Jak Polacy śpiewają

aktualizacja: 16.03.2014, 11:50
Artur Ruciński
Artur Ruciński
Foto: materiały prasowe

Jeden z amerykańskich krytyków napisał parę dni temu, że jeśli Polacy mają takich artystów jak Piotr Beczała, Mariusz Kwiecień, Ewa Podleś i Tomasz Konieczny, nastała złota era polskich śpiewaków. Nie jest to do końca trafna opinia, należy bowiem dodać Rafała Siwka i Artura Rucińskiego.

Eric Myers z „New York Classical Review" napisał tak po znakomicie przyjętym nowojorskim debiucie Tomasza Koniecznego w trudnej partii Jochanaana w „Salome" Richarda Straussa. Polski bas-baryton zaśpiewał ją w Carnegie Hall z orkiestrą wiedeńskiej Staatsoper. Rafał Siwek i Artur Ruciński podbili w sobotę warszawską publiczność śpiewając w „Attili" Giuseppe Verdiego w Operze Narodowej.
To była właściwie jedyna okazja w tym sezonie, żeby obu usłyszeć w Polsce. Rafał Siwek i Artur Ruciński krążą po Europie, do kraju zaglądając coraz rzadziej, Przed pierwszym z nich przedstawienia w Berlinie, Monachium czy Tokio. Artur Ruciński z Warszawy jedzie do Bolonii, potem zaś m. in. do Wenecji i mediolańskiej La Scali.
Obydwaj nie mają czterdziestki, ich głosy wciąż się rozwijają. Bas Rafała Siwka nabrał miękkości, a ponieważ od młodości dobrze brzmiał w niskich rejestrach, dziś Polak urzeka naturalnością śpiewania. W niedalekiej przyszłości może stać się czołowym verdiowskim basem na świecie.
Postać wodza Hunów, Attili jest już szesnastą rolą z oper Verdiego, którą Rafał Siwek włączył do repertuaru. Potrafi ukazać jej prawdziwie ludzki charakter, co nie jest łatwe, bo choć to bohater tytułowy, został nakreślony stereotypowo. Ma być mężny, stanowczy i groźny, Rafał Siwek dodał mu też cierpienie, rozterki i trochę prawdziwej miłości. Baryton Artur Ruciński łączy warsztatową dojrzałość z młodzieńczą brawurą. Potrafi ściemnić głos, by wzmocnić dramatyczną ekspresję, ale wielką arię Rzymianina Ezia, który wypowiada wojnę Attili, nasycił takimi emocjami, że to one zdawały się nieść go w śpiewie.
Wykonanie „Attili" było wydarzeniem nie tylko dlatego, że nikt nie potrafi powiedzieć, czy ta wczesna opera Verdiego była kiedyś prezentowana w Warszawie. Na pewno nie zdarzyło się to ani w tym, ani w poprzednim stuleciu. Ten koncert uświadomił, że w Operze Narodowej, nastawionej na nowoczesne inscenizacje, brakuje spektakli, których bohaterami mogliby być znakomici śpiewacy. Istnieje mnóstwo dzieł, którym niepotrzebne są reżyserskie poszukiwania, ich wartość tworzą kreacje wykonawców.
Taki jest „Attila", którego intryga rozgrywa się między czterema postaciami. Oprócz wodza Hunów i Ezia należy do nich Foresto, śpiewał go włoski tenor Walter Fraccaro, o niezbyt ładnej barwie głosu, ale czujący interpretacyjne niuanse muzyki Verdiego. Jedyną kobiecą postacią jest Odabella. Była nią Wenezuelka Lucrecia Garcia, dysponująca sopranem o ostrym, metalicznym brzmieniu w średnicy, ale też o nieskazitelnych koloraturach, wielkiej sile dramatycznej i pewnym sposobie śpiewania.
Dodajmy do tego świetnie przygotowany przez Bogdana Golę chór oraz orkiestrę z temperamentem prowadzoną przez Carlo Montanaro. Włoski dyrygent kończy trzyletnią kadencję na stanowisku dyrektora Opery Narodowej. Nie zapisał się wieloma osiągnięciami, choć „Attilla" dowodzi, że mógł być autorem świetnych wydarzeń. Nie miał na to czasu zajęty innymi obowiązkami artystycznymi czy też nikt tego od niego nie oczekiwał w Operze Narodowej?
Jacek Marczyński
KOMENTARZ DNIA
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE