Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Wolność żšdna krwi

Artur Ilgner
materiały własne, Artur Barbarowski Artur Barbarowski
Sš dwa podstawowe warunki, byœmy mieli gwarancję, że system demokratyczny działa sprawnie: należy strzec wolnoœci jednostki i stabilnoœci konstytucji ?– pisze publicysta.
Dla kogoœ, kto się w niej rodzi, wydaje się czymœ równie naturalnym jak powietrze, którym oddycha, dla zniewolonych jest marzeniem, dla tych, którzy jš wywalczyli, staje się œwiętoœciš. Czym dla nas jest wolnoœć?

Dzikie zwierzę

Na pozór prosta odpowiedŸ na to pytanie okazuje się równie meandryczna jak historia ludzkoœci. Greccy filozofowie, którzy ukształtowali nasz sposób myœlenia, dawali różne definicje i wcale nie przeszkadzało im, że w trakcie rozmyœlań nad wolnoœciš i demokracjš usługiwali im niewolnicy. Wolnoœć jest równie trudna do opisania jak czas; niby wiemy, czym on jest, nie potrafimy go jednak zdefiniować. Znana odpowiedŸ œw. Augustyna („Wiem, dopóki mnie o to nie pytajš") znakomicie to ilustruje, a mnogoœć traktatów, opracowań (do których każdy może dotrzeć, rozchylajšc choćby gałęzie internetu) jedynie to potwierdza. Pominę zatem takie aspekty wolnoœci, jak: wolna wola człowieka, powišzanie jej z atrybutami boskoœci, uwarunkowania intelektualne predestynujšce – lub nie – do œwiadomego przeżywania własnego życia, czy też behawioralne – historyczne uwarunkowania kreujšce naszš œwiadomoœć. Pominę arcyciekawe zagadnienie wpływu wolnoœci jednostki na wolnoœć innych.
Pozostanę przy wydestylowanym jej aspekcie: wolnoœci obywateli tworzšcych państwo rozumiane najproœciej: jako scalona przez historię zorganizowana wspólnota. Warto (choćby pod wpływem ostatnich wydarzeń na Ukrainie) rozważyć ten aspekt wolnoœci i, pominšwszy wszystkie uczone rozprawy, tak „zwyczajnie" nad tym się zastanowić. Albowiem nasz układ ze œwiatem tylko z pozoru wydaje się prosty. Gdy nie dziejš się rzeczy zatrważajšce (wojna, zagrożenie życia), redukujemy go najczęœciej do spraw codziennych: dbałoœci o egzystencję, zaspokajania pragnień, potrzeb i ambicji. I mało kto myœli o tym, jak dalece nasze życie zależne jest od podstawowego uwarunkowania – wolnoœci, definiowanej tutaj jako wolnoœć wyboru życiowej drogi, wolnoœć zgromadzeń, wyznania, przemieszczania się, realizowania celów społecznych  czy uczestnictwa w polityce państwa. Brak tych atrybutów we współczesnym œwiecie (w kręgu kultury europejskiej, do której w tych refleksjach się odwołuję) odczuwany jest powszechnie jako odebranie przynależnego nam prawa do wolnoœci. Tak przynajmniej postrzegajš to narody, które wolnoœć i równouprawnienie obywateli wywalczyły. Bo wolnoœć nie jest metafizycznym cukierkiem, który można ssać bez końca; wolnoœć ma cechę dzikiego zwierzęcia i jest żšdna krwi. Musi jej wiele wychłeptać, zanim stanie się podstawš sprawiedliwoœci społecznej – cokołem demokracji. Tak było, jest, najprawdopodobniej tak będzie. Historia naucza, że proces to skomplikowany, pod nieustannš groŸbš wypaczenia. Wiele demokracji lokowało na szczytach władzy ludzi, którzy po jakimœ czasie wprowadzali rzšdy autorytarne, co z kolei prowadziło do dewastacji systemu, za pomocš którego sięgnęli po władzę;  na powrót odbierano podstawowe prawa jednostce, zniewalajšc własny, a często też inne narody.

Kto będzie pieœcił dziecię

Wszelkie ideologie, które nie szanowały wolnoœci człowieka, ulegały wypaczeniu, generujšc zło. I znowu potrzebna jest krew (jak na Majdanie), by rozerwać zaciskajšce się jarzmo tyranii. Jakże zatem ważna jest wolnoœć obywatela w państwie i co tak naprawdę to oznacza? Jest oczywiste, że wolnoœć nie może być nieograniczona. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdził, że skoro nie może kraœć, gwałcić, mordować, bo to jest prawem zabronione, to jest zniewolony, że karš za czyny przestępcze odbiera mu się wolnoœć i niezależnoœć. Jednoczeœnie państwo nie może marginalizować lub ograniczać poczynań jednostek czy grup, które uważajš, że jest Ÿle rzšdzone, niesprawiedliwe, krzywdzšce swoich obywateli. Z kolei obywatele nie mogš nadużywać prawa do wolnoœci, wymuszać ustępstw, zachowywać się bezkarnie. Co w takim razie okreœla status wolnoœci? Odpowiedziš jest konstytucja. Konsensus umowy społecznej w formie nadrzędnego prawa, na które większoœć obywateli (poprzez swoich reprezentantów) się zgodziła i które stanowi kodeks praw, obowišzków i przywilejów obywateli. To do konstytucji najczęœciej odwołujš się demokracje, choć sprytni politycy i niš potrafiš manipulować. Należy zatem postawić pytanie: czy jest jakikolwiek sposób, by demokracja, która ma tendencję pożerania siebie od ogona, nie służyła utajnionym, często zbrodniczym, zamiarom zdegenerowanej władzy? Nie tylko dyktatorów, ale też skorumpowanych rzšdów i grona ich popleczników? By demokracja nie gwałciła wolnoœci? Wydaje się, że sš dwa podstawowe warunki, byœmy mieli gwarancję, że system demokratyczny działa sprawnie: należy strzec wolnoœci jednostki i stabilnoœci konstytucji. Każdy przejaw odstępstwa od tej zasady jest sygnałem, że zachodzš procesy, które mogš zachwiać podstawami demokratycznej państwowoœci. Chrońmy zatem dobro, jakim jest wolnoœć. W œwietle naszej, polskiej, historii – oseska. Bo kto, jak nie my, będzie pieœcił to dziecię?
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL