Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Sudan Południowy w ogniu walk

Mimo prób międzynarodowych mediacji sytuacja w najmłodszym państwie Afryki nie poprawia się
Centrum walk stało się miasto Bantiu w bogatej w ropie naftowš prowincji Unity. Wojska wierne prezydentowi Salvie Kiirowi próbujš je odbić z ršk rebeliantów zwišzanych z byłym wiceprezydentem Riekem Macharem. W mieœcie panuje chaos, kilka tysięcy ludzi uciekło do zaimprowizowanych obozów ONZ, pojawiły się też bady rabujšce sklepy i opuszczone domostwa. Pracownicy organizacji pomocowych donoszš o napaœciach na ich magazyny. Zdarzały się przypadki "rekwirowania" pojazdów przez niezidentyfikowanych ludzi w mundurach. Innym miejscem gdzie trwajš ciężkie walki jest miasto Bor w prowincji Jonglei, które od dwóch tygodni usiłujš zajšć oddziały buntowników. Nie jest znana liczba ofiar starć, ale zagraniczni obserwatorzy sš przekonani, że mogło zginšć nawet kilka tysięcy ludzi. Sytuację pogarsza masowy wylęg komarów malarycznych i fatalny stan wody pitnej. Grozi to wybuchem epidemii chorób zakaŸnych. Już odnotowano przypadki malarii i czerwonki. Lekarze najbardziej obawiajš się epidemii cholery.
Walk i chaosu nie powstrzymały zaczynajšce się właœnie w Etiopii rozmowy pokojowe. Ich warunkiem miało być zawieszenie broni i wycofanie oddziałów zbrojnych obu stron, jednak lokalni dowódcy żadnych ustaleń nie przestrzegajš. Skutkiem tego jest fatalna sytuacja ludnoœci cywilnej. ONZ ocenia, że w całym kraju bez dachu nad głowš pozostało ponad 200 tys. ludzi, ale tylko co trzeci z nich może liczyć na jakškolwiek pomoc. W praktyce oznacza to miejsce do spania i jeden posiłek dziennie. Sytuacja coraz bardziej niepokoi œwiat zewnętrzny, zwłšszcza Chiny, które sa największym inwestorem w młodym państwie oraz Stany Zjednoczone, które przekazały spore sumy na rozwój kraju. Thomas-Greenfield, czołowy amerykański dyplomata zajmujšcy sie sprawami Afryki ostrzegł, że sytuacja w Sudanie Południowym zmierza w kierunku niekontrolowanej wojny domowej. Przedstawiciele Sudanu Północnego odrzucili ideę stworzenia wspólnych sił, które miałyby chronić obszary roponoœne na granicy obu państw. Rzecznik armii sudańskiej, pułkownik Khaled Sawarmi stwierdził, że wobec nieudanych prób współpracy w przeszłoœci nie ma żadnych podstaw do wspólnych działań armii obu krajów.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL