Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

Atom będzie dla nas za drogi

Bloomberg
Lepiej promować odnawialne Ÿródła energii – mówi były wicepremier Waldemar Pawlak.
W cišgu dekady na bloki energetyczne i sieć przesyłowš w Polsce pójdš miliardy złotych. Wszystkie wydatki sš racjonalne? Waldemar Pawlak: Na tle USA, które majš gaz za 30 proc. naszej ceny, sytuacja Europy wyglšda Ÿle. Jesteœmy zależni od importu surowców energetycznych. Polska też wydaje dużo za granicš, bo sprowadza całš ropę i 60 proc. gazu. W tych okolicznoœciach inwestycje w energetykę bazujšcš na surowcach lokalnych, a jeszcze lepiej odnawialnych, sš uzasadnione. Mniej racjonalne jest stawianie na energetykę atomowš. Mamy niepokojšce sygnały z rynku brytyjskiego. By wybudować tam siłownię jšdrowš o mocy 3,2 tys. MW, a więc podobnej do planowanej w Polsce, rzšd brytyjski zadeklarował utrzymanie stałej ceny energii na poziomie 92,5 funta przez 35 lat. Gdyby u nas koszt 1 MW miał zostać wywindowany do 500 zł, czyli trzykrotnie wyżej niż dziœ, byłoby to przedsięwzięcie za drogie. Lepiej promować rozwišzania odnawialne i tworzyć mechanizmy umożliwiajšce produkcję pršdu w miejscu zużycia. Czyli powinniœmy podšżać œcieżkš wytyczonš przez Niemcy?
Warto to wzišć pod uwagę. Nieporozumieniem jest argument, że powinniœmy ograniczać subwencje dla odnawialnych Ÿródeł, bo tak robiš nasi zachodni sšsiedzi. Oni majš dziœ dwa razy tyle mocy wytwórczych OZE, co cały system energetyczny Polski. Majš ok. 30 tys. MW mocy energii z wiatru i tyle samo ze słońca. Dlatego tam jest możliwe spowolnienie rozwoju tego rynku. My jesteœmy dopiero na poczštku drogi z 3 tys. MW z farm wiatrowych i poniżej 10 MW z fotowoltaiki. Dlatego blokowanie inwestycji w odnawialne Ÿródła energii (OZE) skazuje nas na import drogich paliw. Ale to PSL jako partner koalicji rzšdzšcej dało zgodę na atom w Polsce. Poczštkowe decyzje zapadały jeszcze przed wydarzeniami w Fukushimie i deklaracjš Niemiec o wycofaniu się z energetyki nuklearnej. Do przemyœlenia sensownoœci przedsięwzięcia skłania też przykład brytyjski. U nas koszty takiej inwestycji byłyby trudne do zaakceptowania, bo oznaczałyby wzrost rachunków za pršd i jego przesył o ok. 60 proc. A przecież taniej niż Brytyjczycy nie zbudujemy elektrowni nuklearnej. Tyle że zielona energia to też wyższe wydatki. W 2013 r. z tytułu ekologicznych inwestycji płaciliœmy dodatkowo 25 zł za każdš 1 MWh. Gdybyœmy spojrzeli z punktu widzenia klienta końcowego, a nie systemu energetycznego, to dużo taniej byłoby produkować energię lokalnie i tylko na własny użytek. Uniknęlibyœmy obcišżania sieci przesyłowej i subwencje stałyby się zbędne. Przyczyniłoby się to do pobudzenia lokalnego rynku pracy. Przykładem może być elektrownia fotowoltaiczna w Wierzchosławicach zbudowana przez firmę z sšsiedniej gminy Żabno. Koszt instalacji o mocy 1 MW produkujšcej 100 MWh rocznie sięgał kilka lat temu 6,5 mln zł. Podobna inwestycja mogłaby się zwrócić w 10 lat lub krócej, bo ceny paneli spadły. W programie Prosument, który ma dawać wsparcie dla takich małych mikroinstalacji, poziom bezzwrotnego dofinansowania wyznaczono na 10–20 proc. Czy takie dotacje będš wystarczajšcš zachętš, byœmy masowo wzięli się za produkcję pršdu i ciepła w przydomowych ogródkach? To za niski poziom startowy. Przy solarach poczštkowe wsparcie wynosiło 60 proc. To wywołało  boom na budowę przydomowych instalacji, a Polska stała się jednym z głównych producentów kolektorów. Podobnie było  na rynku pomp ciepła. Ustawa o OZE rodzi się w bólach. Jak ocenia pan proponowane tam rozwišzania? Mechanizm aukcyjny jest ciekawy. Tyle że Holandia, gdzie takie rozwišzania sš, chce je zmienić. Dlatego próba imitowania innych może zakończyć się tym, że znów będziemy w ogonie. Alternatywš byłoby udoskonalenie obecnie działajšcego systemu opartego na zielonych certyfikatach. Œrodowisko się na to zgadzało, niestety politycy uznali to za lobbing. Jednak dziœ najważniejsze jest to, żeby tę ustawę w końcu uchwalić. Widoczne jest wręcz błagalne oczekiwanie dużych firm na stworzenie ram prawnych. Ich decydenci mówiš, że bez względu jakie rozwišzania wejdš w życie, i tak będš lepsze niż obecna niepewnoœć. Zdšżymy jš wdrożyć, nim dosięgnš nas unijne kary za niewdrożenie dyrektywy o OZE? Jeœli postawimy na OZE, to możemy zdšżyć. Ale jak będziemy czekać 15 lat na elektrownie atomowe, to może być problem. Unijne cele klimatyczne sš dla Polski realne czy zbyt ambitne? Już kilka lat temu z ministrem Korolcem zajęliœmy stanowisko w tej kwestii, którego się konsekwentnie trzymamy. Możemy przyjmować ambitne cele klimatyczne pod warunkiem, że wszystkie kraje to zaakceptujš. Europa powinna zrozumieć, że bez globalnego porozumienia   lokalne polityki będš nieskuteczne i zabijajš konkurencyjnoœć. Dziœ zasadne byłoby promowanie efektywnoœci energetycznej, a nie œlepe podšżanie za wyznaczonymi celami. Gdzie w tym wszystkim miejsce na gaz z łupków? Jeœli się okaże, że jest go dużo, zmniejszy się nasza zależnoœć w imporcie paliw i poprawiš wskaŸniki poziomu emisyjnoœci. Dzięki łupkom USA wygrywajš. Dziœ największe firmy chemiczne rozważajš, czy ze względu na niskie ceny energii i zwišzanš z tym przewagę konkurencyjnš nie przenieœć tam swojej produkcji. Czy Polsce grozi odpływ wysokoenergetycznego przemysłu? Jeœli regulacja będzie się tak „muliła" jak dotšd, będziemy mieli taki problem. Wydawać by się mogło, że stworzenie ram prawnych dla gazu z łupków jest zajęciem najmniej kosztownym i długotrwałym. Tymczasem minęło już kilka lat i końca nie widać.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL