Napadł na salon gier, bo przegrał wypłatę

aktualizacja: 07.02.2014, 18:30
Foto: ROL

Były pracownik salonów gier ze wspólnikami oraz zawiedziony klient, który na automatach przegrał wypłatę, stali za napadami na lokale w Bielsku-Białej. Zatrzymała ich policja.

Atrapą pistoletu i kijem bejsbolowym sprawcy atakowali pracowników i rabowali pieniądze. Sześć osób podejrzanych o napady na salony gier w Bielsku-Białej (woj. śląskie) zatrzymali policjanci. Jeden z podejrzanych już trafił już do aresztu. Inni czekają na decyzję sądu.
Do napadów doszło tydzień temu.
W środę przed północą dwaj zamaskowani mężczyźni wtargnęli do jednego z salonów, obezwładnili pracownika, po czym skradli metalową kasetkę z gotówką, tablet i telefon komórkowy. Nazajutrz urządzili napad na kolejny salon. Tym razem pobili pracownika i ukradli 1,1 tys. zł. Trzeci „skok” był inny: sprawca nie był zamaskowany i działał w pojedynkę. Uderzył pracownika salonu w twarz, a kiedy ten stracił przytomność i upadł, napastnik włamał się do automatów do gier i wyjął z nich blisko 6 tys. zł. Żeby zatrzeć ślady, ukradł zestaw monitoringu.
Jak się okazało za dwoma pierwszymi napadami stał 26-latek, który wcześniej pracował w kilku bielskich salonach gier. To on miał wskazać wspólnikom konkretne lokale i zaplanować skoki. Sam nie brał w nich udziału ponieważ obawiał się, że może zostać rozpoznany. Po pierwszym z napadów – jak ustalili funkcjonariusze – wspólnicy dostarczyli mu skradzioną kasetkę z zamkiem szyfrowym, a ten, pamiętając szyfr dostał się do gotówki.
- Mężczyzna wiedząc, że jest poszukiwany próbował zmylić policjantów, podając się za swojego młodszego brata, którego zresztą też wciągnął w przestępczy proceder – mówi jeden z funkcjonariuszy.
Wpadli także czterej wspólnicy 26-latka, w tym kierowca, który podwoził ich samochodem pod salony. U jednego z nich policjanci znaleźli atrapę pistoletu, kij bejsbolowy, a przy okazji narkotyki. W mieszkaniu głównego organizatora - telefon komórkowy skradziony z salonu. Ukradziony tablet i telefon komórkowy podarował swojej 16-letniej dziewczynie, która także ma teraz kłopoty. Została zatrzymana i odpowie za paserstwo oraz zacieranie śladów przestępstwa. Dwa pierwsze napady były dziełem tej piątki mężczyzn.
Wszyscy usłyszeli już zarzuty, za które grozi im do 12 lat więzienia. Sąd zdecyduje, czy ich tymczasowo aresztować.
Kto inny, bo zawiedziony klient, miał dokonać trzeciego z napadów. Jest to 20-latek, który wcześniej odwiedzał salon gry i na „jednorękich bandytach” przegrał sporą sumę.
- Ponieważ przegrał na automatach swoją wypłatę, wściekły postanowił się „odkuć”. Pobił pracownika, rozbił trzy automaty i zabrał z nich pieniądze. Ze złości uszkodził również wyposażenie lokalu – twierdzą policjanci.
Napastnik-hazardzista po usłyszeniu zarzutów trafił do aresztu, gdzie spędzi najbliższe miesiące.
Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE