Chcą odczytać przyszłość

aktualizacja: 02.01.2014, 04:00
Za seans tarota w Warszawie trzeba zapłacić ok. 150 zł
Za seans tarota w Warszawie trzeba zapłacić ok. 150 zł
Foto: Dziennik Wschodni, Dorota Awiorko Dor Dorota Awiorko

Na przełomie roku liczba sięgających po horoskopy i szukających porad kart tarota zwiększa się kilkakrotnie.

– To czas, gdy ludzie chcą wiedzieć, co ich czeka. Czy spotkają ich trudne sytuacje w rodzinie, w małżeństwie. Ale zdarza się, że chcą skonsultować dla siebie jakąś ważną sprawę, a nawet poznać imię przyszłego małżonka – opowiada Izabela Podlaska-Konkel, warszawska astrolog z 15-letnim stażem.
Pani Izabela nie pracowała w sylwestra, ten czas poświęca sobie i najbliższym. Ale wiele jej koleżanek miało sporo pracy w tę noc. Jedna z nich wróżyła gościom, którzy Nowy Rok zdecydowali się przywitać w warszawskim Teatrze Studio. – Będzie wróżka, żeby się przyjrzeć przyszłości – kusili przed imprezą organizatorzy.
Inne wróżki same szukały miejsc, gdzie mogłyby dorobić w tę noc. – Jestem profesjonalną wróżką z wieloletnim stażem. Urozmaicę ten niezwykły wieczór. Wróżę z kart tarota – zachwalała się w Internecie jedna z nich. Stawka za dwugodzinny udział w sylwestrze to 500 zł. W poniedziałek nie miała już wolnych terminów.
– Kiedyś chodziłam do wróżek bardzo często. Nieważne, czy był przełom roku, czy po prostu chciałam się czegoś dowiedzieć. Raz się sprawdzało, raz nie, więc także trudno było na niej polegać – opowiada Aleksandra Różdżyńska, felietonistka „Playboya".
Wróżki zauważyły, że przychodzą do nich przeważnie ludzie dojrzali. – Młode osoby sporadycznie się zdarzają – mówi Izabela Podlaska-Konkel.
Wiele wróżek oprócz doradztwa życiowego prowadzi także doradztwo biznesowe. Wśród stołecznych policjantów krążą opowieści, jak do astrologa chodzili liderzy grupy pruszkowskiej. – Chcieli, by układał im horoskop na cały rok. Ponoć się im sprawdzał – opowiadają funkcjonariusze.
Wróżki czasami towarzyszą zaprzyjaźnionym biznesmenom w negocjacjach handlowych. A niekiedy także oceniają przysyłane do firm CV. Jeśli kandydat ma zły horoskop, na nową pracę nie ma szans.
Szacuje się, że Polacy na usługi ezoteryczne wydają aż 2 mld zł rocznie. Z tego znaczna część wpada do kieszeni wróżek. Zarejestrowanych firm ezoterycznych jest w Polsce blisko 15 tys. Ale to tylko kropla w morzu. Sama branża ezoteryczna szacuje, że wróżeniem zajmuje się dziś w Polsce około 100 tys. osób.
Z raportu opracowanego przez portal Wynagrodzenia.pl wynika, że za konsultację u wróżki płaci się nawet do 300 zł. Odpłatność zależy przede wszystkim od prestiżu wróżki. Najwięcej zarabiają wróżki w Warszawie. Za seans tarota trzeba tu zapłacić średnio 150 zł. Na kolejnym miejscu plasują się województwa opolskie i lubelskie, gdzie taka usługa kosztuje ok. 100 zł. Najmniej zapłacimy u wróżek w Łodzi, na Podkarpaciu i w Wielkopolsce – do 50 zł.
Taniej jest, jeśli usługa świadczona jest przez Internet. Tu ceny wahają się od 50 do 160 zł.
Wysokie stawki za usługi nie oznaczają jednak, że wróżkom doskonale się powodzi. Kryzys dotknął także salony ezoteryczne. – Na przełomie roku niby przychodzi więcej osób, ale w pozostałych miesiącach nie ma ich wcale. Zwłaszcza przed świętami. Ludzie zapracowują się na śmierć, by mieć na choinkę dla dzieci, a na takie rzeczy jak wróżka nie mają już ani czasu, ani pieniędzy. To wina rządu, że mamy tak ciężką sytuację. Proszę to napisać –mówi wróżka Beata, która ma salon na warszawskim Starym Mieście.
– Prawdziwa dobra wróżba pomaga poukładać sobie sprawy w głowie, zdystansować się od siebie i innych. Dlatego myślę, że do wróżki albo astrologa warto iść raz na kilka lat, kiedy rzeczywiście mamy w życiu jakiś przełom i nie wiemy, jak postąpić – twierdzi Aleksandra Różdżyńska. Przyznaje, że czasami wróżby były kiepskie, a potem ta cała „wiedza" siedziała w niej długo i ją męczyła.
Psycholog Anna Kędzierska tłumaczy, że szukanie porad u wróżek i jasnowidzów to poszukiwanie kontroli nad życiem. – Niektórzy z nas mają przekonanie, że jeśli wiedzą, co ich może w życiu spotkać, mogą się na to lepiej przygotować – tłumaczy Kędzierska. – Informacje, jakie oferują nam wróżki, czasem dają złudzenie, że możemy więcej niż faktycznie i realnie – dodaje.
Ale zbyt częste korzystanie z ezoteryki może prowadzić do uzależnienia. – Czasami brak świadomości swoich osobistych zasobów, a także nieumiejętność korzystania ze wsparcia innych sprawia, że odwołujemy się wyłącznie do metod magicznych i sił nadprzyrodzonych, a to z reguły okazuje się niebezpieczne – tłumaczy Kędzierska.
Przed korzystaniem z wróżb ostrzega również Kościół. – Wróżka, która wszystko przepowie, nic nie przepowiada. Szkoda na nią czasu i pieniędzy - mówi ks. Robert Nęcek z krakowskiej kurii. – Chrześcijanin, który chodzi do wróżki daje dowód, że nie wierzy w Opatrzność Bożą – dodaje.

POLECAMY

KOMENTARZE