Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Urzędówki pełnomocników procesowych: Czego nie widać zza referendarskiego biurka

Nie ma żadnego powodu, by Skarb Państwa ?za takš sama usługę jak œwiadczona na rzecz indywidualnego klienta płacił obrońcy ?jedynie 5 proc. czy 10 proc. najniższej ceny rynkowej – wskazuje adwokat Rafał Dębowski.
Każdy ma prawo do głoszenia własnych poglšdów. Nawet jeœli sš one błędne i powielajš stereotypy czy półprawdy. W mojej ocenie wyłšcznie taki charakter ma publikacja Michała Kazka, referendarza sšdowego Wojewódzkiego Sšdu Administracyjnego we Wrocławiu, pt. „Przywileje profesjonalnych pełnomocników procesowych" („Rz" z 19 grudnia 2013 r.). Po dwakroć myli się autor, twierdzšc, że w publicznej dyskusji na temat minimalnych stawek wynagrodzenia profesjonalnych pełnomocników procesowych (adwokatów, radców prawnych, doradców podatkowych i rzeczników patentowych) za pomoc prawnš udzielonš z urzędu nie była dotychczas poruszana kwestia, jak to zwie, „przywilejów" pełnomocników procesowych. Po pierwsze, stawki wynagrodzenia pełnomocników za pomoc prawnš udzielonš z urzędu, zgodnie z ustawš, sš stawkami maksymalnymi, a nie minimalnymi. Po wtóre, podobne argumenty były już podnoszone w debacie publicznej w minionej epoce, i to nim jeszcze weszła w życie reforma „lex Gosiewski".

Bez dumpingu

To wówczas twierdzono: zawody prawnicze co prawda cieszš się pewnymi przywilejami, ale w zamian za to praktycznie za darmo œwiadczš pomoc prawnš z urzędu. Na nic się zdały takie tezy. Nie kto inny jak parlamentarni decydenci różnych opcji politycznych zadecydowali o pełnym otwarciu zawodów prawniczych, nawoływali do wolnej konkurencji, robili wszystko, by rynek weryfikował ceny usług prawnych.
I stało się! Z nadania ustawodawcy adwokat w miejsce osoby wykonujšcej wolny zawód stał się ewidencjonowanym w ewidencji działalnoœci gospodarczej przedsiębiorcš. Otwarcie zawodów prawniczych jest faktem, a tysišce nowych adwokatów corocznie otwiera nowe kancelarie. Ale jak wiadomo, każdy kij ma dwa końce. Jeœli rynek ma  weryfikować ceny usług prawnych, musi to oznaczać możliwoœć zarabiania Więc jeœli mamy działać na wolnym rynku i konkurować ze sobš, musimy mieć szansę uczciwego zarabiania. Wszelki dumping musi być bezwzględnie tępiony, nawet jeœli podmiotem zmuszajšcym do dumpingu byłby sam Skarb Państwa (płatnik w sprawach z urzędu). Fałszywa jest teza stawiana przez referendarza Kazka, jakoby ustawodawca zmuszał do œwiadczenia usług z urzędu za niegodziwie niskie stawki dlatego, że w zamian daje adwokatom jakieœ przywileje. Żaden przepis ustawy nie pozwala na takie twierdzenie. Wręcz przeciwnie, art. 29 ustawy – Prawo o adwokaturze wprost wskazuje, iż koszty nieopłaconej pomocy prawnej z urzędu ponosi Skarb Państwa. Mówišc słowami mego adwersarza: już pobieżna znajomoœć praw rzšdzšcych popytem i podażš zmusza do stwierdzenia, że konkurencja i wolny rynek dotyczš wszystkich bez wyjštku i nijak się majš do przymusu œwiadczenia usług prawnych po cenach dumpingowych. A z monopolem i możliwoœciš dyktowania cen mamy do czynienia tylko wtedy, gdy popyt przewyższa podaż, a nie gdy przepis ustawy daje iluzję monopolu. W demokratycznym państwie prawnym nie ma żadnego powodu, by Skarb Państwa, za takš samš usługę jak œwiadczona na rzecz indywidualnych klientów, płacił adwokatowi 5 czy 10 procent najniższej ceny rynkowej. Bez względu na rodzaj przywilejów procesowych po prostu nie da się poprowadzić żadnej sprawy za 60 złotych czy 120 zł, tak by do niej nie dokładać.

Iluzja monopolu

Widziany oczami referendarza Kazka monopol zastępstwa procesowego czy przymus adwokacki w sprawach kasacyjnych na nic się zdaje, gdy do drzwi kancelarii zamiast klienta ze sprawš puka listonosz z fakturami do opłacenia. Albo z nowš urzędówkš, z której nie ma jak się zwolnić, a uzyskany przychód nie pokryje kosztu jej prowadzenia. Więc œmiało i bez cienia pokory odpowiem mojemu adwersarzowi oraz wszystkim myœlšcym podobnie jak on: bierzcie sobie wszystkie iluzoryczne przywileje procesowe, a w zamian za to dajcie nam sprawy godnie i uczciwie wynagradzane. Lecz pamiętajcie, że te monopole i przywileje to tak naprawdę konstytucyjnie chronione gwarancje praw obywatelskich – bezpiecznik interesu publicznego. Bo każdy obywatel ma prawo do rzetelnej obrony w sprawach karnych, bo każdy z nas ma prawo do rzetelnej pomocy w sprawach cywilnych czy sšdowo-administracyjnych. Nie dajš takiej gwarancji osoby, które nie zdały egzaminu adwokackiego i nie podlegajš odpowiedzialnoœci dyscyplinarnej. To, co autor nazywa monopolem w zakresie zastępstwa procesowego, jest w istocie mechanizmem chronišcym interesy obywateli. Tu właœnie kryje się ów interes publiczny, o którym ponoć w debacie publicznej milczymy. Gdyby ktoœ chciał zafundować społeczeństwu wolnoamerykankę lub rosyjskš ruletkę w sprawach prawnych powinien znieœć monopol zastępstwa procesowego. Wówczas sšdy zostałyby zasypane absurdalnymi i Ÿle przygotowywanymi sprawami. Och, jakby się wówczas szybko i sprawnie sšdziło! A ile byłoby łez i gorzkich rozczarowań nieuczciwie wykorzystanych klientów! A co by było, gdyby nie przymus adwokacki w sprawach kasacyjnych? Nie jest żadnš tajemnicš, że przymus ten wprowadzono, by odcišżyć sšdy od zalewu niezasadnych skarg. Przymus adwokacki chroni wymiar sprawiedliwoœci przed takimi właœnie sprawami. To my jesteœmy filtrem. To nasze umiejętnoœci pomagajš odsiać plewy od ziarna. Wszak dobrze przygotowana skarga kasacyjna pomaga szybciej rozpoznać sprawę. A w sprawach, w których brak jest podstaw kasacyjnych, to my, adwokaci, bierzemy na siebie ciężar odpowiedzialnoœci i ryzyka sporzšdzenia opinii o braku podstaw do sporzšdzenia i wniesienia kasacji.

Recepty sš gotowe

Jak wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ta stara prawda sprawdza się i w tym przypadku. Nie wiem, ile zarabia referendarz sšdowy. Ale wiem, że oprócz stałej i gwarantowanej przez państwo comiesięcznej pensji osoba wykonujšca ten zawód ma prawo do płatnego urlopu, nie martwi się o czynsz za lokal, w którym pracuje, nie opłaca pracowników sekretariatu, nie ponosi kosztów materiałów biurowych czy opłat za energię elektrycznš, nie płaci za ubezpieczenie OC, nie bierze na siebie ciężaru tego, co my – z woli ustawodawcy przedsiębiorcy wykonujšcy zawód adwokata – mamy wliczone w koszty i ryzyko naszej działalnoœci. Być może zza ciepłego referendarskiego biurka nie widać tego, że mimo tzw. przywilejów procesowych nie spotykamy się z odpowiednim popytem na nasze usługi. Ale jeœli czegoœ nie widać, nie znaczy, że problem znika. Więc jeœli w debacie publicznej mówimy o koniecznoœci urynkowienia taksy maksymalnej w sprawach z urzędu, bo niegodziwoœciš jest domagać się, by wbrew ustawie finansowanie urzędówek faktycznie obcišżało pełnomocników procesowych, to nie przywołujmy przy tym demonów minionej epoki. Rozmawiajmy konstruktywnie i zastanówmy się, jak powiększyć pulę œrodków na ten cel, jeœli œrodków rzeczywiœcie nie ma. Pomyœlmy, jak zreformować system, by prawo pomocy trafiało tylko i wyłšcznie do potrzebujšcych, a nie do nacišgaczy. Debatujmy, jak ukształtować system przedsšdowej pomocy prawnej, by każdy obywatel miał prawo skorzystania z pomocy profesjonalisty, do którego ma zaufanie. Zresztš nad czym tu się zastanawiać? Recepty mamy już gotowe. Nieraz w założeniach przedstawialiœmy je publicznie. Teraz czas przekuć słowa w czyny. Z korzyœciš dla wymiaru sprawiedliwoœci, obywateli i dla dziurawego budżetu państwa.

CV

Autor jest sekretarzem Naczelnej Rady Adwokackiej
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL