Urzędówki pełnomocników procesowych: Czego nie widać zza referendarskiego biurka

aktualizacja: 07.01.2014, 07:50

Nie ma żadnego powodu, by Skarb Państwa ?za taką sama usługę jak świadczona na rzecz indywidualnego klienta płacił obrońcy ?jedynie 5 proc. czy 10 proc. najniższej ceny rynkowej – wskazuje adwokat Rafał Dębowski.

Każdy ma prawo do głoszenia własnych poglądów. Nawet jeśli są one błędne i powielają stereotypy czy półprawdy. W mojej ocenie wyłącznie taki charakter ma publikacja Michała Kazka, referendarza sądowego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, pt. „Przywileje profesjonalnych pełnomocników procesowych" („Rz" z 19 grudnia 2013 r.).
Po dwakroć myli się autor, twierdząc, że w publicznej dyskusji na temat minimalnych stawek wynagrodzenia profesjonalnych pełnomocników procesowych (adwokatów, radców prawnych, doradców podatkowych i rzeczników patentowych) za pomoc prawną udzieloną z urzędu nie była dotychczas poruszana kwestia, jak to zwie, „przywilejów" pełnomocników procesowych. Po pierwsze, stawki wynagrodzenia pełnomocników za pomoc prawną udzieloną z urzędu, zgodnie z ustawą, są stawkami maksymalnymi, a nie minimalnymi. Po wtóre, podobne argumenty były już podnoszone w debacie publicznej w minionej epoce, i to nim jeszcze weszła w życie reforma „lex Gosiewski".

Bez dumpingu

To wówczas twierdzono: zawody prawnicze co prawda cieszą się pewnymi przywilejami, ale w zamian za to praktycznie za darmo świadczą pomoc prawną z urzędu. Na nic się zdały takie tezy. Nie kto inny jak parlamentarni decydenci różnych opcji politycznych zadecydowali o pełnym otwarciu zawodów prawniczych, nawoływali do wolnej konkurencji, robili wszystko, by rynek weryfikował ceny usług prawnych.
I stało się! Z nadania ustawodawcy adwokat w miejsce osoby wykonującej wolny zawód stał się ewidencjonowanym w ewidencji działalności gospodarczej przedsiębiorcą. Otwarcie zawodów prawniczych jest faktem, a tysiące nowych adwokatów corocznie otwiera nowe kancelarie. Ale jak wiadomo, każdy kij ma dwa końce.
Jeśli rynek ma  weryfikować ceny usług prawnych, musi to oznaczać możliwość zarabiania
Więc jeśli mamy działać na wolnym rynku i konkurować ze sobą, musimy mieć szansę uczciwego zarabiania. Wszelki dumping musi być bezwzględnie tępiony, nawet jeśli podmiotem zmuszającym do dumpingu byłby sam Skarb Państwa (płatnik w sprawach z urzędu). Fałszywa jest teza stawiana przez referendarza Kazka, jakoby ustawodawca zmuszał do świadczenia usług z urzędu za niegodziwie niskie stawki dlatego, że w zamian daje adwokatom jakieś przywileje.
Żaden przepis ustawy nie pozwala na takie twierdzenie. Wręcz przeciwnie, art. 29 ustawy – Prawo o adwokaturze wprost wskazuje, iż koszty nieopłaconej pomocy prawnej z urzędu ponosi Skarb Państwa. Mówiąc słowami mego adwersarza: już pobieżna znajomość praw rządzących popytem i podażą zmusza do stwierdzenia, że konkurencja i wolny rynek dotyczą wszystkich bez wyjątku i nijak się mają do przymusu świadczenia usług prawnych po cenach dumpingowych. A z monopolem i możliwością dyktowania cen mamy do czynienia tylko wtedy, gdy popyt przewyższa podaż, a nie gdy przepis ustawy daje iluzję monopolu.
W demokratycznym państwie prawnym nie ma żadnego powodu, by Skarb Państwa, za taką samą usługę jak świadczona na rzecz indywidualnych klientów, płacił adwokatowi 5 czy 10 procent najniższej ceny rynkowej. Bez względu na rodzaj przywilejów procesowych po prostu nie da się poprowadzić żadnej sprawy za 60 złotych czy 120 zł, tak by do niej nie dokładać.

Iluzja monopolu

Widziany oczami referendarza Kazka monopol zastępstwa procesowego czy przymus adwokacki w sprawach kasacyjnych na nic się zdaje, gdy do drzwi kancelarii zamiast klienta ze sprawą puka listonosz z fakturami do opłacenia. Albo z nową urzędówką, z której nie ma jak się zwolnić, a uzyskany przychód nie pokryje kosztu jej prowadzenia. Więc śmiało i bez cienia pokory odpowiem mojemu adwersarzowi oraz wszystkim myślącym podobnie jak on: bierzcie sobie wszystkie iluzoryczne przywileje procesowe, a w zamian za to dajcie nam sprawy godnie i uczciwie wynagradzane. Lecz pamiętajcie, że te monopole i przywileje to tak naprawdę konstytucyjnie chronione gwarancje praw obywatelskich – bezpiecznik interesu publicznego. Bo każdy obywatel ma prawo do rzetelnej obrony w sprawach karnych, bo każdy z nas ma prawo do rzetelnej pomocy w sprawach cywilnych czy sądowo-administracyjnych.
Nie dają takiej gwarancji osoby, które nie zdały egzaminu adwokackiego i nie podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej. To, co autor nazywa monopolem w zakresie zastępstwa procesowego, jest w istocie mechanizmem chroniącym interesy obywateli. Tu właśnie kryje się ów interes publiczny, o którym ponoć w debacie publicznej milczymy. Gdyby ktoś chciał zafundować społeczeństwu wolnoamerykankę lub rosyjską ruletkę w sprawach prawnych powinien znieść monopol zastępstwa procesowego. Wówczas sądy zostałyby zasypane absurdalnymi i źle przygotowywanymi sprawami.
Och, jakby się wówczas szybko i sprawnie sądziło! A ile byłoby łez i gorzkich rozczarowań nieuczciwie wykorzystanych klientów! A co by było, gdyby nie przymus adwokacki w sprawach kasacyjnych? Nie jest żadną tajemnicą, że przymus ten wprowadzono, by odciążyć sądy od zalewu niezasadnych skarg. Przymus adwokacki chroni wymiar sprawiedliwości przed takimi właśnie sprawami. To my jesteśmy filtrem. To nasze umiejętności pomagają odsiać plewy od ziarna. Wszak dobrze przygotowana skarga kasacyjna pomaga szybciej rozpoznać sprawę. A w sprawach, w których brak jest podstaw kasacyjnych, to my, adwokaci, bierzemy na siebie ciężar odpowiedzialności i ryzyka sporządzenia opinii o braku podstaw do sporządzenia i wniesienia kasacji.

Recepty są gotowe

Jak wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ta stara prawda sprawdza się i w tym przypadku. Nie wiem, ile zarabia referendarz sądowy. Ale wiem, że oprócz stałej i gwarantowanej przez państwo comiesięcznej pensji osoba wykonująca ten zawód ma prawo do płatnego urlopu, nie martwi się o czynsz za lokal, w którym pracuje, nie opłaca pracowników sekretariatu, nie ponosi kosztów materiałów biurowych czy opłat za energię elektryczną, nie płaci za ubezpieczenie OC, nie bierze na siebie ciężaru tego, co my – z woli ustawodawcy przedsiębiorcy wykonujący zawód adwokata – mamy wliczone w koszty i ryzyko naszej działalności.
Być może zza ciepłego referendarskiego biurka nie widać tego, że mimo tzw. przywilejów procesowych nie spotykamy się z odpowiednim popytem na nasze usługi. Ale jeśli czegoś nie widać, nie znaczy, że problem znika. Więc jeśli w debacie publicznej mówimy o konieczności urynkowienia taksy maksymalnej w sprawach z urzędu, bo niegodziwością jest domagać się, by wbrew ustawie finansowanie urzędówek faktycznie obciążało pełnomocników procesowych, to nie przywołujmy przy tym demonów minionej epoki.
Rozmawiajmy konstruktywnie i zastanówmy się, jak powiększyć pulę środków na ten cel, jeśli środków rzeczywiście nie ma. Pomyślmy, jak zreformować system, by prawo pomocy trafiało tylko i wyłącznie do potrzebujących, a nie do naciągaczy. Debatujmy, jak ukształtować system przedsądowej pomocy prawnej, by każdy obywatel miał prawo skorzystania z pomocy profesjonalisty, do którego ma zaufanie. Zresztą nad czym tu się zastanawiać? Recepty mamy już gotowe. Nieraz w założeniach przedstawialiśmy je publicznie. Teraz czas przekuć słowa w czyny. Z korzyścią dla wymiaru sprawiedliwości, obywateli i dla dziurawego budżetu państwa.

CV

Autor jest sekretarzem Naczelnej Rady Adwokackiej
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE