Tenis

Gem, set, trup

ROL
Od dawna podejrzewałem, że tenisowe życie może być inspiracją do napisania powieści kryminalnej, ale nie spodziewałem się aż tak przyjemnych wrażeń przy lekturze.
Już sam tytuł „Brudna gra" sugeruje, że biały sport okaże się pod piórem autora trochę mniej biały, a mówiąc szczerze, całkiem czarny. Nikodem Pałasz (w środowisku tenisowym znany lepiej jako Nikodem Jaworski, były menedżer deblistów Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego), napisał to, co wielu kibiców zapewne podejrzewa i co można wywnioskować z rozmów z tymi, którzy gwiazdorów znają prywatnie. Tylko naiwni wierzą jeszcze, że farmakologiczny doping, internetowy hazard, piękne i łatwe kobiety nie mają wpływu na to, jak żyją arcybogaci gracze, którym przez lata organizatorzy turniejów i sponsorzy zamiatają pył sprzed nóg.
Powieść kryminalna to dobra forma, by to wszystko pomieścić. Kiedy tuż po wygraniu Finału ATP Tour w Londynie zamordowany zostaje as polskiego tenisa Artur Malewicz, zaczyna się w Warszawie śledztwo, które prowadzi młodszy aspirant Wiktor Wolski. I oczywiście dowiadujemy się, że gwiazdor miał swoje mroczne tajemnice, że tenisowy związek to kłębowisko intryg, że możni tego świata lgną do tenisistów, którzy czują się  nietykalni. W trakcie tego śledztwa okazuje się, jak bystrym obserwatorem polskiego życia tenisowego jest Nikodem Pałasz, jak dużo wie i jak inteligentnie korzysta z tej wiedzy. Ale najważniejsze jest oczywiście to, jak potrafi pisać i budować dialogi. To jest literatura kryminalna na bardzo dobrym poziomie. Miałem szczęście, że zacząłem czytać „Brudną grę" w piątek wieczorem, bo była to przyjemna, ale jednak bezsenna noc. Kto zna tenisowe realia, powieściowych bohaterów bez trudu przypisze do postaci rzeczywiście działających w tym sporcie, w Polsce i na świecie. Wiemy przecież, kto jest najbardziej podejrzany o doping, kto miał już kłopoty z powodu ustawiania meczów, kto malowniczo rozdziera koszulki po wygraniu ostatniej piłki. Nie ma co ukrywać – tenis w powieści Nikodema Pałasza to bagno. Oczywiście zapewne jest w tym sporo przesady, ale mnie to nie przeszkadza, bo od dawna uważam, że media całego świata w opisie mojego ulubionego sportu używają za dużo lukru i pudru. Nikodem Pałasz zapowiada następny sportowy kryminał, tym razem dziejący się w środowisku piłkarskim. Tu materia jest jeszcze bardziej bagienna niż w tenisie, gdy wyjść poza boisko, natychmiast widać dno i wodorosty. Sportowe życie kryminały pisze samo, ale ktoś tak zdolny jak Nikodem Pałasz bez wątpienia też się przyda, bo jednak nie wszystko widać gołym okiem. Trudno nawet zaprzeczyć, że coraz mniej widać, gdyż zbyt wielu ludzi pracuje w służbie ciszy. „Brudna gra" to dobra lektura na czas, gdy w tenisa gramy rzadziej, bo w balonach zimno i wilgotno, a prawdziwe hale są tylko dla bogatych, jak ci z książki Pałasza.
Źródło: Rzeczpospolita
UKRYJ KOMENTARZE KOMENTARZE RP.PL KOMENTARZE FACEBOOK

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL