Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Pomoc przychodzi

Plus Minus, Marcin Żurawicz Marcin Żurawicz
Rozmowa z Zygmuntem „Muńkiem” Staszczykiem, liderem zespołu T.Love
5 listopada skończy pan 50 lat. Zrobił pan sobie przerwę w tym roku w karierze, zniknšł pan, wyjechał. Ale teraz czekajš pana koncerty, znowu trzeba się będzie odezwać...

Zygmunt "Muniek" Staszczyk, muzyk: Coraz bardziej uważam co i komu mówię. Wydaje mi się, że przez ostatniš dekadę bardzo wszystko schamiało, stabloidyzowało się, stało się agresywne. Kilkakrotnie byłem potraktowany przez poważne tytuły, które nie sš tabloidami w sposób tabloidowy. Ja zawsze teksty autoryzuję, ale było tak, że coœ celowo wybito. Zrobili ze mnie na przykład w cišgu dwóch tygodni najpierw totalnego fana PiS-u, a potem facet z PiS-u wzišł bezprawnie naszš piosenkę do kampanii wyborczej. Nie dałbym żadnemu politykowi swojej piosenki, czy to PiS, czy PO, czy cokolwiek innego, więc zagroziłem mu sšdem. Podchwyciła to „Wyborcza" i inne portale. Zaraz się znaleŸli prawnicy, którzy chcieli za duże pienišdze pójœć ze mnš do sšdu i w cišgu dwóch tygodni zostałem zwolennikiem Tuska. Nie chodzi tu o PiS i PO, chodzi o to, że mówiłem coœ zupełnie w innym kontekœcie, nie politycznym. Obserwuję tę agresywnoœć, nerwowoœć, pazernoœć na sensację i w ogóle takš złš wibracje w mediach. Jesteœmy zarażani stanem permanentnych nerwów: a to wybuchnie kolejna epidemia, a to umrzemy bo zjedliœmy wołowinę, a to nowa szczepionka się nie sprawdziła. Byłem w tym roku w Ameryce, tam to jest to samo, tylko pomnożone w swej paranoi razy dziesięć. I dlatego coraz bardziej chce mi się milczeć. Z drugiej strony muszę mówić od czasu do czasu, bo jestem osobš publicznš. Jak się już coœ dzieje, to trzeba to promować, jest jakiœ jubileusz jak teraz na przykład. Mówię, bo muszę, ale powiem szczerze, zaczynam sobie cenić milczenie. Ja to gaduła jestem, ale z wiekiem bym pomilczał. Niespecjalnie mi się ten œwiat medialny podoba. Nie jestem intelektualistš, ale agresywnej głupoty nie toleruję, już wolę obejrzeć Animal Planet. Nie demonizuję tego, ale to mnie męczy i trochę jestem nieufny. Mnie taka agresywnoœć nie interesuje, ja tak z ludŸmi nie rozmawiam. Kiedyœ się pchałem do tych wywiadów, ale teraz traktuję je z dystansem. Trochę to brzmi, jakby się pan czegoœ obawiał, albo miał coœ do ukrycia. Nic nie mam do ukrycia, tylko większoœć rzeczy już powiedziałem. Jak myœlę, co myœlę, jaki byłem, jaki jestem i pewnie znowu w tym wywiadzie to samo powtórzę.
Kiedyœ mnie to łechtało, że np. TVN mnie tak często zaprasza i mogę wypowiedzieć się we wszystkich dziedzinach, a przecież ja się na tych wszystkich dziedzinach nie znam. Mogę mówić o muzyce, bo się na tym znam. Mogę mówić o historii Polski ostatnich 30 lat, bo jš dobrze znam, bo uczestniczyłem w tych wydarzeniach. Ale zapotrzebowanie jest na sensację i na liczby.
WeŸmy choćby Facebooka. Co to znaczy przyjaciele, znajomi, lajki, liczby? Co to sš za relacje? Przecież ja tych ludzi nie znam. Stary chyba jestem. Nie interesuje mnie to. To co pana na tym etapie życia interesuje, o czym lubi pan mówić w wywiadach, bez poczucia że uczestniczy pan w jakiejœ farsie? Co jest dla pana dziœ w życiu ważne? Bardzo się zdystansowałem do kariery. Nadal kocham muzykę, ale bardzo dużo mi dał ten urlop. Jak zdecydowałem się na tę rocznš przerwę, to myœlałem, że zacznie mnie swędzieć tyłek, będę się niecierpliwił, żeby coœ robić.
Z jednej strony bardzo tę muzykę kocham, ale z drugiej nie będę już na to wszystko patrzył jak do tej pory.
To wynika z doœwiadczenia, bo człowiek 50-letni dużo więcej wie od 20-letniego małolata. Z drugiej strony trudno wymagać, żeby 20-latek miał umysł 50-latka, bo by nie zrobił tych wszystkich fajnych błędów, nie byłby tak bezczelny, nie buntowałby się. Ja bym niczego nie cofnšł, ale dziœ żyję w dużej zgodzie z samym sobš.
Od stycznia zaczšłem ten urlop. Zaplanowałem sobie trochę podroży. Trochę może za dużo. Byłem w RPA, w południowych stanach USA, byłem w Medjugorie w Boœni, byłem w Toskanii, a teraz właœnie wróciłem z Afryki. Nigdy wczeœniej tyle nie podróżowałem. Mam trochę głód grania: teraz czekajš mnie cztery koncerty, a w maju przyszłego roku rozpoczynamy na pełnej parze. Ale w tym roku przynajmniej œwiat w maju widziałem takim, jaki on jest naprawdę, poza scenš. Po co panu ten urlop? To dosyć długie wakacje. Wymiękłem już po 31 latach grania, może nawet nie fizycznie, ale psychicznie. Frontman zbiera bardzo dużo z tego tortu, ale bardzo dużo niesie w sobie tych wszystkich rzeczy. To sš media, to jest gadka, promocja, rutynowe czynnoœci, które zna na pamięć taki człowiek jak ja robišcy to samo, chociaż każda płyta jest inna.
Zmęczony byłem, więc powiedziałem kolegom, że robię sobie urlop. T.Love jest takim zespołem, dzięki któremu ludzie majš uœmiech na twarzy. Nigdy nie chciałem być goœciem, który wychodzi wku...y na scenę i się na ludziach wyładowuje. Wiedziałem, że jak pocišgniemy to dalej, to pęknę, będę nieprzyjemny dla otoczenia, dla kumpli z zespołu...
Więc wręczyli nam złotš płytę i od stycznia poszedłem na urlop. Chłopaki wiedzieli o tym wczeœniej, choć oczywiœcie mieli trochę inne zdanie. To nie jest tylko praca. Ktoœ z zespołu wtedy powiedział mi: „Stary, ja cię rozumiem, jaki ty musisz być wypompowany". Przez ten rok zrozumiałem, że - jak to mówił Wałęsa – mogem, ale nie muszem.
Nasza ostatnia płyta "Old is Gold" tak mnie wypompowała, że na razie nie mam nic do powiedzenia jako artysta. Teraz jestem szczęœliwym człowiekiem, nie mam o czym pisać. Jest mi bardzo dobrze, ale nie jestem jeszcze na takim etapie rozwoju duchowego, żeby œpiewać psalmy biblijne, bo to by było trochę nieuczciwe, chociaż znam je dosyć dobrze.
Poza scenš nadal dużo gramy: w więzieniach, domach dziecka, nawet ostatnio nad grobem kolegi. Na dzień dzisiejszy jestem wypompowany z pomysłów, ale za to czuję się œwietnie. Nie napisałem przez ten rok żadnego tekstu. W moim życiu nie ma teraz zawirowań. Wszystko płynie pogodnym torem. To coœ nowego dla pana: nie ma zawirowań, wszystko płynie pogodnym torem... Tak, coœ nowego. Zawsze były jakieœ napięcia, jakieœ miotanko. A teraz mam luz.
Proszę nie zrozumieć mnie Ÿle. Zespół osišgnšł sporo i cieszy mnie, że odnieœliœmy sukces. To jest wielki skarb i dar. I niektórzy oczywiœcie powiedzš, że facet pier...i, bo się zestarzał i jest mu chyba za dobrze. Pewnie wolš widzieć takiego Muniusia wiecznie zbuntowanego. Kolejny stereotyp.
Ale ja naprawdę nie mam dziœ zbyt wiele do powiedzenia ani na temat polityki, ani współczesnego œwiata. Nie ma we mnie złoœci, żeby kogoœ op...ć. Ktoœ mnie zapytał ostatnio, co mnie wk...a. Odpowiedziałem, że nic. Jestem dziœ... ...wolny? Tak, wolny. Nie wiem, co będzie dalej z moja twórczoœciš, ale nie smuci mnie to wcale. Iœć na roczny urlop, kiedy zespół jest u szczytu kariery, to i odważne, i ryzykowne jednoczeœnie. Czy było jakieœ jedno wydarzenie, czy coœ pan zawalił? Albo stało się coœ, że powiedział pan sobie „stop"? Lubię sobie czasami chodzić do koœcioła i pamiętam taki wieczór, że siedziałem w tygodniu na mszy i przyszła na mnie taka mocna myœl, właœciwie jakby ktoœ mi to powiedział: idŸ teraz do domu i zdecyduj, że od stycznia robisz sobie roczny urlop.
Przyszedłem więc do domu i powiedziałem o tym żonie. Ona podeszła do tego z lekkim niepokojem - czy coœ się stało. A póŸniej musiałem powiedzieć kolegom z zespołu. W tym samym czasie pojawiła się też druga myœl: stary, co ty będziesz teraz jakieœ urlopy robił, przecież jak nie będziesz grał, nie będziesz taki rozpoznawalny, atrakcyjny dla kobiet i w ogóle, co ty głupi jesteœ, po co ci ta przerwa?
A ja siedziałem w domu i dzień mijał mi tak, że szedłem do Carrefoura na zakupy, gadałem z facetem ze stoiska z rybami o rybach, wracałem, czytałem, ksišżkę, jadłem kolację z dziećmi i szedłem w kimę. Ktoœ powie „ale nuda", a ja mówię „ale fajnie".
Towarzyszył temu strach otoczenia, że zwariowałem. Bo przecież zawsze stała tam taka wielka krowa, która nazywała się T.Love z wielkimi cycami, dojna krowa i zawsze można było jš wydoić, a ja nagle powiedziałem: dosyć.
Naokoło może narastała presja: stary, oni o tobie zapomnš. I ten strach, ze może nagrywam płytę z kimœ po kryjomu. A ja sobie myœlę: gówno mnie obchodzi, co będzie za rok. A ja niczego nie rozwalam, ani nie œciemniam.
Teraz będš cztery koncerty w Wilnie, Krakowie, Warszawie w Londynie z okazji mojej pięćdziesištki, ale zaraz póŸniej znowu znikam do maja 2014 roku i nie wiem, jak ja po tej przerwie będę patrzył na ta całš show-biznesowš maszynkę.
Jestem wierzšcy i nie chcę się na ten temat rozwodzić, ale jestem przekonany, że ja sam nic nie mogę zaplanować. Nie ja jestem panem swojego losu. Oczywiœcie nie jestem bezwolny w tym wszystkim, bo dużo ode mnie zależy, natomiast ja już się tak bardzo nie obawiam o przyszłoœć. Skšd w panu taka pewnoœć, że jest siła wyższa, która kieruje pana życiem? Ma pan na to jakiœ dowód? Stuprocentowa pewnoœć będzie po œmierci. Dzisiaj natomiast mam takie odczucie, że wokół mnie więcej dobra się dzieje i otoczenie się zmienia, łšcznie z zespołem i najbliższš rodzinš. Pewnoœć polega na tym, że po raz pierwszy czuję w spokoju siłę. We mnie jest dużo bardziej rzeczy w porzšdku.
Zauważam więcej zwykłych rzeczy, które mnie cieszš. Wzrosła moja ciekawoœć innymi ludŸmi. Wzrosła moja œwiadomoœć, że wspierajšc się nawzajem tworzymy siłę, takš samš jak w słowach: przekażmy sobie znak pokoju.
Nie jestem nawiedzony, nie dostałem nagle pigułek szczęœcia, ale prawda jest taka, że dawniej byłem kłębkiem strachu, a teraz nie mam w sobie ani strachu, ani agresji, tylko spokój. I to jest fajne. Pierwszy raz słyszę, żeby urlop tak bardzo kogoœ zmienił. Tu nie chodzi o urlop, tylko o to, że jak chcesz się wsłuchać w siebie i porozmawiać z siłš wyższš, to musisz mieć ciszę i czas, bo jak człowiek żyje w zamęcie i w szybkoœci, to o to trudno.
Zamęt, kariera, pozycja, pienišdze – to znam doskonale. Pochodzę z rodziny robotniczej. Rodzice sš ze mnie dumni, do dziœ im pomagam i to wszystko jest fajne, ale mówię o zamęcie innego typu. Dšżenie do pozycji, podbijanie ego, zajmowanie miejsca w rankingach - to łšczy się z zamętem.
I ten zamęt ma złš energię. W zamęcie nie ma spokoju. Urlop był po to, żeby się wsłuchać w siebie, zrozumieć siebie, poszukać odpowiedzi na ważne pytania, spróbować żyć innym rytmem, zobaczyć jakie to daje rezultaty. Czyli jak trwoga, to do Boga. Czy przeżył pan jakšœ tragedię, że nagle zaczšł pan tak poważnie traktować wiarę? Byłem w kilku współuzależnieniach. Nałóg ma jeden i ten sam mechanizm, czy to jest kobieta, hazard, pornografia, alkohol, czy narkotyki. U mnie to szło kilkutorowo i generalnie nie mogłem złapać wolnoœci, a chciałem wszystkich nasycić.
Było mi z moim życiem Ÿle, cztery lata temu myœlałem o samobójstwie. Przyglšdałem się ostrym przedmiotom. Czułem działanie złych mocy. Nie radziłem sobie z tym i być może to była właœnie ta trwoga, o której wspominasz. O tym właœnie jest nasza piosenka „Lucy phere" - o pozornym zbliżeniu się do rzeczy dobrych, a takim wymanewrowaniu, przez tego przeciwnika naszego, że budzisz się z rękš w nocniku, że dochodzisz do œciany. „Lucy phere" czyli Lucyfer? Tak, poczułem go. To nie były, mówišc delikatnie, fajne emocje. Męczyłem się. Myœli samobójcze, bardzo niskie poczucie własnej wartoœci, przekonanie że jestem do niczego i najlepiej z tym wszystkim skończyć.
Na szczęœcie jestem z Częstochowy, chodziłem z babciš na Jasnš Górę, więc nigdy nie odszedłem od katolicyzmu. Byłem, jak wielu chłopców, wychowany w wierze katolickiej, choć oczywiœcie to kompletnie olewałem. Show-biznes przynosi wiele pokus i skorzystałem z nich wszystkich. To w ogóle bardzo niebezpieczna praca. Dzisiaj jest już pan wolny od tych wszystkich nałogów? Zupełnie nie, ale to takie jest już takie malutkie we mnie.
Nie ma we mnie również agresji wobec ateistów, ale zastanawiam się, czemu ludzie niewierzšcy majš tyle agresji do katolików. I dlaczego stereotypowo myœlš? Oczywiœcie, jest wiele Diabła nawet w Koœciele, ale prawda jest taka, że jak jesteœ wierzšcy, od razu zrobiš z ciebie debila.
To łatwo powiedzieć: katolicyzm to ciemnogród. A ja mówię: Boże kochany, nawet taka prosta wiejska wiara to przecież jest coœ, za co tu ludzi atakować?
Ja na przykład nie odnajduję ciemnoty w Biblii. Uważam, że jest to księga współczesna, trudna na maksa, ale jak czytam w Psalmach o takim Dawidzie, który był przecież niezłym rozrabiakš i hulakš, to to sš przecież rzeczy całkowicie współczesne.
Generalnie nic się nie zmieniło od tamtych czasów. Dobro i zło istnieje. Bóg i diabeł istniejš. Mam wielu kumpli ateistów, znam też ultrakatolików z zawężonymi horyzontami, ale podstawa to się nie atakować.
Nie widzę powodu, dla którego miałbym się wstydzić swojej wiary i nie widzę dysonansu, że mój zespól nie gra rocka chrzeœcijańskiego, ale staramy się dawać coœ pozytywnego ze sceny. Dalajlama powiedział, żeby trzymać się swoich korzeni, więc ja się trzymam swoich.
Mówišc krótko - w Koœciele poczułem miłoœć i wsparcie. Wiara to dla mnie realne uczucie miłoœci, troski i wsparcia. Namacalnie to poczułem. Namacalnie poczuł pan Boga? Pamięta pan konkretny moment? W tym roku w Medjugorie się coœ takiego zdarzyło... Do Medjugorie 30 mln ludzi z całego œwiata co roku, bo na własne oczy chcš zobaczyć cud. Czy pan coœ takiego widział? Wydaje mi się, że to jedno z najważniejszych miejsc na œwiecie, że tam Matka Boża robi to, co chce. Najwyższe autorytety badajš różne zjawiska, do których nie ma postaw, żeby się działy i nie znajdujš odpowiedzi. Mnie się też coœ niewyjaœnionego przydarzyło.
Pyta pani o namacalne dowody. Ja nie pojechałem tam szukać dowodów, ani sensacji i to co tam przeżyłem to jest coœ bardzo osobistego. Nie chcę o tym opowiadać w gazecie, ale zdradzę tyle, że poczułem tam miłoœć, ogromnš miłoœć. Poryczałem się, chociaż msza była po włosku, a ja po włosku znam 15 słów i moja żona też ryczała, a nikt się na żadne ryczenie nie umawiał.
Wiele rzeczy się tam zmieniło. Wczeœniej się œmiałem z różańca, że to jakiœ zabobon, a teraz jestem pierwszy do różańca. Zmienił się też mój stosunek do kobiet.
Każdemu polecam Medjugorie. Jest to przepiękne, niezwykle miejsce wielkiego ducha i nie chce się stamtšd wyjeżdżać. Polecam każdemu, niezależnie od œwiatopoglšdu.
No patrzcie, miałem nie mówić o tym, a jednak mówię... Wyobrażam sobie takš scenę: bierze jakiœ facet w weekend do ręki „Rzeczpospolitš", a tu nagle Muniek o Bogu... Dla normalnego człowieka to wszystko musi brzmieć dziwnie. Nie to, że ja się boję, co teraz ludzie powiedzš, ale bym wolał czynami, a nie słowami o tym wszystkim œwiadczyć. Mam œwiadomoœć, że jestem jeszcze słabiutki.
Jakby to mówił Karol Wojtyła, to ja rozumiem, ale w moich ustach to może brzmieć dziwnie, bo ja przecież nie jestem perfekcyjny i daleko mi do tego. To co by powiedział pan temu facetowi, który w weekend przy kawie sięga po gazetę i czyta ten fragment o Bogu z lekkim niedowierzaniem. I myœli sobie: po co ten Muniek o tej wierze tyle gada? Proszę mi uwierzyć, bardzo mi trudno o tym wszystkim mówić. Mam œwiadomoœć, że dla wielu mogę być niewiarygodny. Poza tym wcišż we mnie dużo jest hedonizmu i daleko mi do ascety. Wcišż karnawał walczy we mnie z postem. Temu facetowi chciałbym jednak powiedzieć, że wiara to miłoœć do drugiego człowieka, spokój i wolnoœć od oceniania i osšdzania. Wiem, że jeszcze będzie trudno bo taka walka trwa całe życie aż do œmierci. Można być nie raz, a szeœć razy w Medjugorie, a ten Zły i tak będzie kombinował, bo zna nas dobrze, bo to trwa od dwóch tysięcy lat. Wiadomo, co człowiek wyprawiał, co Koœciół wyprawiał i wiadomo jak często zły duch pchał nas do różnych złych czynów.
Nic na siłę. Nie można nikogo cišgnšć do Koœcioła, ani nikomu na siłę wmuszać wiary. To jest łaska. Mi to daje same dobre rzeczy i czuję się zawsze wysłuchany. Oczywiœcie Duch Œwięty to nie chłopiec na posyłki i niektóre rzeczy rozumiemy dopiero po czasie. Jedno wiem: niewybaczenie, zawiœć, zazdroœć, brak miłosierdzia i trzymanie tych wszystkich złych emocji w sobie - to nas toczy.
Wiem, że niektórzy pomyœlš teraz, że jestem nawiedzony, co to za zabobony, krzyżyki i o co mi chodzi. A ja powiem, że tam samo dobro mieszka i to nie takie dobro, jak w bajeczkach. I każdy może je mieć za darmo, nawet najgorszy morderca. Każdy ma szansę, każdy może spróbować.
Jeœli teraz czyta to ktoœ, kto nigdy nie był w koœciele, ktoœ kto nie wierzy, to polecam, żeby poszedł do koœcioła i powiedział Bogu o swych problemach. Ja ze swojego doœwiadczenia mogę się założyć, że będzie się działo. Pomoc przychodzi. I to bym powiedział temu facetowi. - rozmawiała Katarzyna Olubińska
ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL