Filmowa jedność: Wojciech Kilar to rozumiał

aktualizacja: 05.02.2014, 01:20
Aleksandra Sewerynik
Aleksandra Sewerynik
Foto: materiały prasowe
29 stycznia minął miesiąc od śmierci Wojciecha Kilara, znanego  kompozytora ?i pianisty. W powszechnej świadomości występuje jako wybitny kompozytor muzyki filmowej.
29 stycznia minął miesiąc od śmierci Wojciecha Kilara, znanego  kompozytora ?i pianisty. W powszechnej świadomości występuje jako wybitny kompozytor muzyki filmowej.
29 stycznia minął miesiąc od śmierci Wojciecha Kilara, znanego  kompozytora ?i pianisty. W powszechnej świadomości występuje jako wybitny kompozytor muzyki filmowej.
Był niezwykle ceniony przez reżyserów na całym świecie. On sam jednak  w wielu wywiadach podkreślał, że najważniejsza jest dla niego twórczość niezwiązana z filmem: „Film jest rzeczą bardzo przyjemną. Dzięki niemu zwiedziłem kawał świata, żyję trochę lepiej i jeżdżę lepszymi samochodami, ale ważniejsza jest muzyka symfoniczna".
Był niezwykle ceniony przez reżyserów na całym świecie. On sam jednak  w wielu wywiadach podkreślał, że najważniejsza jest dla niego twórczość niezwiązana z filmem: „Film jest rzeczą bardzo przyjemną. Dzięki niemu zwiedziłem kawał świata, żyję trochę lepiej i jeżdżę lepszymi samochodami, ale ważniejsza jest muzyka symfoniczna".
Był niezwykle ceniony przez reżyserów na całym świecie. On sam jednak  w wielu wywiadach podkreślał, że najważniejsza jest dla niego twórczość niezwiązana z filmem: „Film jest rzeczą bardzo przyjemną. Dzięki niemu zwiedziłem kawał świata, żyję trochę lepiej i jeżdżę lepszymi samochodami, ale ważniejsza jest muzyka symfoniczna".
Jerzy Hoffman, wspominając Wojciecha Kilara, powiedział ciekawą rzecz o roli muzyki w filmie: „Rzecz polega na tym, że film składa się z szeregu elementów (...) I chodzi o to, żeby żaden z tych elementów nie grał tylko i wyłącznie dla siebie. Chodzi o to, żeby to wszystko tworzyło ensemble, całkowitą jedność. Żeby – jeżeli słucham muzyki – to ta muzyka nie była koncertem samym dla siebie, ale dopomagała widzowi w odbiorze obrazu i nastroju – takiego, jaki zamierzył reżyser. Kilar to rozumiał".
Jerzy Hoffman, wspominając Wojciecha Kilara, powiedział ciekawą rzecz o roli muzyki w filmie: „Rzecz polega na tym, że film składa się z szeregu elementów (...) I chodzi o to, żeby żaden z tych elementów nie grał tylko i wyłącznie dla siebie. Chodzi o to, żeby to wszystko tworzyło ensemble, całkowitą jedność. Żeby – jeżeli słucham muzyki – to ta muzyka nie była koncertem samym dla siebie, ale dopomagała widzowi w odbiorze obrazu i nastroju – takiego, jaki zamierzył reżyser. Kilar to rozumiał".
Jerzy Hoffman, wspominając Wojciecha Kilara, powiedział ciekawą rzecz o roli muzyki w filmie: „Rzecz polega na tym, że film składa się z szeregu elementów (...) I chodzi o to, żeby żaden z tych elementów nie grał tylko i wyłącznie dla siebie. Chodzi o to, żeby to wszystko tworzyło ensemble, całkowitą jedność. Żeby – jeżeli słucham muzyki – to ta muzyka nie była koncertem samym dla siebie, ale dopomagała widzowi w odbiorze obrazu i nastroju – takiego, jaki zamierzył reżyser. Kilar to rozumiał".
Muzyka jest integralnym elementem utworu audiowizualnego i ma wpływ na ostateczny jego odbiór przez widzów. Ma to swoje odzwierciedlenie w przepisach prawa autorskiego. Autor muzyki stworzonej do filmu, obok scenarzysty, reżysera, twórcy adaptacji utworu literackiego i operatora obrazu, został wymieniony w art. 69  prawa autorskiego jako współtwórca utworu audiowizualnego. Wyliczenie to nie jest  jednak wyczerpujące, ponieważ zgodnie z tym przepisem każda osoba, która wniosła wkład twórczy w powstanie utworu audiowizualnego, może być uznana za jego współtwórcę.
Muzyka jest integralnym elementem utworu audiowizualnego i ma wpływ na ostateczny jego odbiór przez widzów. Ma to swoje odzwierciedlenie w przepisach prawa autorskiego. Autor muzyki stworzonej do filmu, obok scenarzysty, reżysera, twórcy adaptacji utworu literackiego i operatora obrazu, został wymieniony w art. 69  prawa autorskiego jako współtwórca utworu audiowizualnego. Wyliczenie to nie jest  jednak wyczerpujące, ponieważ zgodnie z tym przepisem każda osoba, która wniosła wkład twórczy w powstanie utworu audiowizualnego, może być uznana za jego współtwórcę.
Muzyka jest integralnym elementem utworu audiowizualnego i ma wpływ na ostateczny jego odbiór przez widzów. Ma to swoje odzwierciedlenie w przepisach prawa autorskiego. Autor muzyki stworzonej do filmu, obok scenarzysty, reżysera, twórcy adaptacji utworu literackiego i operatora obrazu, został wymieniony w art. 69  prawa autorskiego jako współtwórca utworu audiowizualnego. Wyliczenie to nie jest  jednak wyczerpujące, ponieważ zgodnie z tym przepisem każda osoba, która wniosła wkład twórczy w powstanie utworu audiowizualnego, może być uznana za jego współtwórcę.
Najczęściej przyjmuje się, że kompozytor jest współtwórcą filmu tylko wtedy, gdy muzyka powstawała razem z filmem. Jest to zgodne z ogólnymi teoriami na temat utworów  współautorskich, które zakładają porozumienie  między twórcami podczas tworzenia utworu jako jednolitej całości. Dlatego kompozytor utworu, który powstał niezależnie i został jedynie wykorzystany w filmie, nie jest co do zasady uznawany za współautora filmu. Taką sytuację kwalifikuje się jako połączenie utworów.
Najczęściej przyjmuje się, że kompozytor jest współtwórcą filmu tylko wtedy, gdy muzyka powstawała razem z filmem. Jest to zgodne z ogólnymi teoriami na temat utworów  współautorskich, które zakładają porozumienie  między twórcami podczas tworzenia utworu jako jednolitej całości. Dlatego kompozytor utworu, który powstał niezależnie i został jedynie wykorzystany w filmie, nie jest co do zasady uznawany za współautora filmu. Taką sytuację kwalifikuje się jako połączenie utworów.
Najczęściej przyjmuje się, że kompozytor jest współtwórcą filmu tylko wtedy, gdy muzyka powstawała razem z filmem. Jest to zgodne z ogólnymi teoriami na temat utworów  współautorskich, które zakładają porozumienie  między twórcami podczas tworzenia utworu jako jednolitej całości. Dlatego kompozytor utworu, który powstał niezależnie i został jedynie wykorzystany w filmie, nie jest co do zasady uznawany za współautora filmu. Taką sytuację kwalifikuje się jako połączenie utworów.
Rzeczywiście, w praktyce te sytuacje znacząco się od siebie różnią. Muzyka filmowa, taka, jaką tworzył m.in. Wojciech Kilar, jest ściśle dopasowana, zsynchronizowana z filmem. Stanowi integralną jego część stworzoną w porozumieniu z innymi jego współtwórcami. Muzyka, która powstała niezależnie, nie tworzy z filmem tak ścisłej jedności. Nie można jednak wykluczyć, że wybrana przez twórców filmu, także może do niego idealnie pasować i mieć duży wpływ na ostateczny odbiór dzieła. Pierwszym przykładem, który przyszedł mi na myśl, jest „Odyseja Kosmiczna: 2001", w której wykorzystano utwór Richarda Straussa „Tako rzecze Zaratustra", oraz słynny walc Johanna Straussa. Ten pierwszy utwór jest powszechnie kojarzony z filmem Francisa Coppoli. Mało kto wie, kto go skomponował i jaki jest jego prawdziwy tytuł.
Rzeczywiście, w praktyce te sytuacje znacząco się od siebie różnią. Muzyka filmowa, taka, jaką tworzył m.in. Wojciech Kilar, jest ściśle dopasowana, zsynchronizowana z filmem. Stanowi integralną jego część stworzoną w porozumieniu z innymi jego współtwórcami. Muzyka, która powstała niezależnie, nie tworzy z filmem tak ścisłej jedności. Nie można jednak wykluczyć, że wybrana przez twórców filmu, także może do niego idealnie pasować i mieć duży wpływ na ostateczny odbiór dzieła. Pierwszym przykładem, który przyszedł mi na myśl, jest „Odyseja Kosmiczna: 2001", w której wykorzystano utwór Richarda Straussa „Tako rzecze Zaratustra", oraz słynny walc Johanna Straussa. Ten pierwszy utwór jest powszechnie kojarzony z filmem Francisa Coppoli. Mało kto wie, kto go skomponował i jaki jest jego prawdziwy tytuł.
Rzeczywiście, w praktyce te sytuacje znacząco się od siebie różnią. Muzyka filmowa, taka, jaką tworzył m.in. Wojciech Kilar, jest ściśle dopasowana, zsynchronizowana z filmem. Stanowi integralną jego część stworzoną w porozumieniu z innymi jego współtwórcami. Muzyka, która powstała niezależnie, nie tworzy z filmem tak ścisłej jedności. Nie można jednak wykluczyć, że wybrana przez twórców filmu, także może do niego idealnie pasować i mieć duży wpływ na ostateczny odbiór dzieła. Pierwszym przykładem, który przyszedł mi na myśl, jest „Odyseja Kosmiczna: 2001", w której wykorzystano utwór Richarda Straussa „Tako rzecze Zaratustra", oraz słynny walc Johanna Straussa. Ten pierwszy utwór jest powszechnie kojarzony z filmem Francisa Coppoli. Mało kto wie, kto go skomponował i jaki jest jego prawdziwy tytuł.
W ostatnich latach bardzo często oba typy muzyki współistnieją w filmie. Oryginalna ścieżka dźwiękowa  jest uzupełniona o piosenki, które powstały niezależnie od filmu, ale zostały tak dobrane, by wywołać określone wrażenia. Na przykład w filmie „Love Actually"  obok oryginalnego soundtracku Craiga Armstronga możemy usłyszeć wiele znanych piosenek (np. „All You Need Is Love" Beatlesów). Reżyser Richard Curtis zaznaczył, że „album to nie składanka przypadkowych piosenek, tylko przemyślana całość stanowiąca oś i duszę filmu. Bez muzyki „Love Actually" nie byłoby kompletne. Każdy utwór ma swoją własną historię do opowiedzenia". Rozstrzygnięcie, czy autor muzyki do filmu jest współtwórcą, wpływa na jego uprawnienia wynikające z prawa autorskiego. Na podstawie art. 70 ust. 2 (1) współtwórcy utworu audiowizualnego mają prawo do niezbywalnego wynagrodzenia m.in. za wyświetlanie filmu w kinach, nadawanie go w telewizji czy tworzenie kopii przeznaczonych do własnego użytku osobistego.  Powyższe wynagrodzenie jest wypłacane za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania. Nie ulega wątpliwości, że autor oryginalnej muzyki stworzonej do filmu  ma prawo do tego wynagrodzenia. Czy jednak  autor muzyki, która została jedynie wykorzystana w filmie, także może być zaliczony do tego grona? Tak było do 2007 r.  W obecnym stanie prawnym wymaga rozstrzygnięcia, czy autora takiego utworu można uznać za osobę, która „wniosła wkład twórczy" w  powstanie filmu. Moim zdaniem nie jest to wykluczone. Musi to być jednak przedmiotem badania każdej konkretnej sytuacji.
W ostatnich latach bardzo często oba typy muzyki współistnieją w filmie. Oryginalna ścieżka dźwiękowa  jest uzupełniona o piosenki, które powstały niezależnie od filmu, ale zostały tak dobrane, by wywołać określone wrażenia. Na przykład w filmie „Love Actually"  obok oryginalnego soundtracku Craiga Armstronga możemy usłyszeć wiele znanych piosenek (np. „All You Need Is Love" Beatlesów). Reżyser Richard Curtis zaznaczył, że „album to nie składanka przypadkowych piosenek, tylko przemyślana całość stanowiąca oś i duszę filmu. Bez muzyki „Love Actually" nie byłoby kompletne. Każdy utwór ma swoją własną historię do opowiedzenia". Rozstrzygnięcie, czy autor muzyki do filmu jest współtwórcą, wpływa na jego uprawnienia wynikające z prawa autorskiego. Na podstawie art. 70 ust. 2 (1) współtwórcy utworu audiowizualnego mają prawo do niezbywalnego wynagrodzenia m.in. za wyświetlanie filmu w kinach, nadawanie go w telewizji czy tworzenie kopii przeznaczonych do własnego użytku osobistego.  Powyższe wynagrodzenie jest wypłacane za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania. Nie ulega wątpliwości, że autor oryginalnej muzyki stworzonej do filmu  ma prawo do tego wynagrodzenia. Czy jednak  autor muzyki, która została jedynie wykorzystana w filmie, także może być zaliczony do tego grona? Tak było do 2007 r.  W obecnym stanie prawnym wymaga rozstrzygnięcia, czy autora takiego utworu można uznać za osobę, która „wniosła wkład twórczy" w  powstanie filmu. Moim zdaniem nie jest to wykluczone. Musi to być jednak przedmiotem badania każdej konkretnej sytuacji.
W ostatnich latach bardzo często oba typy muzyki współistnieją w filmie. Oryginalna ścieżka dźwiękowa  jest uzupełniona o piosenki, które powstały niezależnie od filmu, ale zostały tak dobrane, by wywołać określone wrażenia. Na przykład w filmie „Love Actually"  obok oryginalnego soundtracku Craiga Armstronga możemy usłyszeć wiele znanych piosenek (np. „All You Need Is Love" Beatlesów). Reżyser Richard Curtis zaznaczył, że „album to nie składanka przypadkowych piosenek, tylko przemyślana całość stanowiąca oś i duszę filmu. Bez muzyki „Love Actually" nie byłoby kompletne. Każdy utwór ma swoją własną historię do opowiedzenia". Rozstrzygnięcie, czy autor muzyki do filmu jest współtwórcą, wpływa na jego uprawnienia wynikające z prawa autorskiego. Na podstawie art. 70 ust. 2 (1) współtwórcy utworu audiowizualnego mają prawo do niezbywalnego wynagrodzenia m.in. za wyświetlanie filmu w kinach, nadawanie go w telewizji czy tworzenie kopii przeznaczonych do własnego użytku osobistego.  Powyższe wynagrodzenie jest wypłacane za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania. Nie ulega wątpliwości, że autor oryginalnej muzyki stworzonej do filmu  ma prawo do tego wynagrodzenia. Czy jednak  autor muzyki, która została jedynie wykorzystana w filmie, także może być zaliczony do tego grona? Tak było do 2007 r.  W obecnym stanie prawnym wymaga rozstrzygnięcia, czy autora takiego utworu można uznać za osobę, która „wniosła wkład twórczy" w  powstanie filmu. Moim zdaniem nie jest to wykluczone. Musi to być jednak przedmiotem badania każdej konkretnej sytuacji.
Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym. Wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog: prawomuzyki.pl
Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym. Wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog: prawomuzyki.pl
Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym. Wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog: prawomuzyki.pl

POLECAMY

KOMENTARZE