Partie milczą na temat finansów

aktualizacja: 18.11.2013, 01:00
Jarosław Kaczyński od lat walczy o przejrzystość finansów publicznych,...
Jarosław Kaczyński od lat walczy o przejrzystość finansów publicznych, ale ujawnienia wydatków PiS dotychczas odmawiał
Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak

Stowarzyszenie Watchdog doniosło do prokuratury na partie, które odmówiły podania swoich wydatków.

– Politycy publicznie deklarują, że są za jawnością finansów partii, więc powiedzieliśmy „sprawdzam". I zostaliśmy nieprzyjemnie zaskoczeni. Partie odmówiły nam udostępnienia swoich faktur i umów za opłacone usługi – mówi „Rz" Szymon Osowski z organizacji pozarządowej Sieć Obywatelska Watchdog. Zawiadomiła więc prokuraturę o naruszeniu ustawy o dostępie do informacji publicznej i wniosła skargi do sądu.

Nie pokażemy faktur

Organizacja tłumaczy, że pytanie o finanse partii pojawiło się, gdy wiosną wybuchła sprawa zegarków ówczesnego ministra transportu Sławomira Nowaka – w piątek podał się do dymisji, bo śledczy chcą mu stawiać zarzuty za brak wpisu o zegarku do oświadczenia majątkowego. Wątpliwości wzbudziła też informacja o opłaceniu ze środków partyjnych przez prezesa PiS honorariów adwokatów w śledztwie smoleńskim (prokuratura uznała, że w tym przypadku nie złamano prawa, bo pieniądze pochodziły ze składek członków partii – red.).
– Zaczęła się publiczna debata na temat finansów partii, postanowiliśmy więc zapytać o wydatki u źródeł. Chcieliśmy uświadomić obywatelom, że nie trzeba czytać sprawozdań finansowych PKW, by poznać takie dane. Do udostępnienia ich zobowiązuje partie ustawa o dostępie do informacji publicznej – mówi Krzysztof Izdebski z Sieci Obywatelskiej Watchdog.
By zachować obiektywizm, organizacja zwróciła się do pięciu partii: PO, PiS, SLD, PSL i Ruchu Palikota (dziś Twój Ruch) o wgląd we wszystkie faktury opłacone przez nie w styczniu i lutym tego roku. Chciała też poznać umowy na prowadzenie zleconych przez partie badań opinii publicznej i ich wyniki (za okres styczeń–maj 2013 r.).
Od prawicy do lewicy wszyscy, jak jeden mąż, odmówili.
PO odpowiedziała krótko, że dane o fakturach i umowach „nie stanowią informacji publicznej". PiS obszernie wyjaśniło, że ustawa pozwala na wgląd do „dokumentów urzędowych", a umowy i faktury takimi nie są, bo to „dokument prywatny" niepodlegający rygorom ustawy.
Podobnie twierdziło SLD, dodając, że faktury „nie zawierają komunikatów w sprawach publicznych". PSL i Ruch Palikota na wniosek organizacji nie odpowiedziały.

Donoszą na partie

– Każda z partii deklaruje, że jest przejrzysta, a niestety, okazało się, że nastąpiła wyjątkowa jedność w spolaryzowanym świecie polityki – mówi  Izdebski. – Takie odmowy są niedopuszczalne w świetle obowiązującego prawa – dodaje.
Organizacja złożyła doniesienia do prokuratury na każdą z partii, informując o podejrzeniu naruszenia art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej przez osoby, które w partiach odpowiadają za udostępnienia tych informacji. Trafiły do dwóch prokuratur rejonowych w Warszawie, te wszczęły postępowania sprawdzające. Jak się zakończą – czas pokaże.
Pewne jest, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, do którego trafiły skargi na bezczynność partii, rację przyznał Sieci Obywatelskiej Watchdog. W piątek WSA rozpatrzył skargę dotyczącą PiS i orzekł, że wydatki partii politycznych oraz dokumenty, o które występowała organizacja, są informacją publiczną.
W kolejce czekają pozostałe skargi, 21 listopada dotycząca PO. Wyrok zapewne zapadnie podobny.

Ujawnią wydatki?

„Rz" nie udało się wczoraj skontaktować ze znającymi sprawę posłami PO i PiS.
Poseł Dariusz Joński z SLD odpowiedział: – Nigdy nie ukrywamy informacji dotyczących finansów, sprawdzę, dlaczego udzieliliśmy takiej odpowiedzi.
Doktor Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, komentuje:
– Partie deklarują przejrzystość, ale tak naprawdę wszystkie boją się tego, że musiałyby się rozliczać z wyborcami. Nie traktują obywateli jak partnerów, a przecież to oni finansują działalność instytucji publicznych. Partie powinny ujawnić, na co wydają publiczne pieniądze – zaznacza dr Biskup. – Ale nie wyniki badań społecznych, bo te rzutują na strategię partii – ocenia.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE