Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Czas na polski atom

Moskwa pieczołowicie wykorzystywała to, że każde z państw członkowskich UE dbało głównie o swój interes. Europa więc zrozumiała, że powinna postawić na wspólnš unijnš politykę energetycznš – pisze ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Sytuacja na Ukrainie już po raz kolejny, po wydarzeniach z lat  2006 i 2009, pokazuje prawdziwy – geopolityczny, a nie ekonomiczny – wymiar polityki energetycznej Rosji. Kryzys ukraiński można odczytać jako demonstrację wpływów Rosji w tzw. wspólnym sšsiedztwie oraz test europejskiej solidarnoœci. Jednakże efektem ubocznym działań rosyjskich jest doskonała lekcja energetyki dla całej Europy. Polska, choć chce być przewodniczšcš klasy, sama ma jeszcze zaległy program do nadrobienia.

Przestroga

Rosja już niejednokrotnie wyrażała swoje niezadowolenie wobec Ukrainy, używajšc argumentów energetycznych. Jednak dopiero teraz, gdy stosunki dwustronne znaczšco się pogorszyły, w pełni daje odczuć Ukrainie, jak bardzo ta stała się rosyjskim zakładnikiem energetycznym. Pojawiajšce się propozycje uniezależnienia Ukrainy od dostaw gazu z Rosji poprzez wzrost rodzimej produkcji (aktualnie około 20 mld metrów szeœciennych, a potrzeba około 50 mld metrów szeœciennych), obniżenie konsumpcji (co mogłoby nastšpić po podwyżce cen surowca), zwiększenie dostaw rewersowych (z Polski, Węgier, a przede wszystkim Słowacji) stanowiš tylko doraŸne, tymczasowe próby rozwišzania problemu.
To nie wszystko – obok Gazpromu głównym rosyjskim graczem rozdajšcym energetyczne karty jest Rosatom, nadzorujšcy ukraińskie elektrownie jšdrowe (łšcznie 15 reaktorów), które dostarczajš blisko ?50 proc. zapotrzebowania na elektrycznoœć. Jako wyłšczny konstruktor oraz dostawca technologii i paliwa jšdrowego na Ukrainę Rosatom już teraz sugeruje możliwoœć przerwania współpracy (czytaj: dostaw pršdu), powołujšc się na niestabilnoœć wewnętrznš na Ukrainie. Do tego już dramatycznego obrazu dodać można jeszcze fakt, że blisko jedna trzecia konsumowanej na Ukrainie ropy naftowej pochodzi z Rosji. I choć Ukraina jest skrajnym przypadkiem zależnoœci energetycznej od Rosji, to jej trudne doœwiadczenie stanowi dobrš przestrogę dla Europy.

Refleksja

Nie od dziœ wiadomo, że Gazprom oraz takie firmy jak Rosatom, Novatek czy Łukoil nie sš zwykłymi przedsiębiorstwami, lecz stanowiš istotnš częœć rosyjskiej strategii ekspansji i sš narzędziem wywierania presji geopolitycznej. Pewne jest również to, że póki Rosjanie nie zdobędš rynków azjatyckich, za wszelkš cenę będš chcieli podtrzymać swojš dominację energetycznš w Europie, czy to poprzez budowanie gazocišgów obchodzšcych Ukrainę (Nord Stream i South Stream), czy docelowo planujšc objęcie 15 proc. œwiatowego rynku LNG (tak by trafić do budujšcych się w Europie terminali) lub też poprzez hojne propozycje dotyczšce budowy elektrowni jšdrowych w Europie (ostatnio na Węgrzech). Jak dotšd Rosja pieczołowicie wykorzystywała brak spójnej europejskiej polityki energetycznej oraz dbałoœć państw członkowskich głównie o własne interesy. I choć nie należy przeszacowywać możliwoœci poważnego szantażu energetycznego ze strony Rosji, dzięki Ukrainie Europa zrozumiała, że powinna zareagować zmianš unijnej polityki energetycznej i położyć większy nacisk na uniezależnienie się od dostaw surowców z tego kierunku. W zwišzku z tym (a nie tylko ze względu na zbliżajšce się wybory) premier Donald Tusk wykazał się intuicjš medialnš, nawołujšc niedawno do wzmocnienia filarów bezpieczeństwa energetycznego kontynentu. Choć brzmi to górnolotnie, kiedy, jeœli nie w obliczu wspólnego zagrożenia, Unia Europejska, nawišzujšc do swych korzeni, mogłaby się ponownie zjednoczyć?

Niedopatrzenie

Problem w tym, że bezpieczeństwo energetyczne wcale nie jest tematem sprzyjajšcym jednoœci, co dobrze widać w samej Polsce. A wiadomo, że polska polityka energetyczna musi ulec zmianie. Uniezależnienie od dostaw surowców z Rosji jest konieczne, gdyż stamtšd pochodzi około 70 proc. gazu oraz 90 proc. ropy naftowej zużywanych aktualnie w kraju. Dodatkowo, ze względu na restrykcyjnš politykę klimatycznš, Polska będzie musiała ograniczyć produkcję elektrycznoœci z węgla kamiennego i brunatnego. Wbrew powszechnej opinii w polskim miksie energetycznym może się znaleŸć miejsce dla wszystkich technologii mogšcych wspomóc transformację, mimo że nie wszystkie sš na równi traktowane. Sytuacja jest następujšca: oficjalne rozważania zdominowało bezpieczeństwo dostaw gazu, mimo kontrowersji wydawane sš nowe koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego, w okolicy pojawiajš się coraz wyższe wiatraki. Mimo to temat programu polskiej energetyki jšdrowej zatwierdzonego przez Radę Ministrów w styczniu jest wyjštkowo niemrawo kontynuowany. Przez to, nazwijmy, niedopatrzenie debata publiczna dalej toczy się w kategoriach: „budować elektrownię atomowš czy nie budować", choć bioršc pod uwagę decyzję rzšdu, mogłaby przejœć do etapu: „co zrobić, by Polska jak najbardziej skorzystała na tej budowie". Zarówno w sensie gospodarczym, przemysłowym, politycznym, jak i społecznym, w skali ogólnopolskiej, regionalnej i lokalnej. Choć mylš się ci, którzy twierdzš, że polski atom będzie antidotum na Putina, wiele wskazuje na to, że energetyka jšdrowa może rzeczywiœcie stanowić istotny element rozwišzania równania polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Powinna zatem nadal  zajmować ważne miejsce w polskiej (i europejskiej) debacie energetycznej. Niemniej jednak warto pamiętać, by zawczasu, tak jak Czesi, z góry uprzejmie podziękować Rosatomowi za pomoc w budowie polskiej elektrowni.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL