Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Wierzyciel nie wie, co to jest litość

W całej Hiszpanii przeszło trzy miliony mieszkań stoi puste. To osiedle niezamieszkanych apartamentów pod Madrytem
Bloomberg
Od wybuchu kryzysu banki w Hiszpanii wyrzuciły już na bruk 200 tys. rodzin. Drugie tyle czeka na wyrok.
– Czy widzisz ten budynek? Tam kupiłem mieszkanie: 4,5 tysišca euro za metr kwadratowy. Sporo na nim zarobię – mówił mi przed siedmioma laty Pablo, wskazujšc na 30-piętrowy wieżowiec na obrzeżach Barcelony zbudowany w stylistyce póŸnego Gierka. Cena wydawała mi się wysoka, szczególnie w porównaniu z Polskš. Ale znalazłem na to proste wytłumaczenie: „cud gospodarczy" najwyraŸniej zwiększa dochody Hiszpanów w błyskawicznym tempie. Wspomnienie z 2006 roku dziœ wydaje się czymœ zupełnie surrealistycznym. Ale dobrze tłumaczy, jak doszło do bańki na rynku nieruchomoœci, z której kraj nie będzie w stanie się wydobyć jeszcze przez wiele długich lat. Po prostu wielu Hiszpanów decydowało się na zakup domów i mieszkań po coraz bardziej abstrakcyjnych cenach w nadziei, że stawki mogš tylko rosnšć.
Dziœ przebudzenie jest niezwykle bolesne. O ile w cišgu czterech lat poprzedzajšcych kryzys (2003–2007) banki doprowadziły do eksmisji ze swoich mieszkań mniej niż 40 tys. rodzin, to w kolejnych czterech latach (2008–2012)  takich dramatycznych zdarzeń było już pięciokrotnie więcej. Co gorsza, fala egzekucji hipotecznych narasta: tylko w ubiegłym roku instytucje finansowe wszczęły procedurę odzyskania przeszło 160 tys. nieruchomoœci.

Po eksmisji dług zostaje

– Powód jest prosty: dramatyczny wzrost bezrobocia. Połowa młodych ludzi, z których wielu zacišgnęło kredyty, nie ma żadnej pracy. A pozostali muszš zadowolić się dochodami rzędu tysišca euro miesięcznie. Za to nawet niskich rat kredytowych nie da się spłacić – mówi „Rz" Jorge Nunez z Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS) w Brukseli. Przejęcie przez bank mieszkania zwykle nie rozwišzuje jednak dla dłużnika sprawy. Musi on nadal płacić różnicę między cenš nieruchomoœci, jakš zapłacił przed kryzysem, a tym, co z jego sprzedaży instytucja finansowa uzyska dziœ. Tymczasem od 2007 roku ceny spadły aż o 34,9 proc.! Co gorsza, pikowanie nabiera tempa, skoro tylko w jednym 2012 roku stawki spadły o 13,3 proc. Dziœ œrednia cena metra kwadratowego mieszkania wynosi w Hiszpanii tylko 1206 euro. Wštpliwe więc, aby Pablo ze sprzedaży mieszkania w barcelońskim bloku uzyskał więcej niż niewielkš częœć tego, co zainwestował.

Co czwarte mieszkanie jest puste

Aby ratować sytuację, rzšd wiosnš tego roku przeforsował w parlamencie ustawę, która zmusza banki do sprzedaży przejętej nieruchomoœci za przynajmniej 70 proc. jej pierwotnej wartoœci. W ten sposób potencjalna strata dla dłużnika ma być ograniczona do mniej niż 1/3 wartoœci zakupu. Gdyby zaœ, co w dzisiejszych realiach mało prawdopodobne, banki zarobiły na sprzedaży, połowę zysku majš odliczyć od wartoœci długu pierwotnego właœciciela nieruchomoœci. – Niestety ustawa na razie niewiele pomogła, bo banki nie mogš znaleŸć nabywców na prawie półtora miliona mieszkań – mówi „Rz" Enriqueta Aragones z Instytutu Analiz Ekonomicznych (CSIC)  w Barcelonie. Aby się przekonać, że szanse na zwyżkę cen i wyjœcie z tarapatów dłużników sš zerowe, wystarczy krótki spacer po Avili, œredniej wielkoœci (56 tys. mieszkańców) mieœcie w regionie Kastylia-Leon. Tu dosłownie na każdym rogu wiszš tabliczki „se vende" – na sprzedaż. W mieœcie jest aż 8189 pustostanów. To prawie ¼ wszystkich mieszkań! Jeszcze bardziej przygnębiajšce wrażenie robiš tzw. ciudades fantasta, „miasta-widma" budowane od zera u szczytu nieruchomoœciowej goršczki. Jednym z nich jest Valdeluz, miejscowoœć położona pół godziny drogi ultranowoczesnym pocišgiem Ave od Madrytu. Tu zaplanowano miasto na 30 tys. osób z własnymi szkołami, galeriami handlowymi, oœrodkami sportowymi. Tyle że wœród niedokończonych budów, sklepów z powybijanymi szybami i opuszczonych hal widowiskowych przemyka się dziœ zaledwie 1,5 tys. mieszkańców.

Ucieczka przed kredytem

Dziennik „El Pais" opisuje przypadek jednego z nich, Joaqina Ormazabela. Dobrze zarabiajšcy urzędnik kupił w 2007 roku trzypokojowe mieszkanie za 240 tys. euro. Dziœ rozwiedziony i bez pracy oddaje ostatnie zaskórniaki, byle nie zalegać z ratami za kredyt. Jego mieszkanie warte jest teraz maksymalnie 140 tys. euro. I jeœli je straci, nie tylko stanie się bezdomnym, ale i dłużnikiem. Ani Avila, ani Valdeluz nie majš szczególnego pecha. Jak podał kilka tygodni temu Narodowy Instytut Statystyczny (INE), w Hiszpanii jest już 3,4 miliona mieszkań bez lokatorów. To prawie co szósta nieruchomoœć! – Coraz więcej osób jest w tak dramatycznej sytuacji, że decyduje się na wyjazd z Hiszpanii, aby uniknšć spłaty kredytów. Za granicš ręka hiszpańskiego wymiaru sprawiedliwoœci w tej sprawie na razie nie sięga – mówi Enriqueta Aragones. Zdecydowana większoœć osób, którym bank zabrał nieruchomoœć, znajduje nowe lokum: wraca do rodziców albo zadowala się dużo mniejszym mieszkaniem. Ale niektórych czeka znacznie gorszy los. W Hiszpanii szybko roœnie nie tylko imigracja, ale także liczba bezdomnych. Zdaniem INE osób spędzajšcych noc w miejskich parkach czy ulicznych bramach jest już ponad 25 tysięcy.

Nie tylko Hiszpanie sš winni

Kryzys powalił także deweloperów. Symbolem losu wielu z nich jest górujšcy nad kurortem Benidorm na Costa Blanca apartamentowiec „Intempo", który ze swoimi 180 metrami należy do najwyższych w Europie. Rozpoczęty na kilka miesięcy przed kryzysem w 2007 roku luksusowy kolos jest wcišż zamieszkany tylko w 1/3. Zapewne stałby zresztš zupełnie pusty, gdyby nie zainteresowali się nim bogaci Rosjanie i Arabowie z Zatoki Perskiej. Hiszpania tylko po częœci jest winna powstaniu nieruchomoœciowej bańki. Po przystšpieniu do strefy euro w 1999 roku kraj zalały rekordowo tanie pożyczki, oferowane m.in. przez niemieckie i francuskie banki. Pokusa życia na kredyt okazała się dla milionów Hiszpanów nie do odparcia. Jednak winny jest też rzšd. Przez pierwsze lata kryzysu ówczesny premier, socjalista Jose Luis Zapatero nie robił nic, aby ratować sytuację, twierdzšc, że ci, którzy wróżš w Hiszpanii kryzys, „nie sš patriotami". Gdy zaczšł działać, było już bardzo póŸno.

Powišzania korupcyjne

Ogromnym problemem jest korupcja. Przez lata „nieruchomoœciowej goršczki" w kraju powstały niezwykle rozległe powišzania w trójkšcie władza-banki-deweloperzy. Przykład wœród wielu innych: w ubiegłym tygodniu sšd w Marbelli skazał 50 notabli miasta za nietrafione projekty mieszkaniowe, które akceptowali w zamian za sowite łapówki. Rekordzistš okazał się szef działu planowania w ratuszu Joan Antonio Roca, który został skazany na 11 lat więzienia i 240 mln euro grzywny za angażowanie pieniędzy publicznych w budowę ciudades fantasta, oczywiœcie w zamian za otrzymanie „własnej działki". – W tym wszystkim najgorsze jest to, że w pogoni za ułudš oparcia rozwoju gospodarki na nieruchomoœciach zaniedbaliœmy inne gałęzie gospodarki, przede wszystkim przemysł. Znalezienie nowego pomysłu na rozwój będzie teraz trudne – przestrzega Enriqueta Aragones.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL