Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wywiady i opinie

Nie opuszczajmy Ukrainy!

Andrzej Krakowiak
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
O tym, że gaz stanie się batem Kremla w konflikcie z Ukrainš, wiadomo było od dawna. Pytanie brzmiało tylko: kiedy?
Pierwszš odpowiedŸ dostaliœmy parę tygodni temu, gdy Gazprom ogłosił nowš cenę surowca dla Kijowa – 485 dol. za tysišc metrów szeœciennych. To o prawie 220 dol. więcej, niż Ukraińcy płacili wczeœniej, i znacznie więcej, niż płaci większoœć odbiorców europejskich (œrednia dla krajów Unii oscyluje obecnie ok. 370 dol.). Fakt, że ceny rosyjskiego gazu wędrujš œcieżkš politycznych aliansów lub sporów nie jest niczym nowym. Cena rosyjskiego surowca dla Ukrainy mocno spadła jeszcze w grudniu 2013 r., co miało pokazać, ile Kijów może zyskać na zbliżeniu z Moskwš. Bardziej „przyjazne" stawki Kreml stosował też jako gest dobrej woli wobec państw zachodniej Europy, m.in. Austrii, Włoch, czy Niemiec. Nawet nam udawało się wynegocjować niższe ceny, które wg nieoficjalnych informacji obecnie wynoszš ok. 410 dol. za 1000 m szeœc. Ale już np. kraje bałtyckie, uporczywie odrzucajšce propozycje bliższego sojuszu z Rosjš, a nawet, o zgrozo,  wchodzšce po kolei do strefy euro, płacš chyba najwięcej w Europie – znacznie ponad 450 dol. Teraz podobnš cenę majš płacić Ukraińcy, ale szef banku centralnego Stepan Kubiw zapowiedział właœnie, że rzšd w Kijowie nie przyjmie tego dyktatu. Jego zdaniem najwyższa możliwa stawka to 386 dol. za tysišc m. szeœc.
Ukraina musi dziœ pokazać siłę, innej drogi nie ma. Jeœli tego nie zrobi, w obliczu narastajšcego konfliktu i walk we wschodnich okręgach, droga do podziału kraju może stanšć otworem. Jednak integralnoœć terytorialna to tylko jedna strona medalu. Gra toczy się też przecież o gospodarkę, całkowicie uzależnionš od surowców energetycznych, także tych rosyjskich. I w jednym i w drugim przypadku Ukraina zostawiona sama sobie, skazana jest raczej na porażkę. Ale Kijów może być silny majšc za sobš faktyczne, nie tylko deklarowane poparcie zachodniego œwiata. Zabiegać o nie, tak jak do tej pory, powinni w imieniu ukraińskiego rzšdu także nasi politycy, z premierem na czele. Nikt chyba lepiej nie będzie w stanie przekonać przywódców Niemiec, Wielkiej Brytanii, czy USA, że apetytu Kremla nie zaspokoi Krym, a nawet kawałek wschodniej Ukrainy...
ródło: ekonomia.rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL