REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat

Niemcy

I pamięć, i pojednanie

Wojciech Pięciak 17-06-2009, ostatnia aktualizacja 17-06-2009 00:01
Premier Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Helmut Kohl w Krzyżowej w 1989 r.
autor: Anna Brzezińska
źródło: Fotorzepa
Premier Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Helmut Kohl w Krzyżowej w 1989 r.
Od kilkudziesięciu lat część polskich elit wprowadzała do relacji polsko-niemieckich ideę pojednania – pisze publicysta. Na zdjęciu premier Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Helmut Kohl w Krzyżowej w 1989 r.
autor: Anna Brzezińska
źródło: Rzeczpospolita
Od kilkudziesięciu lat część polskich elit wprowadzała do relacji polsko-niemieckich ideę pojednania – pisze publicysta. Na zdjęciu premier Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Helmut Kohl w Krzyżowej w 1989 r.
fot. Grażyna Makara
źródło: Tygodnik Powszechny
fot. Grażyna Makara

Gotowość do zrozumienia cudzych nieszczęść świadczyłaby o sile narodu, który jest dziś na tyle spokojny o swój byt, że może bez lęku dyskutować o przeszłości – pisze publicysta Wojciech Pięciak

Mówienie o pojednaniu z Niemcami wyszło w polskiej polityce z mody. Dominujący trend neguje to, co kiedyś osiągnięto w relacjach polsko-niemieckich, a czasem wraca do retoryki sprzed 1989 r. Tymczasem przekonywanie, że wysiedlenie Niemców po 1945 r. było uzasadnione moralnie, świadczy nie o naszej sile, ale o słabości.

Podejmując na łamach „Rzeczpospolitej” (z 2 czerwca) kwestię ostatniego sporu polsko--niemieckiego, Ryszard Bugaj – społeczny doradca prezydenta RP – stwierdził, że „powinniśmy Niemcom powiedzieć jasno: Polska uważa, że przesiedlenia [ludności niemieckiej po 1945 r.] były historycznie i moralnie uzasadnione”. Bugaj przyznaje wprawdzie, że „historyczna i etyczna ocena wysiedleń musi respektować trudne do pogodzenia racje moralne” i ubolewa, że „doszło do zbędnej przemocy”.

Jednak zasadnicza teza brzmi: „Powinniśmy powiedzieć jasno: Polska uznaje przesiedlenia za historycznie i moralnie w pełni uzasadnione”. Tekst zaś kończy konstatacja, że chyba mamy w Polsce „problem z elementarną lojalnością części intelektualnych elit wobec społeczności narodowej”.

Gotowość wybaczenia

Swoją tezę Ryszard Bugaj formułuje jakby przy okazji – na marginesie rozważań z jednej strony nad ostatnim sporem wywołanym włączeniem do kampanii wyborczej CDU/CSU w Niemczech „wątku wypędzeń” i z drugiej strony włączeniem do kampanii wyborczej PiS wątku „zagrożenia niemieckiego”. Tymczasem jest ona na tyle poważna, że warto się oderwać od bieżącej awantury (w jakiejś mierze rytualnej, zresztą po obu stronach Odry) i zastanowić – nad nią samą i nad jej skutkami.

Twierdząc, że wygnanie Niemców z przyznanych Polsce w 1945 r. ziem niemieckich było uzasadnione historycznie i moralnie (a kto uważa inaczej, nie jest patriotą), Ryszard Bugaj stawia w ogóle pod znakiem zapytania paradygmat pojednania. Wprawdzie to nie pierwszy taki głos w ostatnich latach, ale chyba pierwszy poruszający się tak kategorycznie na płaszczyźnie moralnej (wcześniej argumentowano raczej na płaszczyźnie politycznej, np. że idea pojednania skutkowała „polityką prowadzoną na czworakach”).

Co to jest paradygmat pojednania? To idea, którą od lat 60. część polskich elit – początkowo tych wywodzących się ze środowisk działających w PRL legalnie, ale mniej lub bardziej niezależnych od władz, potem, w latach 80., także z podziemnej opozycji – wprowadzała do relacji polsko-niemieckich (wielu z tych ludzi było zresztą uczestnikami wojny).

Jak rozumieli oni słowo „pojednanie”? Większość zgodziłaby się chyba z opisem Aleksandra Smolara: „Jeśli pojednanie coś w ogóle znaczy, poza retoryką religijnych czy państwowych obrzędów, to właśnie zdolność rozumienia innych, wyrozumiałość, gotowość wybaczenia w imię wspólnie przeżywanej prawdy o przeszłości, w imię podzielanych ideałów wolności, demokracji i sprawiedliwości”.

Dlaczego ci ludzie uważali, że pojednanie jest w relacjach z Niemcami potrzebne? Czy byli – jak twierdzi dziś wielu intelektualistów i polityków – szlachetni, ale naiwni?

Bynajmniej. Oddajmy głos Jerzemu Turowiczowi. Wieloletni redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” nigdy raczej nie polubił Niemców. Obserwując go przez wiele lat, wolno chyba powiedzieć, że choć miał wśród nich przyjaciół, to – inaczej niż jego współpracownicy, np. Stanisław Stomma czy Mieczysław Pszon (w czasie wojny oficer AK) – do końca życia zachował emocjonalną powściągliwość wobec Niemców.

Zarazem tak tłumaczył (już w latach 90., podczas jednego z wystąpień) motywy, którymi on i jego środowisko się kierowali , stawiając na paradygmat pojednania: „Po pierwsze była to chrześcijańska wiara, ewangeliczny nakaz przebaczenia i miłości bliźniego – nawet jeśli ten bliźni jest odwiecznym wrogiem. Po drugie był to polityczny realizm i świadomość, że, Polacy i Niemcy na zawsze pozostaną sąsiadami”.

Debaty o tożsamości

I rzeczywiście, paradygmat pojednania zaprocentował po 1989 r.: ułatwił normalizację relacji ze zjednoczonymi już Niemcami, a potem pomógł w wejściu Polski do zachodnich struktur. Mimo to – a może dlatego, że osiągnięto cele strategiczne – od końca lat 90. paradygmat pojednania zaczął ustępować paradygmatowi pragmatycznej współpracy, a potem współpracy w klimacie sporu.

Poprzednia
1 2 3 4
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Putin ściąga współpracowników na Kreml

Prezydent Rosji Władimir Putin powołał kilkoro swoich bliskich współpracowników z rządu, którym kierował w latach 2008-2012, na wysokie stanowiska w prezydenckiej administracji (kancelarii) >>