Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wywiady i opinie

Samolot jak tania dyskoteka

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Egipt, z mekki miłoœników zabytków, staje się synonimem imprezy niskich lotów.
Samolot czarterowy. Zupełnie przyjemne litewskie linie. Na pokładzie międzynarodowo: Litwini, Węgrzy, Egipcjanin. Ale w zapełnionym do ostatniego miejsca samolocie dominujš oczywiœcie Polacy. Tak oto ziszcza się sen pewnego polskiego polityka, który w 2010 roku mówił o Egipcie (i Tunezji): „Polaków tam niezbyt wielu. W 2020 roku muszš być tam miliony Polaków! Polacy muszš mieć prawo do wypoczynku!". Ledwo można już było rozpišć pasy po starcie, każdy zajšł się tym, co lot miało mu skrócić. Tablety i smartfony z filmami i grami, gazety i ksišżki, opieka nad dršcymi się w niebogłosy malutkimi dziećmi czy wreszcie tradycyjne spanie. Oczywiœcie znalazła się też – najbardziej zauważalna (poza rzeczonymi dziećmi) – grupka imprezowa. Szybko okazało się, że prym w niej będzie wieœć – a jakże – tleniona blondynka o wydatnych kształtach. Jakże inna okazała się ta dzisiejsza atmosfera na pokładzie w porównaniu do moich lotów do Egiptu w 2006 i 2007 roku.
Pani rozkręcała się w miarę ubywajšcego z butelki po sprite ciemnobršzowego płynu (cola z jakšœ wkładkš?). Taki zabieg miał oczywiœcie zwieœć personel pokładowy, który mniej pomysłowym pasażerom kazał własny alkohol schować, uciekajšc się po dwóch upomnieniach nawet do groŸby jego konfiskaty. Ciemny płyn miał piorunujšcy wpływ. Blond pasażerka wkrótce zaczęła kursować po samolocie tam i z powrotem – bo siedziała z przodu, a jej współimprezowicze na końcu. Z werwš i na cały głos perorowała o tym, ile to razy w roku do Hurghady lata. NajwyraŸniej pomyliła samolot z raczej taniš dyskotekš, bo wkrótce też słownik wzbogacił się o bluzgi i żarty, po których zażenowania nie kryli nawet panowie korzystajšcy z ciemnego napoju razem z paniš. W pewnym momencie pani naprawdę się rozmarzyła. Zaczęła opowiadać, jak to musi mieszkać „w tej głupiej Polsce", a w Egipcie jest tak przyjemnie. Tak, że nawet tym razem nie leci do hotelu, tylko na zaproszenie miejscowego przystojniaka do miejscowoœci El Gouna. Tak się w tych opowieœciach zapędziła, że... skradła mi puentę: „ Otóż – opowiadała, widzšc to już zapewne oczami wyobraŸni – w El Gounie jest tak fajnie, tak inaczej niż w całym Egipcie. Tak czysto i porzšdnie. No i tacy kulturalni sš ludzie. Bardzo kulturalni. Sami Anglicy, Francuzi i Niemcy. Żadnych Polaków...".
ródło: ekonomia.rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL