Nieostatni bój o normalność

aktualizacja: 12.02.2014, 04:00

Jak jest z przesyłkami pocztowymi z sądów i prokuratur, każdy widzi. O przepraszam, nie każdy - zauważa Rafał Dębowski.

Niektórzy dopiero zamierzają się przyjrzeć, są nawet tacy, którzy bronią zmian. Ci ostatni w obronie zapędzają się tak daleko, że zarzucają krytykującym celowe sianie dezinformacji i obronę Poczty Polskiej, niedawnego monopolisty. Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek zostanę zaliczony do obrońców Poczty Polskiej. Byłby to dla mnie powód do szczególnej dumy i chwały (z lekcji historii wiemy dlaczego). Niestety, nie jestem godny tego miana. Pewnie nawet nikt z nas, adwokatów utyskujących na bolączki nowego systemu doręczeń, nie dostanie choćby odznaki zasłużonego pocztowca. I słusznie, bo wcale jej nie bronimy. Bronimy tego, co dla nas cenne i ważne – normalności działania wymiaru sprawiedliwości, którego krwioobiegiem jest system doręczeń korespondencji. Nie pierwszy to nasz bój o normalność, niestety pewnie nie ostatni.
Niektórzy dopiero zamierzają się przyjrzeć, są nawet tacy, którzy bronią zmian. Ci ostatni w obronie zapędzają się tak daleko, że zarzucają krytykującym celowe sianie dezinformacji i obronę Poczty Polskiej, niedawnego monopolisty. Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek zostanę zaliczony do obrońców Poczty Polskiej. Byłby to dla mnie powód do szczególnej dumy i chwały (z lekcji historii wiemy dlaczego). Niestety, nie jestem godny tego miana. Pewnie nawet nikt z nas, adwokatów utyskujących na bolączki nowego systemu doręczeń, nie dostanie choćby odznaki zasłużonego pocztowca. I słusznie, bo wcale jej nie bronimy. Bronimy tego, co dla nas cenne i ważne – normalności działania wymiaru sprawiedliwości, którego krwioobiegiem jest system doręczeń korespondencji. Nie pierwszy to nasz bój o normalność, niestety pewnie nie ostatni.
Niektórzy dopiero zamierzają się przyjrzeć, są nawet tacy, którzy bronią zmian. Ci ostatni w obronie zapędzają się tak daleko, że zarzucają krytykującym celowe sianie dezinformacji i obronę Poczty Polskiej, niedawnego monopolisty. Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek zostanę zaliczony do obrońców Poczty Polskiej. Byłby to dla mnie powód do szczególnej dumy i chwały (z lekcji historii wiemy dlaczego). Niestety, nie jestem godny tego miana. Pewnie nawet nikt z nas, adwokatów utyskujących na bolączki nowego systemu doręczeń, nie dostanie choćby odznaki zasłużonego pocztowca. I słusznie, bo wcale jej nie bronimy. Bronimy tego, co dla nas cenne i ważne – normalności działania wymiaru sprawiedliwości, którego krwioobiegiem jest system doręczeń korespondencji. Nie pierwszy to nasz bój o normalność, niestety pewnie nie ostatni.
W batalii tej orężem są pytania. Te zaś same cisną się na papier: kto i w imię czego pozbawił ministra sprawiedliwości możności organizowania zamówień publicznych dla sądownictwa? Czy przypadkiem minister, nie będąc stroną zawieranych umów, w istocie nie został pozbawiony ważnego instrumentów nadzoru nad sądami? Dlaczego zadanie to powierzono sądowi powszechnemu? Co zrobi pełnomocnik Poczty Polskiej z postanowieniem oddalającym wniosek o zabezpieczenie roszczenia wydanym przez Sąd Okręgowy w Krakowie? Czy zaskarży je do drugiej instancji? A jeśli tak, czy sprawa trafi pod rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w Krakowie... organizatora feralnego przetargu, który poddaje się właśnie ocenie sądowej? Czy dobrym rozwiązaniem jest, by sąd niższej instancji oceniał pracę sądu, któremu podlega?
W batalii tej orężem są pytania. Te zaś same cisną się na papier: kto i w imię czego pozbawił ministra sprawiedliwości możności organizowania zamówień publicznych dla sądownictwa? Czy przypadkiem minister, nie będąc stroną zawieranych umów, w istocie nie został pozbawiony ważnego instrumentów nadzoru nad sądami? Dlaczego zadanie to powierzono sądowi powszechnemu? Co zrobi pełnomocnik Poczty Polskiej z postanowieniem oddalającym wniosek o zabezpieczenie roszczenia wydanym przez Sąd Okręgowy w Krakowie? Czy zaskarży je do drugiej instancji? A jeśli tak, czy sprawa trafi pod rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w Krakowie... organizatora feralnego przetargu, który poddaje się właśnie ocenie sądowej? Czy dobrym rozwiązaniem jest, by sąd niższej instancji oceniał pracę sądu, któremu podlega?
W batalii tej orężem są pytania. Te zaś same cisną się na papier: kto i w imię czego pozbawił ministra sprawiedliwości możności organizowania zamówień publicznych dla sądownictwa? Czy przypadkiem minister, nie będąc stroną zawieranych umów, w istocie nie został pozbawiony ważnego instrumentów nadzoru nad sądami? Dlaczego zadanie to powierzono sądowi powszechnemu? Co zrobi pełnomocnik Poczty Polskiej z postanowieniem oddalającym wniosek o zabezpieczenie roszczenia wydanym przez Sąd Okręgowy w Krakowie? Czy zaskarży je do drugiej instancji? A jeśli tak, czy sprawa trafi pod rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w Krakowie... organizatora feralnego przetargu, który poddaje się właśnie ocenie sądowej? Czy dobrym rozwiązaniem jest, by sąd niższej instancji oceniał pracę sądu, któremu podlega?
A z innej beczki: dlaczego rozpisuje się przetarg na dostarczanie przesyłek pocztowych dla sądów i prokuratur, w którym jedynym kryterium wyboru jest cena? Czy osoby zajmujące się tym przetargiem nie wiedziały, że Poczta Polska jako operator wyznaczony musi stosować się do standardów określonych przepisami prawa pocztowego, a inni operatorzy już niekoniecznie? Czy zachowana została zasada uczciwej konkurencji w przetargu, gdy jeden z oferentów ma więcej obowiązków niż inni, a o wygranej decyduje tylko zaoferowana cena? Jak się ma do tego obowiązek stosowania przez operatora wyznaczonego cen z zatwierdzonego cennika? Czy Poczta Polska mogła zaoferować inną cenę usług niż ta, na którą zgodził się w zatwierdzonej taryfie Urząd Komunikacji Elektronicznej? I co z wymaganiem, by korespondencja w sprawach niekarnych wysyłana była za pośrednictwem operatora wyznaczonego? Czy pracownicy Sądu Apelacyjnego w Krakowie odpowiedzialni za przygotowanie przetargu zapomnieli, że prokurator, jak każda inna strona w sprawach niekarnych, musi – jeśli chce mieć pewność dotrzymania terminu czynności procesowych – wysyłać korespondencję do sądów i urzędów za pośrednictwem Poczty Polskiej? Czy przeoczono niuans, że sądy powszechne czasem również biorą udział w sprawach sądowych jako strony postępowań, a więc dla pewności dochowania terminu też powinny wysyłać pisma za jej pośrednictwem? Czemu w ogóle naraża się obywateli na uciążliwość załatwiania spraw pocztowych u dwóch różnych operatorów: wysyłania pism w sprawach niekarnych do sądów za pośrednictwem Poczty Polskiej, a odbierania korespondencji z sądu od innego operatora? I dlaczego dokumentem urzędowym jest tylko dowód nadania listu poleconego wystawiony przez Pocztę Polską, a przez innego operatora już nie? Czy obywatel wysyłający pocztę do sądu w sprawie karnej za pośrednictwem operatora innego niż wyznaczony nie powinien mieć w ręku dokumentu urzędowego potwierdzającego wysłanie pisma w sprawie, w której decyduje się jego wolność?
A z innej beczki: dlaczego rozpisuje się przetarg na dostarczanie przesyłek pocztowych dla sądów i prokuratur, w którym jedynym kryterium wyboru jest cena? Czy osoby zajmujące się tym przetargiem nie wiedziały, że Poczta Polska jako operator wyznaczony musi stosować się do standardów określonych przepisami prawa pocztowego, a inni operatorzy już niekoniecznie? Czy zachowana została zasada uczciwej konkurencji w przetargu, gdy jeden z oferentów ma więcej obowiązków niż inni, a o wygranej decyduje tylko zaoferowana cena? Jak się ma do tego obowiązek stosowania przez operatora wyznaczonego cen z zatwierdzonego cennika? Czy Poczta Polska mogła zaoferować inną cenę usług niż ta, na którą zgodził się w zatwierdzonej taryfie Urząd Komunikacji Elektronicznej? I co z wymaganiem, by korespondencja w sprawach niekarnych wysyłana była za pośrednictwem operatora wyznaczonego? Czy pracownicy Sądu Apelacyjnego w Krakowie odpowiedzialni za przygotowanie przetargu zapomnieli, że prokurator, jak każda inna strona w sprawach niekarnych, musi – jeśli chce mieć pewność dotrzymania terminu czynności procesowych – wysyłać korespondencję do sądów i urzędów za pośrednictwem Poczty Polskiej? Czy przeoczono niuans, że sądy powszechne czasem również biorą udział w sprawach sądowych jako strony postępowań, a więc dla pewności dochowania terminu też powinny wysyłać pisma za jej pośrednictwem? Czemu w ogóle naraża się obywateli na uciążliwość załatwiania spraw pocztowych u dwóch różnych operatorów: wysyłania pism w sprawach niekarnych do sądów za pośrednictwem Poczty Polskiej, a odbierania korespondencji z sądu od innego operatora? I dlaczego dokumentem urzędowym jest tylko dowód nadania listu poleconego wystawiony przez Pocztę Polską, a przez innego operatora już nie? Czy obywatel wysyłający pocztę do sądu w sprawie karnej za pośrednictwem operatora innego niż wyznaczony nie powinien mieć w ręku dokumentu urzędowego potwierdzającego wysłanie pisma w sprawie, w której decyduje się jego wolność?
A z innej beczki: dlaczego rozpisuje się przetarg na dostarczanie przesyłek pocztowych dla sądów i prokuratur, w którym jedynym kryterium wyboru jest cena? Czy osoby zajmujące się tym przetargiem nie wiedziały, że Poczta Polska jako operator wyznaczony musi stosować się do standardów określonych przepisami prawa pocztowego, a inni operatorzy już niekoniecznie? Czy zachowana została zasada uczciwej konkurencji w przetargu, gdy jeden z oferentów ma więcej obowiązków niż inni, a o wygranej decyduje tylko zaoferowana cena? Jak się ma do tego obowiązek stosowania przez operatora wyznaczonego cen z zatwierdzonego cennika? Czy Poczta Polska mogła zaoferować inną cenę usług niż ta, na którą zgodził się w zatwierdzonej taryfie Urząd Komunikacji Elektronicznej? I co z wymaganiem, by korespondencja w sprawach niekarnych wysyłana była za pośrednictwem operatora wyznaczonego? Czy pracownicy Sądu Apelacyjnego w Krakowie odpowiedzialni za przygotowanie przetargu zapomnieli, że prokurator, jak każda inna strona w sprawach niekarnych, musi – jeśli chce mieć pewność dotrzymania terminu czynności procesowych – wysyłać korespondencję do sądów i urzędów za pośrednictwem Poczty Polskiej? Czy przeoczono niuans, że sądy powszechne czasem również biorą udział w sprawach sądowych jako strony postępowań, a więc dla pewności dochowania terminu też powinny wysyłać pisma za jej pośrednictwem? Czemu w ogóle naraża się obywateli na uciążliwość załatwiania spraw pocztowych u dwóch różnych operatorów: wysyłania pism w sprawach niekarnych do sądów za pośrednictwem Poczty Polskiej, a odbierania korespondencji z sądu od innego operatora? I dlaczego dokumentem urzędowym jest tylko dowód nadania listu poleconego wystawiony przez Pocztę Polską, a przez innego operatora już nie? Czy obywatel wysyłający pocztę do sądu w sprawie karnej za pośrednictwem operatora innego niż wyznaczony nie powinien mieć w ręku dokumentu urzędowego potwierdzającego wysłanie pisma w sprawie, w której decyduje się jego wolność?
Strzelam i strzelam, a amunicji wcale nie ubywa. Najważniejsze pytanie zostawiam na koniec: Co musi się stać, żeby normalność zastąpiła „pozytywną szajbę" deregulacji wymiaru sprawiedliwości? Bo normalność na tym polu jak nic nam wszystkim wreszcie się należy! Wszystkim zmęczonym reformami mądralom wyposażonym jedynie w poczucie sprawiedliwości. I dręczycielom trzeciej władzy, których orężem jest niekompetencja i ignorancja.
Strzelam i strzelam, a amunicji wcale nie ubywa. Najważniejsze pytanie zostawiam na koniec: Co musi się stać, żeby normalność zastąpiła „pozytywną szajbę" deregulacji wymiaru sprawiedliwości? Bo normalność na tym polu jak nic nam wszystkim wreszcie się należy! Wszystkim zmęczonym reformami mądralom wyposażonym jedynie w poczucie sprawiedliwości. I dręczycielom trzeciej władzy, których orężem jest niekompetencja i ignorancja.
Strzelam i strzelam, a amunicji wcale nie ubywa. Najważniejsze pytanie zostawiam na koniec: Co musi się stać, żeby normalność zastąpiła „pozytywną szajbę" deregulacji wymiaru sprawiedliwości? Bo normalność na tym polu jak nic nam wszystkim wreszcie się należy! Wszystkim zmęczonym reformami mądralom wyposażonym jedynie w poczucie sprawiedliwości. I dręczycielom trzeciej władzy, których orężem jest niekompetencja i ignorancja.
Autor jest sekretarzem Naczelnej Rady Adwokackiej
Autor jest sekretarzem Naczelnej Rady Adwokackiej
Autor jest sekretarzem Naczelnej Rady Adwokackiej

POLECAMY

KOMENTARZE