Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Jak Polacy śpiewajš

Artur Ruciński
materiały prasowe
Jeden z amerykańskich krytyków napisał parę dni temu, że jeœli Polacy majš takich artystów jak Piotr Beczała, Mariusz Kwiecień, Ewa Podleœ i Tomasz Konieczny, nastała złota era polskich œpiewaków. Nie jest to do końca trafna opinia, należy bowiem dodać Rafała Siwka i Artura Rucińskiego.
Eric Myers z „New York Classical Review" napisał tak po znakomicie przyjętym nowojorskim debiucie Tomasza Koniecznego w trudnej partii Jochanaana w „Salome" Richarda Straussa. Polski bas-baryton zaœpiewał jš w Carnegie Hall z orkiestrš wiedeńskiej Staatsoper. Rafał Siwek i Artur Ruciński podbili w sobotę warszawskš publicznoœć œpiewajšc w „Attili" Giuseppe Verdiego w Operze Narodowej. To była właœciwie jedyna okazja w tym sezonie, żeby obu usłyszeć w Polsce. Rafał Siwek i Artur Ruciński kršżš po Europie, do kraju zaglšdajšc coraz rzadziej, Przed pierwszym z nich przedstawienia w Berlinie, Monachium czy Tokio. Artur Ruciński z Warszawy jedzie do Bolonii, potem zaœ m. in. do Wenecji i mediolańskiej La Scali. Obydwaj nie majš czterdziestki, ich głosy wcišż się rozwijajš. Bas Rafała Siwka nabrał miękkoœci, a ponieważ od młodoœci dobrze brzmiał w niskich rejestrach, dziœ Polak urzeka naturalnoœciš œpiewania. W niedalekiej przyszłoœci może stać się czołowym verdiowskim basem na œwiecie.
Postać wodza Hunów, Attili jest już szesnastš rolš z oper Verdiego, którš Rafał Siwek włšczył do repertuaru. Potrafi ukazać jej prawdziwie ludzki charakter, co nie jest łatwe, bo choć to bohater tytułowy, został nakreœlony stereotypowo. Ma być mężny, stanowczy i groŸny, Rafał Siwek dodał mu też cierpienie, rozterki i trochę prawdziwej miłoœci. Baryton Artur Ruciński łšczy warsztatowš dojrzałoœć z młodzieńczš brawurš. Potrafi œciemnić głos, by wzmocnić dramatycznš ekspresję, ale wielkš arię Rzymianina Ezia, który wypowiada wojnę Attili, nasycił takimi emocjami, że to one zdawały się nieœć go w œpiewie. Wykonanie „Attili" było wydarzeniem nie tylko dlatego, że nikt nie potrafi powiedzieć, czy ta wczesna opera Verdiego była kiedyœ prezentowana w Warszawie. Na pewno nie zdarzyło się to ani w tym, ani w poprzednim stuleciu. Ten koncert uœwiadomił, że w Operze Narodowej, nastawionej na nowoczesne inscenizacje, brakuje spektakli, których bohaterami mogliby być znakomici œpiewacy. Istnieje mnóstwo dzieł, którym niepotrzebne sš reżyserskie poszukiwania, ich wartoœć tworzš kreacje wykonawców. Taki jest „Attila", którego intryga rozgrywa się między czterema postaciami. Oprócz wodza Hunów i Ezia należy do nich Foresto, œpiewał go włoski tenor Walter Fraccaro, o niezbyt ładnej barwie głosu, ale czujšcy interpretacyjne niuanse muzyki Verdiego. Jedynš kobiecš postaciš jest Odabella. Była niš Wenezuelka Lucrecia Garcia, dysponujšca sopranem o ostrym, metalicznym brzmieniu w œrednicy, ale też o nieskazitelnych koloraturach, wielkiej sile dramatycznej i pewnym sposobie œpiewania. Dodajmy do tego œwietnie przygotowany przez Bogdana Golę chór oraz orkiestrę z temperamentem prowadzonš przez Carlo Montanaro. Włoski dyrygent kończy trzyletniš kadencję na stanowisku dyrektora Opery Narodowej. Nie zapisał się wieloma osišgnięciami, choć „Attilla" dowodzi, że mógł być autorem œwietnych wydarzeń. Nie miał na to czasu zajęty innymi obowišzkami artystycznymi czy też nikt tego od niego nie oczekiwał w Operze Narodowej? Jacek Marczyński
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL