Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Edukacja

Wygrać z Kartš nauczyciela

Gminy coraz sprawniej omijajš kosztowne przywileje pedagogów. Okazuje się, że może być nie tylko taniej, ale też lepiej.
– Z Kartš nauczyciela mieliœmy dwa problemy. Pierwszy, najbardziej oczywisty, to koszty, jakie generowały jej przepisy, mocno bijšce w nasz budżet – opowiada wójt jednej z gmin. Ale od razu zwraca uwagę na drugi problem natury społecznej. – W gminie mam 25-proc. bezrobocie. W sytuacji, gdy co czwarty mieszkaniec pozostaje bez pracy, nauczyciele obowišzki zawodowe kończyli o godzinie 13. Nie było to najlepiej odbierane – opowiada nasz rozmówca.

Połowa budżetu ?idzie na szkoły

Z podobnym problemem zmagajš się setki polskich gmin. Dlaczego? Karta nauczyciela drobiazgowo reguluje system pracy pedagogów, nie pozostawiajšc gminom dużego marginesu na kreowanie własnej polityki oœwiatowej. Decyduje o tym, ile zajęć dydaktycznych tygodniowo ma wypracować nauczyciel w zależnoœci od rodzaju placówki oœwiatowej, w której pracuje. Pensum nauczycieli w podstawówce czy gimnazjum wynosi 18 godzin lekcyjnych, do tego kolejne dwie w tygodniu majš poœwięcić na  pracę z uczniem, np. w ramach opieki œwietlicowej. To oznacza, że dziennie w szkole nauczyciel musi spędzić zaledwie 4 godziny lekcyjne, czyli trzy zegarowe.
Gminy nie majš także wpływu na wysokoœć pensji wypłacanej pedagogom, bo o tym decyduje resort edukacji, okreœlajšc poziom ich zasadniczego oraz œredniego wynagrodzenia. Jeżeli pensje wypłacane przez samorzšd nie osišgnš poziomu œredniego wynagrodzenia, nauczycielowi należy się dodatek uzupełniajšcy, który ma zniwelować tę różnicę. To oznacza, że wysokoœć nauczycielskich pensji jest regulowana centralnie i nie ma na niš wpływu jakoœć pracy. Oczywiœcie, jeżeli samorzšd ma dużo pieniędzy i chce dodatkowo wynagrodzić pedagogów, może to zrobić. Problem polega na tym, że gminy muszš wykładać ogromne œrodki z własnych budżetów, by utrzymać minimum wynikajšce z Karty. Według danych GUS w 2012 wydatki na oœwiatę osišgnęły pułap blisko 62 mld zł, z budżetu państwa na ten cel wyasygnowano ok. 41 mld zł. Kolejne 21 mld zł, a więc niemal jedna trzecia łšcznych wydatków na oœwiatę, pochodziło z kas samorzšdów. W niektórych gminach wydatki na edukację pochłaniajš nawet połowę ich rocznych budżetów.

Modelowe rozwišzanie

Tak było np. w gminie Hanna na LubelszczyŸnie, której wójtem w 2006 r. została Grażyna Kowalik. Z przeprowadzonego przez niš wtedy audytu wynikało, że subwencja oœwiatowa pokrywa jedynie połowę gminnych wydatków na oœwiatę. Rok póŸniej Kowalik zabrała się do wprowadzania zmian. – Miałam dwie możliwoœci. Zamknšć kilka małych szkół wiejskich i wszystkie dzieci skierować do jednej placówki albo uwolnić szkoły spod reżimu Karty i obniżyć koszty ich funkcjonowania – opowiada „Rz" Kowalik. Aby to osišgnšć, przekazała szkoły w prywatne ręce. Placówki zachowały publiczny charakter (nauka w nich jest bezpłatna), ale prowadzšce je stowarzyszenia czy fundacje nie miały obowišzku zatrudniać nauczycieli na podstawie Karty. Dzięki temu mogły zaoferować warunki pracy nieprzekraczajšce możliwoœci finansowych gminy (bo ta nadal pokrywa koszty funkcjonowania szkoły). Reforma w Hannie zakończyła się we wrzeœniu ubiegłego roku, kiedy wszystkie znajdujšce się na tym terenie szkoły trafiły w ręce stowarzyszeń. Poczynione przez Kowalik zmiany nie tylko pozwoliły, dzięki oszczędnoœciom, utrzymać dawnš sieć szkół, ale pomogły też podnieœć jakoœć edukacji. Poszerzyła się oferta zajęć pozalekcyjnych, pojawiły się nowe pomoce dydaktyczne i wyposażenie. Wyniki sprawdzianu szóstoklasistów w gminie Hanna zdecydowanie przekraczajš wojewódzkie œrednie. Co więcej, przy szkołach powstały  punkty przedszkolne, które sš darmowe. Dzięki temu 85 proc. dzieci w wieku 3–5 lat z tej wiejskiej gminy jest objętych edukacjš przedszkolnš. To o wiele wyższy odsetek niż w wielu polskich miastach. Samorzšd stać także na dofinansowywanie szkolnych obiadów. Reformę Kowalik natychmiast skrytykował Zwišzek Nauczycielstwa Polskiego. Twierdził, że wprowadzone tam zmiany sš niezgodne z konstytucjš, która gwarantuje równy dostęp do szkół publicznych. Zdaniem Zwišzku szkoły prowadzone przez stowarzyszenie takimi placówkami nie sš. W sukurs Hannie przyszło Ministerstwo Edukacji, które w swojej interpretacji prawnej stwierdza, że przekazane szkoły nadal sš ogólnodostępnymi, bezpłatnymi dla ucznia placówkami. MEN zaznaczyło także, że prawo nie zabrania gminom przekazywania w ręce stowarzyszeń wszystkich działajšcych szkół, pod warunkiem że liczba uczniów w żadnej z placówek nie przekracza 70. – Uważam, że to, co zrobiła gmina Hanna, to modelowe rozwišzanie, dzięki któremu nie tylko udało się zachować szkolnš sieć, ale także na jej bazie rozwinšć opiekę przedszkolnš. Będę wspierać takie rozwišzania – deklaruje w rozmowie z „Rz" minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska.

