Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Od socjalizmu do biurokracji

Na tle gry międzynarodowej parę strajków w Polsce w 1988 roku (na zdjęciu: strajk w Stoczni Gdańskiej) to detale – twierdzi publicysta
Fotorzepa
GroŸne stajš się wady nowego ustroju, czyli nieudolnie rzšdzonego i zależnego od Zachodu państwa opiekuńczego, które to państwo aprobujš wszystkie partie parlamentarne i większoœć ogłupionych obywateli – zauważa publicysta.
Kolejni autorzy proponujš nam mniej lub bardziej upiększone wizje tego, co się stało w Polsce i okolicach roku 1989. Ostatnia naiwno-oficjalna wersja to film Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie. W „Rzeczpospolitej" zewnętrznš stronš przebiegu wydarzeń zajšł się Jan Skórzyński („Spisek z Magdalenki. Teoria, która okazała się zmyœleniem", 28.10.2013). W tym nurcie mieœci się też chęć œwiętowania daty 4 czerwca jako pamištki upadku komunizmu. Z przykroœciš stwierdzam, że najlepszym wyjaœnieniem przebiegu wydarzeń w 1989 roku pozostaje teoria spiskowa. Nie wiadomo jednak, czy się z tego cieszyć, czy martwić...

Ewolucja w układzie

W grudniu 1985 roku mój ojciec, profesor ekonomii Bronisław Wojciechowski, powiedział mi tak: „Komuniœci postanowili oddać władzę, ale nie zaraz, lecz dopiero za parę lat, bo muszš się jeszcze nakraœć". Dodał, że wie to już od paru miesięcy, ale skoro od czterech lat przebywałem za granicš, nie chciał tego przekazywać przez telefon czy listownie.
Nie zdziwiłem się zbytnio. Na poczštku lat 70. tata poinstruował mnie bowiem, że z partyjnymi nie warto dyskutować, gdyż œwietnie wiedzš, że kapitalizm jest lepszy. „Pod warunkiem że sami zostanš kapitalistami"... Wtedy przewidywał czas trwania systemu komunistycznego na 20 lat. Jako uznany ekonomista miał różne kontakty z władzami i wiem, że podsycał tego rodzaju opinie, sšdzšc, że jedyna szansa na wyjœcie z socjalizmu to ewolucja w układzie partyjno-esbeckim (koncepcja kojarzona potem z Mirosławem Dzielskim, ale ten wysunšł jš sporo póŸniej – a z ojcem się znali). Ojciec informacje miał dobre, co potwierdził dalszy przebieg wypadków. Próbowałem je powtórzyć paru opozycjonistom, ale nie uwierzyli, więc dałem sobie spokój, zresztš wolę spojrzenie perspektywiczne od bieżšcej polityki; idee i zjawiska od personaliów.

Sowiecki łšcznik

Patrzšc z punktu widzenia osoby niewtajemniczonej, cała operacja była i pozostała tajna, choć jej skutki widać, więc trochę jednak zgadnšć można. Zresztš to i owo wydostało się na powierzchnię. W trakcie ataków na prezydenta Aleksandra Kwaœniewskiego jako domniemanego agenta pojawiło się w prasie zdjęcie pokazujšce wnętrze komitetu wojewódzkiego PZPR w Skierniewicach.  Stojš tam między innymi panowie: Władimir Ałganow, Aleksander Kwaœniewski i Leszek Miller. Nie dowodzi to oczywiœcie – wbrew powierzchownym zarzutom – że Kwaœniewski był sowieckim agentem. To były sprawy grubszego kalibru. Ałganow, pierwszy sekretarz ambasady sowieckiej, wyglšda na łšcznika między Michaiłem Gorbaczowem a PZPR w sprawie zmiany ustroju. Decyzja o jej dokonaniu zapadła w Sowietach. Dlaczego, wiadomo. Amerykańska technika wojskowa wyraŸnie przeœcignęła sowieckš, gospodarczo socjalizm był niewydolny, a w porzšdku idei marksizm nie miał ani siły nacjonalizmu rosyjskiego, ani wiary religijnej. Z Ronaldem Reaganem Sowieci przegrywali, z Janem Pawłem II – też, choć na obu były zamachy. Ponieważ Rosja – czy się to komuœ podoba, czy nie – jest państwem rzšdzonym kompetentnie, w oparciu o informacje zebrane przez KGB postanowiono ustrój zmienić. Nawet za cenę wycofania się z Europy Œrodkowej. O tym ostatnim elemencie towarzysze polscy i węgierscy najpewniej wiedzieli, natomiast Niemcy i Czesi chyba jednak nie. Może uznano ich za zbyt głupich, a może ze względu na bezpieczeństwo, bo ich kraje leżały bliżej linii frontu. Na tym tle parę strajków solidarnoœciowych krótko przed zmianš ustroju oraz jakaœ Magdalenka to detale, o których znaczenie nie warto się spierać. Nie ma też większego znaczenia, na ile zmiany te były szczegółowo planowane, a na ile wynikły z rozwoju sytuacji, który w jakiejœ mierze rzšdzšcym z ršk się wyœlizgiwał.

Zwycięstwo nadzorców matriksa

Łatwo zauważyć, że choć rzšdzšcy Rosjš i Polskš dokonali tych zmian dla swojej korzyœci, zwykli obywatele bardzo zyskali w sferze wzrostu gospodarczego i swobód, tak że w zasadzie powinniœmy być zadowoleni. Widać również, że uwłaszczenie nomenklatury, trudnoœci z lustracjš i reprywatyzacjš, wpływy bezpieki cywilnej i wojskowej, to spora i przykra cena za inne zmiany – w sumie jednak korzystne. Dlaczego mało o tym słychać? Zacznijmy od lewicy, która mogłaby się właœciwie pochwalić tymi dokonaniami, wyœmiewajšc mit o zwycięstwie Solidarnoœci. Ma ona poważne powody do milczenia. Po pierwsze, na poczštku ustalono zapewne, że cała operacja ma pozostać tajna. Po drugie, publiczne przyznanie się do niej ujawniłoby, że szeregowi partyjni i esbecy, tworzšcy wraz z rodzinami twardy elektorat lewicy, zostali przez przywódców wystawieni do wiatru. Po trzecie, opinia publiczna może zaczšć przypatrywać się czujniej tajnym służbom i powišzaniom. Jeœli chodzi o ujawnionš i nieujawnionš agenturę w dawnej opozycji demokratycznej, która brała udział w realizacji tego planu, jasne jest, że dla własnego interesu woli milczeć. Z kolei autentyczny nurt niepodległoœciowy i solidarnoœciowy niechętnie przyzna, że nie odniósł większego zwycięstwa, gdyż nadzorcy matriksa po prostu znacznie powiększyli mu wybieg, samemu zachowujšc realnš władzę poœredniš poprzez układy, pienišdze i media. Odwrócenie biegu historii jest oczywiœcie niemożliwe. Nie był on zresztš taki zły! Jedyna istotna i poważna zaszłoœć to nadmierna rola potajemnych kontaktów i ustaleń oraz podejrzane wpływy tajnych służb. To korumpuje życie publiczne, gospodarkę i media. Na walce z tymi zjawiskami skupia się PiS, natomiast PO się do tego nie kwapi, ustawiajšc się tym samym jako częœć systemu postkomunistycznego i beneficjent zmian.

Wady nowego państwa

Wydaje się jednak, że groŸniejsze stajš się obecnie wady nowego ustroju, czyli nieudolnie rzšdzonego i zależnego od Zachodu państwa opiekuńczego, które to państwo aprobujš wszystkie partie parlamentarne i większoœć ogłupionych obywateli. Chcš je oni co najwyżej ulepszać. Tymczasem system prawny się komplikuje i ma coraz więcej wad. Bezpoœrednie i poœrednie koszty biurokracji wielokrotnie się powiększyły, a nad jej rozrostem żaden rzšd nie panuje. Nasila się wyzysk podatkowy, a wypracowane przez nas nadwyżki zamiast na inwestycje i wzrost zatrudnienia idš na wiecznie głodny budżet. A przecież sektor publiczny to głównie wydatki administracyjne i socjalne oraz spłata dawniejszych zobowišzań. Brakuje z jednej strony na obronę i bezpieczeństwo, z drugiej – na dzieci, na następne pokolenie. Skutki to wštpliwa obronnoœć państwa, bezrobocie, emigracja młodych i kryzys demograficzny. Tchórzliwi i niekompetentni rzšdzšcy jeszcze pogarszajš sytuację. Daleko jesteœmy od jako tako rynkowego systemu powstałego po ustawie Wilczka i częœciowej prywatyzacji przemysłu po 1989. Ustawodawstwo krępuje gospodarkę. Narasta nadzór nad życiem prywatnym obywateli, aż po totalitarne idiotyzmy w rodzaju ustawy antyklapsowej. Tracimy suwerennoœć na rzecz biurokracji unijnej i krajów, które na niš majš wpływ, z Niemcami na czele. Pojawiajš się tematy zastępcze i ideologiczne takie jak ataki na Koœciół i promocja problemów z tożsamoœciš płciowš. Od biurokracji socjalistycznej przeszliœmy do niby-demokratycznej. Pozbyliœmy się ustroju socjalistycznego, ale pozostaliœmy w ramach biurokratycznego. Autor jest teologiem œwieckim, profesorem Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Napisał m.in. „Biblia o państwie", „W ustroju biurokratycznym", „Między politykš a religiš"

Pisali w „Rz"

Sławomir Cenckiewicz Magdalenka. Teoria spiskowa, która okazała się prawdš 19–20.10. 2013 Jan Skórzyński Spisek z Magdalenki. Teoria, która okazała się zmyœleniem 28.10.2013
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL