Wystawa Staś W. skacze przez płot w Zakopanem

aktualizacja: 29.04.2014, 10:34

Odnalezione po latach fotografie ukazujące Zakopane z przełomu XIX i XX wieku i artystów przebywających pod Tatrami można oglądać od wtorku na wystawie w Muzeum Tatrzańskim. Szklane negatywy, na których uwieczniono m.in. Sienkiewicza, Witkiewiczów i Malczewskiego odnaleziono w Krakowie.

Fotografie wykonała w latach 1897 – 1905 hrabina Klementyna Szembekowa.
Na ekspozycji znalazło się ponad sto odbitek, a odnaleziona w krakowskiej kamienicy kolekcja liczy ponad trzysta niewielkich szklanych negatywów. Hrabina Szembekowa często bywała w Zakopanem, gdzie miała liczne grono przyjaciół wśród górali i artystów mieszkających tu na stałe. Na jej zdjęciach, oprócz pejzaży tatrzańskich, znalazło się codzienne życie górali w reporterskich, nie pozowanych ujęciach. Autorka fotografowała również prominentnych zakopiańskich gości takich jak Henryk Sienkiewicz oraz jego teść Kazimierz Szetkiewicz, Jacek Malczewski, Ludwik Puszet, Tadeusz Dzieduszycki, Zygmunt Gnatowski.
Często na fotografiach hrabiny pojawia się rodzina Witkiewiczów na czele z młodym Witkacym. Tytuł wystawy „Staś W. skacze przez płot" nawiązuje do jednego ze zdjęć, które przedstawia czternastoletniego Stanisława Ignacego Witkiewicza skaczącego przez płot ogrodu na posesji przy Krupówkach, gdzie mieszkali Witkiewiczowie. Z uwagi właśnie na zdjęcia Witkiewiczów, kolekcją zainteresował się znany witkacolog Stefan Okołowicz, który opracował wystawę.
„Po przeanalizowaniu zbiorów okazało się, że jesteśmy w posiadaniu niezwykłego skarbu" – zaznaczył podczas otwarcia wystawy Stefan Okołowicz.
Znalezisko to niewielkie szklane negatywy w formacie 4,5 na 6 cm, na których gołym okiem nie widać szczegółów zdjęć. Wszystkie negatywy znajdowały się w dwóch niewielkich pudełeczkach, które mieściły w sumie 350 fotografii. Z tego zbioru wybrano i powiększono 116 zdjęć. Zdjęcia są pokazane w powiększeniu po raz pierwszy.
- Dopiero po wywołaniu tych negatywów w dużym formacie uświadamiamy sobie jak te zdjęcia są bezcenne. Jest sporo zdjęć bardzo cennych pod względem fotograficznym, ale oprócz wartości dokumentalnej te zdjęcia mają jeszcze wartość etnograficzną i topograficzną – podkreślił Okołowicz.
- Trzeba docenić autorkę zdjęć za jej wrażliwość i za dostrzeganie różnych sytuacji, które ją zadziwiały – dodał. Do takich zdjęć można zaliczyć górali siedzących podczas nabożeństwa pod murami kościoła lub na płocie okalającym kościół. Zdaniem Okołowicza, sceny rodzajowe autorka potrafiła wychwycić i szybko sfotografować dzięki sprawnemu i nowoczesnemu jak na owe czasy aparatowi, który nie wymagał żmudnego nastawiania ostrości ani czasu naświetlania. - Aparat można było naładować kilkunastoma szybkami – negatywami produkcji francuskiej – zauważył.
Hrabina Szembekowa niezwykle humorystycznie podchodziła do tytułowania niektórych swoich dzieł. Jedno ze zdjęć, zatytułowała „Krowa na ul. Marszałkowskiej". „To pewnie wydało się dla niej dość egzotyczne i tak postanowiła nazwać swoją fotografię" – mówił Okołowicz.
Witkacolog wyraził nadzieję, że pozostałe zdjęcia hrabiny też zostaną pokazane w przyszłości na wystawie w Zakopanem. Reszta zdjęć z kolekcji to głównie tatrzańskie pejzaże.
„To wielkie szczęście, że te zdjęcia trafiły z powrotem pod Tatry, bo większość turystów, którzy na przełomie XIX i XX wieku fotografowali Taty i Zakopane wywozili zdjęcia do swoich domów w Krakowie, Lwowie czy Warszawie" – zaznaczył Okołowicz.
Hrabina Klementyna Szembekowa żyła w latach 1855 – 1929. Była córką Włodzimierza Ksawerego Dzieduszyckiego - przyrodnika, folklorysty, mecenasa sztuki, twórcy Muzeum Przyrodniczego we Lwowie.
Wystawę można oglądać w oddziale Muzeum Tatrzańskiego, Galerii Sztuki XX wieku w willi Oksza do 28 września.

POLECAMY

KOMENTARZE