Nieruchomości

Samowola budowlana: opłata legalizacyjna wyniesie połowę wartości budynku

Bez wniesienia opłaty w wysokości połowy wartoci obiektu nie zalegalizuje się popełnionej samowoli, a nadzór budowlany wyda nakaz rozbiórki.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Opłatę legalizacyjną za bezprawną budowlę ustali skarbówka. Wyniesie połowę jej wartości.
Będą zmiany w procedurach legalizacyjnych. Inwestor za wyprostowanie sytuacji prawnej budynku zapłaci często surowszą karę.

Jaka opłata

Chodzi o tezy do kodeksu budowlanego. 365 obiektów zalegalizowano w ubiegłym roku
Komisja Kodyfikacyjna Prawa Budowlanego zakończyła właśnie nad nimi prace i na dniach przekaże je do konsultacji społecznych. Projekt, oprócz uproszczeń  w formalnościach budowlanych, zawiera również zmiany w legalizacji samowoli budowlanej, a konkretnie wysokości opłaty legalizacyjnej. Będzie ją wymierzał urząd skarbowy, biorąc pod uwagę wartość obiektu budowlanego. Tę zaś ustali rzeczoznawca majątkowy w operacie szacunkowym. Opłata ma wynieść 50 proc. wartości tego obiektu. Bez jej wniesienia  nie zalegalizuje się popełnionej samowoli, a nadzór budowlany wyda nakaz rozbiórki. 4,8 tys. nakazów rozbiórki wydali w 2012 roku inspektorzy nadzoru budowlanego Obecnie wysokość opłaty zależy od rodzaju samowoli, a mianowicie od tego, czy dom lub sklep został postawiony bez wymaganego pozwolenia na budowę czy też bez zgłoszenia (lub mimo sprzeciwu złożonego do zgłoszenia). Za brak pozwolenia trzeba sporo zapłacić. Opłatę wylicza się na podstawie wzoru zawartego w prawie budowlanym. Stawkę 500 zł mnoży się przez 50 i przez odpowiedni współczynnik: kategorii obiektu i jego wielkości (zawiera je załącznik do prawa budowlanego). W wypadku domu jednorodzinnego opłata może wynosić np. 50 tys. zł, a sklepu o kubaturze do 2500 m sześc. – 375 tys. Tyle samo trzeba zapłacić za legalizację dwuizbowgo domku i 10-pokojowej willi.

Procedura bez zmian

Jednocześnie tezy do kodeksu nie przewidują innych zmian w procedurze legalizacyjnej. Nadal też będzie ją przeprowadzał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Sprawdzi więc, czy budynek lub inny obiekt budowlany nie narusza przepisów. Głównie chodzi o ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz przepisy techniczno-budowlane. Przejrzy też komplet dostarczonych przez inwestora dokumentów. Jeżeli stwierdzi, że faktycznie spełnia wskazane warunki, zleci też rzeczoznawcy przygotowanie operatu szacunkowego.

Plusy i minusy

Większości ekspertów podoba się ta propozycja. Mają jednak także swoje zastrzeżenia. – Kary powinny być odczuwalne dla inwestora, nie mogą jednak go rujnować i prowadzić do jego bankructwa – uważa Rafał Dębowski adwokat. – Tymczasem – dodaje – zarówno obecny system ich ustalania, jak i ten proponowany do tego niestety prowadzą. Według niego opłata w wysokości 50 proc. wartości obiektu budowlanego jest zbyt surowa. Restrykcyjne opłaty ograniczają legalizację samowoli Mariola Berdysz, prezes fundacji Wszechnica Budowlana, zwraca natomiast uwagę na brak precyzji w proponowanych zmianach. – Tezy do kodeksu nie rozstrzygają, czy te 50 proc. będzie się płaciło od nielegalnie wzniesionej już część obiektu, czy też od wartości tego, co ma być zalegalizowane. Nie wiadomo więc, czy inwestor zapłaci 50 proc. wartości np. fundamentów wybudowanych z naruszeniem prawa, czy też wartości budynku, który ma na nich w przyszłości zostać postawiony. Poza tym – dodaje – z tez nie wynika, czy ustalenia operatu szacunkowego będą przez nadzór lub urząd skarbowy weryfikowane. Odmiennego zdania jest Konrad Płochocki z Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – Nowy system jest bardziej sprawiedliwy – uważa. Obecnie tyle samo trzeba zapłacić za legalizację małego domku i okazałej willi. Po zmianach ten, kto wybudował skromniejszy dom, zapłaci mniej.

Za drogo

Tymczasem legalizuje się coraz mniej samowoli budowlanych. W 2012 r. zalegalizowano 365 obiektów, w 2011 r. – 466, w 2010 r. – 571. Eksperci zgodnie twierdzą, że inwestorów do legalizacji samowoli zniechęcają zbyt wysokie opłaty. Wytknął to również rzecznik praw obywatelskich. W swoim wystąpieniu do Ministerstwa Transportu i Budownictwa zwrócił uwagę na zbyt krótki termin do uregulowania opłaty legalizacyjnej. Osoba, która chce zalegalizować samowolę, ma na to siedem dni. To sprawia – zdaniem RPO – że możliwość naprawienia błędu staje się iluzoryczna. Szansę na uiszczenie opłaty mają bowiem tylko osoby zamożne, posiadające wolne środki finansowe. O tej kwestii na razie kodeks budowlany milczy. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki r.krupa@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL