Edukacja

Zombigedon, czyli za co płaciło MEN

Krystyna Szumilas
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Wydatki resortu edukacji budzą tyle kontrowersji co działalność byłej szefowej tego ministerstwa – Krystyny Szumilas.
Działania promocyjne to jedne z bardziej kosztownych usług, które w 2013 r. kupiło Ministerstwo Edukacji. Takie wnioski płyną z wykazu umów, które przekazało nam MEN. Jest on niekompletny, bo urywa się w połowie sierpnia, numeracja wskazuje także, że wiele umów z rejestru zostało usuniętych. Ponad 3,2 mln zł podatnicy zapłacili firmie Equinox Polska za zakup czasu antenowego do emisji spotów promujących posyłanie do szkół sześciolatków. Najbardziej zintensyfikowane działania reklamowe zostały przeprowadzone w trakcie wakacji, kosztowały ponad 1,4 mln zł. Wcześniej MEN starało się dotrzeć do rodziców w czasie rekrutacji. Najpierw za kwotę 900 tys. zł wykupiło blisko 2,4 tys. spotów reklamowych, które były emitowane od lutego do 10 marca. Potem resort dokupił kolejne 3,7 tys. spotów, które emitowano do końca kwietnia. Na tej akcji zarobili także producenci reklamówek. W sumie zamówiono je co najmniej cztery za ok. 400 tys. zł.
W trakcie kampanii promocyjnej ministerstwo postanowiło wzmocnić swoje zaplecze propagandowe, choć w strukturach MEN jest nie tylko osobne biuro, ale cały departament informacji i promocji. W przekazanym nam wykazie figuruje kilkanaście umów na usługę wsparcia działań promocyjnych. Lidia Jastrzębska, była rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego i redaktor naczelna wydawanego przez ZNP „Głosu Nauczyciela", dostała np. zlecenie przygotowania odpowiedzi na pytania i interpelacje poselskie. Z kolei inna podpisana z nią umowa zobowiązuje ją do prowadzenia działań marketingowych dotyczących promocji obniżania wieku szkolnego. Jastrzębska podjęła się pisania za pieniądze ministerstwa autorskich tekstów promujących tę reformę. Ale osób, które miały wspierać reformy, MEN zatrudniło co najmniej pięć. Na ich uposażenia wydano kolejne 200 tys. zł. Inne umowy resortu edukacji dziwią jeszcze bardziej. Aż 7 tys. zł zapłacono za przygotowanie opisu zamówienia na... zakup 7 dywanów. Kolejne 30 tys. zł wydano na szkolenie pracowników w firmie, która w swojej ofercie ma warsztaty pt. „Jak porozumieć się z kosmitą?", gry „Zombigedon" czy „Dzień zagłady". Podatnicy zapłacili też 7 tys. zł za tygodniowy indywidualny kurs języka francuskiego, a 18 tys. za opracowanie tekstów jednolitych rozporządzeń MEN. Resort zainwestował też sporo w renowację mebli w stylu art déco oraz mosiężne okucia drzwi i okien. Ministerstwo zakupiło także spory zapas paliwa. Zakładając, że auta ministerstwa palą średnio 10 litrów paliwa na 100 km, to zapas wystarczy na przejechanie blisko 2 mln km. Wiele wskazuje na to, że na Joannę Kluzik-Rostkowską, która wczoraj odebrała nominację na stanowisko ministra edukacji, czeka wiele niespodzianek. Nowa minister po raz kolejny stwierdziła wczoraj, że zamierza się skupić na dokończeniu reformy obniżającej wiek szkolny. Chce spowodować, żeby rodzice nie mieli żadnych obaw, wysyłając 6-letnie dzieci do szkół. Drugim jej priorytetem jest dokończenie projektu e-podręcznika.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL