REKLAMA

Rozmowa "Rz"

Karanie IPN byłoby absurdalne

Cezary Gmyz 21-02-2009, ostatnia aktualizacja 21-02-2009 03:08
Janusz Kurtyka
autor: Bartek Sadowski
źródło: Fotorzepa
Janusz Kurtyka

Kadencja prezesa IPN upływa w grudniu 2010 roku. Oczywiście, znam pogłoski, jednak przynajmniej w części są one sterowaną daremną próbą wbicia klina w kierownictwo IPN.

Czy szykuje się Pan do opuszczenia fotela prezesa IPN? Krążą już nazwiska osób, które miałyby Pana zastąpić m.in. Pawła Machcewicza oraz Marka Lasoty – szefa oddziału krakowskiego IPN

Janusz Kurtyka: Kadencja prezesa IPN upływa w grudniu 2010 roku. Oczywiście, znam pogłoski, jednak przynajmniej w części są one sterowaną daremną próbą wbicia klina w kierownictwo IPN. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do ustawy o IPN, która mówi, w jakim trybie wybieranych jest szef Instytutu oraz jakie stawia mu się wymagania. Jednym z nich jest apolityczność.

Jak rozumiem uważa Pan, że Pawła Machcewicza, który jest członkiem gabinetu politycznego premiera, nie uważa Pan za osobę apolityczną?

Nie komentuję spraw personalnych, zaś to nazwisko zostało wymienione przez Pana.

Może jednak sam Pan zrezygnuje ze stanowiska na znak protestu przeciw cięciu funduszy dla IPN?

To kolejna kolportowana ostatnio plotka. Nie rozważam rezygnacji.

IPN wykonuje swoje zadania. Budżet ubiegłoroczny wykonaliśmy w 99,7 proc. To jeden z najlepszych wyników pokazujący, że dobrze zaplanowaliśmy wydatki. Prawdą jest jednak, że Instytut znalazł się w bardzo ciężkiej sytuacji. Budżet, jaki nam przyznano na r. 2009 jest praktycznie na poziomie niezmienionym od roku 2007. Od tego czasu zadania IPN bardzo się zwiększyły. Znacznie wzrosły też koszty utrzymania instytucji - ceny tzw. mediów, koszty wynajmu etc. Tymczasem uchwalono nowe ustawy nakładające na nas nowe obowiązki bez wskazywania, z jakich środków mamy je finansować. Chodzi przede wszystkim o ustawę przewidującą wzrost wynagrodzeń dla prokuratorów (potrzeba na jej realizację ponad 2,3 mln zł) oraz tzw. ustawę dezubekizacyjną. Żeby zrealizować tylko tę drugą ustawę Instytyt musi dokonać sprawdzenia około 200 tysięcy ludzi. To oznacza, że musieliśmy powołać specjalną komórkę składającą się z 40-50 osób, która ma dokonać tej weryfikacji. Do tego potrzebne jest wynajęcie dodatkowych pomieszczeń i zakup sprzętu.

Od razu trzeba powiedzieć, że dokonanie tej weryfikacji w ciągu czterech miesięcy, jak zaplanował to parlament będzie bardzo trudne. My wnioskowaliśmy o termin półroczny. A Sejm pracuje nad kolejnymi aktami, które nałożą na IPN kolejne zadania by wymienić tylko ustawę o obywatelstwie, która przewiduje kolejne kwerendy w archiwach.W tej sytuacji być może będziemy musieli ograniczyć niektóre formy naszej aktywności. Na przykład musimy zawiesić do końca roku publikowanie katalogu funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. Osoby, które nad tym pracowały musieliśmy skierować do pracy przy opracowaniu informacji dla zakładu emerytalno-rentowego MSW na potrzeby ustawy dezubekizacyjnej. Może się też zdarzyć, że będziemy zmuszeni do zawieszenia kwerend, jakie prowadzimy dla innych instytucji i osób, choć oczywiście będziemy robić wszystko by tak się nie stało.

Z czego jeszcze musicie rezygnować?

Projektem priorytetowym była dla nas digitalizacja naszych zasobów a przede wszystkim zapisów ewidencyjnych. To znacznie ułatwiłoby poszukiwanie dokumentów. Niestety z powodu braku funduszy praca ta znacznie się spowolni.

Sławomir Cenckiewicz odchodząc z IPN ostrzegał przed tym, że Instytut będzie ukarany za publikację o Lechu Wałęsie. Czy te ograniczenia traktuje Pan jako karę?

Wolę myśleć, że jest to raczej skutek kryzysu ekonomicznego. Wizja państwa, w którym jakaś instytucja jest karana obcięciem funduszy za wydanie publikacji ważnej z powodów naukowych i społecznych jest mi z gruntu obca. To byłoby absurdalne.

Prominentny polityk Platformy Sławomir Nowak sugeruje, że IPN powinien jeszcze bardziej zacisnąć pasa.

Minister Nowak nie pamięta zapewne, że nasz budżet to kropla w wydatkach państwa. A i tak już nasz pas jest bardzo zaciśnięty, zaś otrzymujemy ciągle nowe zadania.

Wróćmy do sprawy Lecha Wałęsy. Gdański oddział Instytutu odmawia byłemu prezydentowi dostępu do akt powołując się na ustawowy zakaz dotyczący byłych Tajnych Współpracowników Służby Bezpieczeństwa.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Cięcia mogą poprawić konkurencyjność Aten

Gdyby Grecja upadła, nie byłoby tragedii. Dopiero bankructwo Włoch wywołałoby wstrząs i powstanie prawdziwej unii fiskalnej – mówi Zsolt Darvas >>