Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sporty zimowe

Ideał pomnożony przez dwa

AFP
Kamil Stoch został mistrzem olimpijskim. Na œredniej skoczni wygrał pięknie, po dwóch skokach bliskich perfekcji.
Korespondencja ?z Soczi Czekaliœmy 42 lata, by ktoœ powtórzył wyczyn Wojciecha Fortuny. Nie dał rady nawet Adam Małysz, aż przyszedł póŸny wieczór na mniejszej skoczni w Soczi, gdy Kamil Stoch połšczył swe sportowe talenty w jedno i zdobył złoto. Wygrał inaczej niż Fortuna. W obu seriach poleciał najdalej, będziemy długo pamiętać: 105,5 i 103,5 m. W obu seriach dostał najwyższe noty, takie już kaprysy sędziowskie, że dopiero za drugim razem dali dwie dwudziestki, gdy już byli pewni, że oglšdajš mistrza igrzysk.
Zobacz więcej zdjęćZobaczyliœmy pomnożony przez dwa pokaz perfekcji, dynamiki, wyczucia odbicia. Można dopisać do tego każdy przymiotnik i każdy będzie prawdziwy. W skokach narciarskich liczš się często detale, niekiedy przypadek, ale polski mistrz wygrał z takš lekkoœciš i takim zapasem, że każdy z czynników, które zamieniajš konkursy w loterię, nie miał znaczenia. Pierwszy skok był po to, by rywale od razu zobaczyli, że zostaje im tylko walka o drugie i trzecie miejsce. Kto skakał 100–101 metrów, miał prawo o nich marzyć. Wprawdzie Rosjanin Michaił Maksimoczkin uzyskał całe 104 m, ale prawdę mówišc, pomógł mu i potężny podmuch wiatru, i sędziowie, którzy w ratunkowym lšdowaniu połšczonym z tzw. wiatrakiem jakoœ zobaczyli elegancki telemark. Kolejny raz okazało się, że wszystkie próby treningowe, a nawet kwalifikacje nie majš wiele wspólnego z prawdziwš mocš skoczka w konkursie. Stoch powtarzał nam wiele razy, że na innych nie patrzy, że patrzy w siebie i to daje mu siłę. Tak było i teraz. Przeminęły skoki wielkich rywali, jedni skakali trochę ponad 100 m, inni nieco mniej, ukształtowała się kolejnoœć, trochę nowa, gdy spojrzeć na dawne czasy: mistrz z Vancouver Simon Ammann daleko, bezskutecznie gonišcy za medalem olimpijskim Janne Ahonen jeszcze dalej, przygaszony Gregor Schlierenzauer też niezbyt œmiały, tak jak Thomas Morgenstern, ale jemu dziwić się – nie sposób. Upadł Severin Freund, jeden z niemieckich kandydatów do medalu, ale skok był na tyle długi, że dał Niemcowi przepustkę do drugiej serii. Na czele byli więc Anders Bardal, Peter Prevc, Austriacy z nowego pokolenia: Thomas Diethart i Michael Hayboeck, Niemiec Andreas Wank. Bardzo stare i bardzo nowe czasy łšczył tylko Noriaki Kasai. A był Stoch i jego pierwszy lot, na widok którego naprawdę zapierało dech. Oddzielenie prymusa od reszty klasy dawno nie było tak łatwe. Można było zakładać, że przewaga ponad 6 punktów nad Prevcem to duża zaliczka, Maciej Kot z góralskš dosadnoœciš mówił póŸniej, że „było już posprzštane", ale trzeba takie przekonanie zamienić w pewnoœć. Rosyjska publicznoœć trochę do skoków nienawykła, ale entuzjazm po niemal każdej próbie miał swój koloryt. Polska delegacja, media i osoby z rodziny olimpijskiej (pani Irena Szewińska też), grupki kibiców pod flagš biało-czerwonš czekały na tę ostatniš próbę, choć wczeœniej przecież œwietnie pokazali się Jan Ziobro (był 9.), Maciej Kot (7.), tylko Dawid Kubacki minšł się o włos z finałowš seriš. Kot pozycję utrzymał, Ziobro troszkę spadł, ale obaj czekali, jak wszyscy, na finał. Bardal z Prevcem podzieli się srebrem oraz bršzem i pozostało patrzeć w górę. Zielonkawo-bršzowy kask z lotniczš szachownicš, malinowy kombinezon. Ruszył, wszystko trwało jak zawsze kilka sekund, ale nikt nie miał wštpliwoœci, kto wygrał. Kamil też nie, choć pewnie większoœć widzów nie miała pojęcia, jak długi był skok. Był wspaniały i to wystarczyło. Ręce w górze, krzyk publicznoœci i można było zaczšć się cieszyć. Pierwsi dopadli mistrza koledzy z drużyny, ponieœli ładnym zwyczajem na ramionach. Mistrz olimpijski, już wyœciskany, ukłonił się jeszcze polskim flagom i transparentom widocznym na dolnej trybunie. Dało się opanować tę radoœć, bo ceremonia wręczania kwiatów czekała. Powiedział parę słów do telewizji i reszty dziennikarzy. Cišg dalszy fety nastšpi. Wręczanie medali wedle olimpijskiej mody nastšpi w poniedziałek wieczorem w Parku Olimpijskim, według planu o 17.22 czasu polskiego. Trzeci polski złoty medal olimpijski w historii igrzysk zimowych stał się faktem, piętnasty w ogóle. Dobrze, że jest, należał się Stochowi jak mało komu. Wyniki konkursu skoków narciarskich na normalnym obiekcie: 1. Kamil Stoch (Polska) 278,0 (105,5/103,5)
2. Peter Prevc (Słowenia) 265,3 (102,5/99,0)
3. Anders Bardal (Norwegia) 264,1 (101,5/98,5)
4. Thomas Diethart (Austria) 258,3 (99,0/98,0)
5. Michael Hayboeck (Austria) 258,0 (101,0/98,5)
6. Andreas Wellinger (Niemcy) 257,1 (96,0/101,5)
7. Maciej Kot (Polska) 255,8 (101,5/98,5)
8. Noriaki Kasai (Japonia) 255,2 (101,5/100,0)
9. Jernej Damjan (Słowenia) 254,7 (99,5/101,0)
10. Andreas Wank (Niemcy) 253,4 (101,0/97,0)
...
13. Jan Ziobro (Polska) 252,4 (101,0/99,0)
31. Dawid Kubacki (Polska) 118,3 (97,5)
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL