Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Partner strategiczny:
Partnerzy serwisu:
Partnerzy serwisu:

Linie lotnicze i lotniska

Kupię linię lotniczą w Europie, albo założę nową

Danuta Walewska 17-12-2013, ostatnia aktualizacja 17-12-2013 08:08

To dla mnie priorytet. Sprawdzam więc możliwości zainwestowania, w któregoś z europejskich przewoźników. Z pewnością będę rozmawiał też o LOT-cie – mówi German Efromovich, właściciel linii lotniczych Avianca

Danuta Walewska: Rok temu dostał pan polski paszport. Często go pan używa?

German Efromovich: Nieustannie. Jeżdżę z nim po całym świecie. To dla mnie bardzo cenny dokument.

Jest pan znany z tego, że na świecie kupuje pan linie lotnicze, które znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Czy są jakieś rady, jakich udzieliłby pan właścicielom bankrutujących przewoźników?

To kilka prostych zabiegów. Po pierwsze - trzeba ciężko pracować. Po drugie - nie przejmować się tym, czego oczekuje właściciel. Bo z pewnością chodzi mu o jak największy zysk, ale w transporcie lotniczym najważniejszy jest pasażer. Jeśli będzie wybierał konkurencję, na zysk nie ma szansy. Dlatego trzeba zgromadzić grupę ludzi do zarządzania, którzy są prawdziwymi pasjonatami lotnictwa. Wtedy oczekiwane efekty pojawią się szybko.

Miał pan różne biznesy wcześniej. Skąd wzięło się zainteresowanie transportem lotniczym?

Kupowałem firmę i przez przypadek była ona właścicielem również linii lotniczej, a do jej przejęcia namówili mnie przyjaciele. I przyznam, że ta branża natychmiast mnie zaraziła.

Tyle że pana choroba stała się już poważna. Brazylijski Ocean Air zmienił się w dużą Aviankę, która teraz rozrasta się na rynku brazylijskim, połykając kolejnych przewoźników...

Mam dobrych ludzi. Brazylijskimi operacjami kieruje mój brat. Kolumbijską Avianką – Fabio Villegas, a ja cały czas patrzę im na ręce, bo nie potrafię sobie odmówić ręcznego sterowania biznesem. Nie mam wprawdzie żadnego stanowiska kierowniczego, ale jestem na bieżąco informowany, jak nam idzie.

Kiedy wylatywałam z Bogoty do Panamy, to pan sprawdzał karty pokładowe pasażerów. Czy często pan to robi?

Kiedy tylko mogę. Dla mnie najważniejsze są informacje z pierwszej ręki: co robimy nie tak, co można poprawić. To równie ważne, jak negocjowanie umów z bankami czy kupowanie nowych samolotów. To też robię osobiście. Zdarza mi się stanąć za pulpitem rejestracji pasażerów i potrafię przeprowadzić odprawę pasażerów i bagażu bez niczyjej pomocy.

Rok temu polski paszport potrzebny był panu, żeby łatwiej przejąć udziały w portugalskich liniach TAP. Nie udało się. Ale czy zamierza pan próbować nadal?

Nie mogę kupić czegoś, co nie jest na sprzedaż. Na razie prywatyzacja została wstrzymana. Ale kiedy TAP ponownie pojawi się na rynku, zastanowię się, czy wrócić do tych rozmów. W tej chwili nie mamy żadnych sygnałów ze strony rządu portugalskiego. Rok temu TAP był dla nas priorytetowy. Dzisiaj niekoniecznie. Dla samych portugalskich linii ten rok został praktycznie stracony. Nie chcę oceniać powodów, które stały na przeszkodzie przejęciu przez nas TAP. Nie ukrywam, że byłem bardzo rozczarowany, bo tak jest zawsze, kiedy bardzo się do czegoś dąży, a transakcja nie wychodzi. Taki jednak jest biznes.

Przy tym rynek lotniczy dzisiaj rozwija się bardzo szybko, wzrasta liczba pasażerów. Więc jeśli chcemy się rozwijać, musimy szybko podejmować decyzje, bo inaczej odjedzie nam kolejny pociąg. Rozglądamy się więc za innymi ofertami i musimy podjąć decyzję co do przyszłych zakupów nie dalej niż w pierwszych dwóch miesiącach 2014 roku.

W tej chwili w Europie jest wielu przewoźników na sprzedaż. Przymierza się pan do zakupu któregoś z nich?

Z pewnością przyglądam się Alitalii i LOT-owi. Innym rozwiązanie jest założenie linii lotniczej i start bez obciążeń od zera. Taką możliwość widzę w Hiszpanii bądź nawet w Portugalii. Priorytetem jest dla mnie zwiększenie obecności moich linii w Europie, czy to przez przejęcia, czy to przez powołanie nowej linii.

Na razie Avianca lata jedynie do Barcelony i Madrytu. Nie myślał pan po prostu o zwiększeniu liczby portów bądź częstotliwości rejsów?

Muszę zaznaczyć: nie jestem desperatem. Dzięki sojuszowi Star Alliance, do którego należy Avianca, mamy dobre połączenia w Europie i rozwozimy pasażerów po Ameryce Południowej. Jeśli jednak zarabia się pieniądze, to trzeba je inwestować. Na razie mam w planach loty na londyńskie Heathrow, gdzie Star Alliance otworzy w połowie przyszłego roku własny terminal. Ale w sytuacji rosnącego rynku nie możemy poprzestać na tym.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  Avianca , German Efromovich , linie lotnicze , lot

ekonomia24
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Notowania walut

eholiday.pl

TV.RP.PL

Moje podróże

Niespotykanie łagodni wikingowie

Norwegia

Niespotykanie łagodni wikingowie

Bohaterami zbiorowej wyobraźni są tu nadal twardzi polarnicy, Nansen i Amundsen. Ale ulubionym daniem mieszkańców Oslo stała się, poza tradycyjnym śledziem, pizza

Z notatnika pilota

Ambasada, której nie ma

Ambasada, której nie ma

Jakież było moje zdziwienie, kiedy jeden z uczestników pilotowanej przeze mnie grupy pokazał mi po wylądowaniu w Tajpej swój telefon, na ekranie którego widniał SMS... - wspomina pilotka wycieczek, podróżniczka i dziennikarka Monika Witkowska.
common