Przedszkolny cud ?w Murowanej Goœlinie

Teresa Dutkiewicz, która kieruje biurem ds. oœwiaty w Murowanej Goœlinie (wielkopolskie), nie ukrywa satysfakcji z opieki przedszkolnej, jakš oferuje gmina. Liczba miejsc w przedszkolach odpowiada liczbie zameldowanych tam dzieci. I jest tak, chociaż gmina należy do tych samorzšdów, których dochody okreœla się jako niskie. – Mamy w przedszkolach ponad 80 proc. dzieci w wieku 3–5 lat, choć musieliœmy znaleŸć miejsca w „zerówkach" dla prawie całego rocznika szeœciolatków, bo rodzice nie zdecydowali się ich posłać do szkół – opowiada Dutkiewicz. Œrednia dla Polski w tej grupie wiekowej to niespełna 70 proc. W latach 2009–2012 liczba trzylatków objętych edukacjš przedszkolnš w tej gminie wzrosła z 37 do 71 proc., œrednia dla Polski (według GUS) w 2012 r. wynosiła dla tej grupy wiekowej 52 proc. Murowana Goœlina także postanowiła wyjœć z reżimu Karty nauczyciela i przekazywała kolejne przedszkola w ręce stowarzyszeń i fundacji. Gdy zaczynała reformę, do przedszkoli uczęszczało ok. 30 proc. dzieci. Dziœ jest tam pięć takich placówek publicznych, cztery niepubliczne oraz jeden punkt przedszkolny. Koszty opieki sš o 30 proc. niższe niż œrednia dla miast poniżej 20 tys. mieszkańców. Będę wspierała działania gmin – mówi minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska Swojš reformš gmina zasłużyła na wyróżnienie w konkursie Samorzšdowy Lider Zarzšdzania. Ten sam laur w innej edycji konkursu trafił w ręce wójta Sępólna Krajeńskiego (kujawsko-pomorskie). Ta gmina postanowiła w niekonwencjonalny sposób rozwišzać problem nauczycielskich dodatków uzupełniajšcych, czyli opisanej wyżej różnicy pomiędzy osišgniętymi przez nich dochodami a œredniš pensjš wynikajšcš z wytycznych MEN. Władze Sępólna stwierdziły, że nie będš wypłacać pedagogom pieniędzy tylko dlatego, że zmusza je do tego ustawa. ?Zaproponowały im  prowadzenie dodatkowych zajęć lekcyjnych, za które nauczyciele otrzymujš dodatkowe wynagrodzenie.  Dzięki temu ich płace osišgajš œrednie, a gmina nie musi wypłacać dodatku uzupełniajšcego. Oszczędza na tym ok.  300 tys. zł rocznie. Przede wszystkim wygrywajš jednak uczniowie. Każdego roku w Sępólnie około setki nauczycieli prowadzi ponad 5 tys. godzin zajęć dodatkowych. Szkoły pracujš w weekendy, przerwy œwišteczne, ferie czy wakacje.

Co z tš jakoœciš

Szkoły w prywatne ręce już od 2003 r. przekazuje Jarocin, który wczeœnie zareagował na zagrożenia zwišzane z rosnšcymi kosztami edukacji. Na to nakładały się problemy np. z brakiem sal gimnastycznych oraz niskimi wskaŸnikami dotyczšcymi opieki przedszkolnej. W miejskich przedszkolach było 34 proc. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat, a w wiejskich 25 proc. W gminnej kasie brakowało pieniędzy, by ten stan rzeczy zmienić. Przekształcenia szkół, których władze nie chciały likwidować, trwały kilka lat przy dużym oporze społecznym, ale już po dwóch latach w budżecie pojawiły się wolne œrodki, które miasto mogło zainwestować w oœwiatę. Do 2012 r. wybudowano tam  szeœć nowych sal gimnastycznych, wszystkie dzieciaki majš darmowe lekcje pływania i dostęp do  mobilnych pracowni komputerowych. Do przedszkoli uczęszcza 84 proc. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat. Zwišzek Nauczycielstwa Polskiego, bronišc Karty, jak mantrę powtarza, że ta ustawa gwarantujšca bezpieczeństwo pracy nauczycieli decyduje o jakoœci edukacji. Przykłady wielu gmin, które zdecydowały się ominšć jej przepisy, pokazujš, że jeszcze lepszš oœwiatę da się zbudować bez Karty.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL