Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Moja Emerytura

Obniżenie wieku emerytalnego to wejście na „ścieżkę greckš”

Fotorzepa, Robert gardziński RG Robert gardziński
Sytuacja demograficzna wymusza na rzšdach wielu krajów w tym Polski niełatwš od strony politycznej, decyzję o podnoszeniu wieku emerytalnego.
Nie inaczej jest w Polsce i mimo, że podniesienie i zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn rozłożono w czasie, co z punktu widzenia wielkoœci długu publicznego, nie jest korzystne, to dużo osób uważa tę decyzję za złš. Co gorsza, dwie największe partie opozycyjne zapowiadajš, że w przypadku dojœcia do władzy, wiek emerytalny obniżš. Dla młodego pokolenia jest to bardzo niepokojšca zapowiedŸ, bo nieuzasadniona ekonomicznie i w przyszłoœci skutkujšca jeszcze większš zapaœciš finansów publicznych, niewypłacalnoœciš systemu emerytalnego i koniecznoœciš podniesienia wieku emerytalnego, ale już nie rozłożonš w czasie, i pewnie nie do 67. roku, bo to nie wystarczy. Co ciekawe, podwyższenia wieku emerytalnego nie akceptujš często także ludzie młodzi. Obawiajš się bowiem, że wyższy wiek emerytalny, skutkujšcy dłuższym pozostawaniem na rynku pracy ludzi starszych, oznacza mniej pracy dla ludzi młodych. W tym miejscu warto sobie postawić co najmniej dwa pytania. Po pierwsze: co tworzy dobrobyt: praca, czy marnowanie zasobów pracy? Nie mamy wštpliwoœci, jaka jest odpowiedŸ na to pytanie - im więcej ludzi pracuje, tym lepiej, ponieważ na przeciętnego pracujšcego przypada mniej obcišżeń zwišzanych z utrzymaniem tych, którzy nie pracujš, w tym także armii młodych emerytów, w pełni zdolnych do pracy, ale korzystajšcych z nieuzasadnionych przywilejów lub wykorzystujšcych niedoskonałe prawo z zakresu rent i emerytur. Im więcej ludzi pracuje, tym niższe podatki i składki emerytalne, a więc niższe koszty pracy (mniejszy klin podatkowy), a to oznacza bardziej konkurencyjnš gospodarkę. Nie chodzi więc o to, by za wszelkš cenę starszych zastępować młodymi na rynku pracy, raczej chodzi o to, by zwiększać, na ile to oczywiœcie możliwie, udział populacji pracujšcych w ogólnej populacji. Ale tu pojawia się drugie ważne pytanie – czy starsi, pozostajšc na rynku pracy, nie zabierajš pracy młodym? Wielu osobom wydaje się, że tak właœnie jest, zresztš niektóre kraje swego czasu realizowały politykę zachęcania osób starszych do wczeœniejszego opuszczania rynku pracy, np. poprzez wczeœniejsze emerytury. Z czasem okazało się jednak, że taka polityka rujnuje państwo i dzisiaj, kiedy wiele krajów, w tym Polska, stoi przed perspektywš braku ršk do pracy z powodu starzenia się społeczeństwa, a jednoczeœnie ma duży dług publiczny i brak perspektywy gruntownej reformy finansów publicznych, polityka zastępowania starszych młodszymi na rynku pracy, byłaby przysłowiowym gwoŸdziem do trumny.
Poza tym nie ma większego uzasadnienia, zarówno na gruncie teoretycznym, jak i na gruncie empirycznym, twierdzenie, że starsi zabierajš pracę młodym. Œwieżo upieczony absolwent musiałby posiadać kwalifikacje i doœwiadczenie, które umożliwiłoby mu œwiadczenie pracy na poziomie zbliżonym do osoby z kilkudziesięcioletnim doœwiadczeniem i ogromnš wiedzš praktycznš. I właœnie przez to, że powyższe założenie często nie jest spełnione, młodzi nie sš w stanie konkurować ze starszymi o te same miejsca pracy, a tym samym nie występuje na rynku pracy zjawisko, które nazwalibyœmy doskonałš substytucyjnoœciš starszych pracowników młodszymi. Młodzi nie zastępujš starszych natychmiastowo. Proces wymiany na stanowiskach pracy przebiega raczej łańcuchowo, tzn. doœwiadczone osoby w wieku emerytalnym, opuszczajšce rynek pracy, sš zastępowane przez inne osoby, posiadajšce doœwiadczenie na podobnym stanowisku, ci znów przez kolejne osoby o podobnych kwalifikacjach. Następuje więc ruch pracowników między firmami, jednak wszystkie firmy zgłaszajš zapotrzebowanie raczej na osoby posiadajšce doœwiadczenie, a nie na absolwentów szkół. To zjawisko jest nazywane vacancy chain. Christopher Pissarides – laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 2010 roku, uważa, że młodzi charakteryzujš się cechami, które powodujš, że bezrobocie w ich grupie wiekowej jest w Europie œrednio 2,5-krotnie wyższe niż w starszych kohortach. Jako przyczyny tego zjawiska wskazuje m.in. fakt, że ludzie młodzi nie sš wystarczajšco œwiadomi swojej wiedzy i umiejętnoœci, czyli nie wiedzš, co potrafiš, gdzie mogš wykorzystać swojš wiedzę, nie potrafiš przewidywać swoich perspektyw na rynku pracy. Dlatego, aby poznać swój potencjał pracowniczy, eksperymentujš na rynku, poszukujšc często innej pracy, zmieniajš pracodawcę, aż znajdš takiego, u którego będš się mogli w pełni realizować zawodowo. Wœród innych czynników wyższego bezrobocia w młodych kohortach wskazuje się, obok mniejszego doœwiadczenia i dojrzałoœci na rynku pracy, także mniejszš liczbę odbytych szkoleń, częste zawieranie umów krótkoterminowych (co ułatwia póŸniejsze zwolnienie), większš wrażliwoœć stóp bezrobocia wœród młodych na wahania cyklu koniunkturalnego, mniejsze doœwiadczenie w poszukiwaniu pracy, mniejszš mobilnoœć wynikajšcš z posiadania mniejszych zasobów, a także brak lub mniejsze zobowišzania finansowe oraz wsparcie rodziny, wpływajšce negatywnie na odpowiedzialnoœć, z jakš młodzi podejmujš pracę. A na co wskazujš dane statystyczne? Czy potwierdzajš argument wspierajšcy zwolenników obniżenia wieku emerytalnego, że im wyższy jest odsetek pracujšcych wœród starszych, tym wyższe bezrobocie wœród młodych? Dane statystyczne dla wybranych 25 krajów europejskich z lat 2005-2011 wskazujš, że brak jest przesłanek, które œwiadczyłyby o tym, że niższej aktywnoœci zawodowej osób starszych towarzyszš wyższe zatrudnienie oraz niższe bezrobocie wœród osób młodych. Analiza tych danych wskazuje, że jest wręcz odwrotnie: w krajach, w których sš wyższe wskaŸniki zatrudnienia wœród osób w wieku 55 lat i więcej, wyższe sš wskaŸniki zatrudnienia w grupie wiekowej do 25 lat i niższe sš w tej grupie wiekowej również stopy bezrobocia. Takie wnioski podważajš zasadnoœć polityki gospodarczej, której celem jest zachęcanie osób starszych do opuszczania rynku pracy (np. poprzez system wczeœniejszych emerytur czy też obniżanie minimalnego wieku emerytalnego) w celu nie tyle tworzenia, ile zwalniania miejsc pracy dla osób młodych. Ponadto w krajach, w których jest wyższa stopa obcišżenia demograficznego (relacja między liczebnoœciš populacji wiekowej 65 lat, czyli mniej więcej w wieku emerytalnym, i więcej, a liczebnoœciš populacji w wieku produkcyjnym, czyli 15-64 lata), niższe sš wskaŸniki zatrudnienia i wyższe sš stopy bezrobocia wœród młodych. Czyli im więcej emerytów, tym gorzej dla młodych. Zatem problemem młodych wchodzšcych na rynek pracy nie sš aktywne zawodowo osoby w wieku około-emerytalnym i wyższym, lecz przede wszystkim niekorzystna demografia i nadmiar niepracujšcych emerytów, skutkujšce m. in. wyższymi obcišżeniami podatkowymi i para-podatkowymi, np. z tytułu składek emerytalnych, a tym samym wyższymi kosztami pracy. Obniżanie wieku emerytalnego z pewnoœciš nie służy obniżeniu kosztów pracy, wręcz przeciwnie, zwiększa je, a tym samym pogarsza sytuację młodych na rynku pracy. Na koniec kilka danych statystycznych, bo te mocniej do nas przemawiajš. Mimo, że pod względem demograficznym bliżej nam do Islandii czy Norwegii, to pod względem wskaŸników rynku pracy bardziej przypominamy Węgry, a nawet Grecję. Jednak w Islandii wiek emerytalny 67 lat obowišzywał już w 1958 roku, a w Norwegii wynosił wtedy nawet 70 lat, zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Wiek emerytalny w Polsce nie powinien zostać obniżony. Kto wie, czy z czasem nie będzie trzeba nawet skróci栜cieżki dochodzenia do tych 67 lat. Dzisiaj ludzie w wieku 60-70 lat nie sš tymi samymi ludŸmi, co ich rodzice. Znów ich dzieci, gdy osišgnš ten wiek, będš prawdopodobnie w jeszcze lepszej kondycji zdrowotnej. Ludzie bowiem żyjš coraz dłużej i coraz dłużej sš zdolni do pracy. Zwolennicy obniżenia wieku emerytalnego nie majš faktycznie argumentów. Chcš natomiast, aby dalej kurczyła się populacja pracujšcych, a rozrastała populacja pobierajšcych œwiadczenia, nawet, jeœli nadal sš zdolni do pracy. To jest jeden z drogowskazów na Grecję. W żadnym wypadku nie możemy podšżać w tym kierunku. dr hab. Filip Chybalski, prof. PŁ Politechnika Łódzka
ródło: mojakomenda.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL