Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Kenia nas wyprzedza w postępowych małżeństwach

Tomasz P. Terlikowski
Fotorzepa, Ryszard Waniek Ryszard Waniek
Twój Ruch powinien się wstydzić. W postępowoœci wyprzedza nas bowiem już nie tylko Szwecja, Wielka Brytania czy Francja, ale nawet Kenia. I nie jest to przesada.
W afrykańskiej Kenii rozwinęła się bowiem właœnie debata nad nietradycyjnym (przynajmniej w Europie i œwiecie zachodnim) podejœciem do małżeństwa, które mogłoby zachwycić każdego postępowca. Kenijscy parlamentarzyœci uznali bowiem, ni mniej ni więcej, tylko że jest gigantycznym problemem fakt, iż inspirowane chrzeœcijańskš moralnoœciš prawo ogranicza prawa poliamorystów, czyli że mężczyzna, który tego chce, nie może mieć kilku żon. Ten skandal dyskryminacji nie po chrzeœcijańsku podchodzšcych do małżeństwa ma zostać przełamany przez nowe prawo rodzinne. Niestety, częœć niepostępowych afrykańskich kobiet przekonuje, że jeœli poliamoria (no dobra, w wydaniu afrykańskim po prostu poligamia) ma zostać wprowadzona, to tylko za zgodš pierwszej żony. Ale na to postępowi Afrykanie majš prostš – jakże dobrze znanš – odpowiedŸ, że nie wolno ograniczać potrzeb ludzkich, że każdy powinien mieć prawo do życia po swojemu. Nie zabrakło także argumentu, że wszyscy, którzy sš przeciwko męskiej poliamorii, w istocie występujš przeciwko dzieciom pochodzšcym z takich zwišzków. „Jestem synem drugiej żony mojego ojca, gdyby nowe prawo funkcjonowało wówczas, nie byłoby mnie na œwiecie" – przekonywał deputowany Benjamin Washiali. A muzułmański polityk dodawał, że nie może być tak, że chrzeœcijańskie standardy narzucane sš innym. Po co o tym piszę? OdpowiedŸ jest prosta. Jeœli jesteœ – drogi Czytelniku – przeciwko kenijskim rozwišzaniom prawnym, jeœli uznajesz, że naruszajš one jakieœ zasady i normy, to w istocie opowiadasz się za uznaniem, że istniejš jednak zasady i normy niezmienne, i że małżeństwo jest zwišzkiem dwóch (a nie więcej) osób. To zaœ oznacza, że „nietradycyjne" zwišzki nie sš małżeństwami, a złem społecznym, z którym należy walczyć, bo krzywdzš one kobiety. Tyle że to oznacza, że w istocie nie jesteœ w pełni postępowy, i że uznajesz, że państwo może narzucać pewne standardy życia. A w takiej sytuacji można i trzeba zadać pytanie: dlaczego państwo nie może ich również narzucać w obronie innej prawdy o małżeństwie, która jest zresztš o wiele bardziej powszechna i uniwersalna, czyli zasady, że tworzy je mężczyzna i kobieta dla zrodzenia i wychowania dzieci?
Zgoda na uznanie, że małżeństwo jest czym innym, otwiera drogę także do tego, żeby zaakceptować rozwišzania kenijskie. I aż trudno nie zadać pytania: kiedy i Twój Ruch wprowadzi je pod debatę publicznš? Autor jest filozofem, ?redaktorem portalu Fronda.pl
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL