Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Świat

Syria: gdzie zniknęła powstańcza armia?

AFP
Jeden z najważniejszych dowódców Wolnej Armii Syryjskiej przeszedł na stronę fundamentalistów powiązanych z Al-Kaidą. Najważniejszy – uciekł.
Właściwie nikt dokładnie nie wie, jak to się stało, że drobny przemytnik Saddam Dżamal stanął na czele walczących na wschodzie Syrii oddziałów Wolnej Armii Syryjskiej. Jego licząca blisko 1000 powstańców Brygada Allah Akbar uchodziła za najwaleczniejszą w regionie, a on cieszył się opinią charyzmatycznego i dzielnego dowódcy. I tak było aż do opublikowania w Internecie nagrania, na którym siedząc na tle czarnej flagi radykałów z powiązanego z Al-Kaidą Islamskiego Państwa w Iraku i Lewancie (ISIS) Dżamal informuje, że przechodzi na ich stronę. Natychmiast pojawiły się komentarze, że to nie jest przypadek odosobniony, bo w poprzednich miesiącach tysiące powstańców dołączyły do grup uznawanych za fundamentalistyczne. Wielu przy tym powtarzało, że czyni to, bo nie wierzy już w pomoc Zachodu dla antyrządowej rebelii i nie chce walczyć w oddziałach, którym brakuje uzbrojenia, a nawet żywności. Z wojskami reżimowymi walczy dziś nawet 60 tysięcy fundamentalistów
Przypadek Dżamala jest jednak inny, bo nigdy dotąd na stronę fundamentalistów nie przeszedł tak ważny dowódca i to pomimo że ISIS zadała mu ciosy nie mniej dotkliwe niż reżim, zabijając dwóch braci, kolejnego porywając oraz organizując serię zamachów, z których ledwo uszedł z życiem. Dżamal zresztą nie ograniczył się tylko do przejścia na stronę radykałów czy oskarżania Zachodu o niewywiązanie się z obietnic pomocy. „Arabskie i zachodnie służby wywiadowcze decydują, w których bitwach ma brać udział Wolna Armia Syryjska i kiedy ma to robić" – mówił podczas 32-minutowego nagrania i barwnie opisywał narady w sztabie Wolnej Armii, „w których brali też udział oficerowie wywiadów z Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Emiratów Arabskich i Kataru, ale przede wszystkim z państw zachodnich, głównie Amerykanie, Brytyjczycy i Francuzi". Niedawny dowódca Wolnej Armii podczas nagrania oskarżył Zachód o to, że „nigdy nie pozwoli, by Syria stała się państwem islamskim". Dżamal powtórzył także zarzuty formułowane przez grupy powiązane z Al–Kaidą, że „umiarkowana Wolna Armia, gdy tylko obalony zostanie reżim Asada, została już przygotowana przez państwa arabskie i Zachód do tego, by zwrócić broń przeciw ugrupowaniom uznawanym za ekstremistyczne". Nie jest to jedyny ani nawet nie największy cios zadany  ostatnio Wolnej Armii. Jej główną kwaterę tuż przy granicy z Turcją w ubiegłym tygodniu przejęły oddziały fundamentalistów, a głównodowodzący powstańców gen. Salim Idris musiał się ponoć salwować ucieczką na terytorium Turcji. Zaraz potem wyjechał, prawdopodobnie do Kataru, i nie jest jasne, czy zamierza wrócić. Konsekwencją tych wydarzeń było ogłoszone przez Waszyngton i Londyn czasowe zawieszenie dostaw pomocy dla rebeliantów w tym regionie. Aaron Zelin z waszyngtońskiego Instytutu Polityki Bliskowschodniej wyliczył, że w Syrii walczy dziś do 60 tys. fundamentalistów, z czego „większość pod sztandarem Frontu an-Nusra [także powiązany jest z Al-Kaidą – red.] oraz w mniejszym stopniu z szeregach ISIS". Od kilku miesięcy rośnie także w siłę organizacja Front Islamski sponsorowana wbrew protestom USA przez Saudyjczyków. Do tego z reżimem walczy także Wolna Armia Syryjska. Jeszcze rok temu była największą i najbardziej liczącą się organizacją powstańczą. Szacowano, że w jej szeregach jest ponad 100 tys. ludzi. Dziś mówi się o góra 40 tys. Taki podział sił może przekreślić szanse na porozumienie podczas konferencji pokojowej w Genewie, która ma się zacząć 22 stycznia (wczoraj jej termin potwierdził wysłannik ONZ i Ligi Arabskiej Lakhdar Brahimi). Damaszek już zapowiedział, że nie będzie rozmawiać z „żadną popieraną z zagranicy organizacją terrorystyczną". Tymczasem prodemokratyczna opozycja, składająca się z po cichu zwalczających frakcji oraz Wolna Armia Syryjska atakowana przez wojska rządowe i przez fundamentalistów tracą niemal z dnia na dzień na sile i znaczeniu.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL