie samodzielnie, ale w partnerstwie z organizacjami spoza sektora publicznego. Zapis w ustawie, że dana agencja ma finansować okreœlone zadanie, nie może być usprawiedliwieniem dla postępowania według schematu: „rozpiszemy procedury i samodzielnie je realizujemy". Dzięki działaniu w partnerstwie z prywatnymi przedsiębiorstwami możliwe staje się zarówno współdzielenie ryzyka, jak i współdecydowanie, a tym samym nastawienie na bardziej biznesowe efekty. Autor jest zastępcš dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, współpracuje z Kongresem Obywatelskim, był mówcš w ramach VIII Kongresu Obywatelskiego w paŸdzierniku 2013 r.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL