ZUS nie ma prawa kwestionować etatów Polaków na Słowacji

aktualizacja: 09.09.2013, 08:09
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Przedsiębiorcy łatwiej uciekną za granicę przed wysokimi składkami, jakie muszą płacić w Polsce.

Takie będą skutki wyroku Sądu Najwyższego (sygnatura akt: II UK 333/12), który zakazał Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych kwestionowania etatów, na których polscy przedsiębiorcy są zatrudniani za granicą. W takiej sytuacji, choćby nawet taka umowa o pracę przewidywała kilkanaście euro wynagrodzenia miesięcznie, w myśl unijnych przepisów przedsiębiorca korzysta ze zwolnienia z obowiązku zapłaty składek w Polsce. A jest o co walczyć. Podstawowa składka do ZUS, którą co miesiąc płaci milion polskich przedsiębiorców, przekroczyła już 1000 zł miesięcznie.

Urzędnicy: pokaż bilet

Sprawa zaczęła się od postępowania wyjaśniającego ZUS w sprawie bizneswoman z Dolnego Śląska, która w 2010 r.  podpisała umowę o pracę ze słowackim pracodawcą. Za 38,5 euro miesięcznie miała roznosić ulotki. ZUS stwierdził, że umowa to za mało, by zwolnić przedsiębiorcę od zapłaty składek w Polsce. Zażądał więc od niej dodatkowych dowodów na potwierdzenie wykonywania pracy: biletów za przejazd na Słowację czy rachunków za zakwaterowanie w miejscu pracy.
Gdy bizneswoman nie dostarczyła wymaganych dowodów, urzędnicy uznali, że umowa ze słowackim pracodawcą została zawarta dla pozoru i ma na celu wyłącznie uniknięcie zapłaty należnych składek ubezpieczeniowych w Polsce. ZUS nałożył na nią wtedy obowiązek zapłaty kilkunastu tysięcy złotych zaległych składek wraz z odsetkami za ostatni rok prowadzenia działalności w Polsce.
Gdy wrocławianka odwołała się do sądu, zarówno w pierwszej, jak i drugiej instancji sędziowie potwierdzili prawidłowość decyzji ZUS.
Dopiero Sąd Najwyższy stwierdził, że rozstrzygnięcia sądów i ZUS były niezgodne z unijnymi przepisami. Zwrócił więc sprawę ZUS do ponownego rozstrzygnięcia.

Sąd: kontrola tylko za granicą

SN wytknął, że ZUS w takiej sytuacji, zgodnie z art. 13 rozporządzenia 883/2004 i art. 16 rozporządzenia 987/2009, może tylko wystąpić do swego słowackiego odpowiednika o sprawdzenie, czy zatrudnienie polskiego przedsiębiorcy odbywa się zgodnie ze słowackim prawem. Tylko tą drogą może zakwestionować słowackie ubezpieczenie, które zwalnia od zapłaty składek w Polsce.
– Sąd Najwyższy zalegalizował w ten sposób ucieczkę polskich przedsiębiorców za granicę przed wysokimi składkami ZUS – mówi Mirosław Łabanowski, radca prawny z Kancelarii Prawno-Rachunkowej Lex Consulting.
– Może to jednak doprowadzić do nadużyć w korzystaniu z tańszego ubezpieczenia na Słowacji przez polskich przedsiębiorców – dodaje Paulina Grotkowska, adwokat z kancelarii Kruk i Partnerzy.
– Gdyby Sąd Najwyższy podtrzymał stanowisko ZUS, doszłoby do absurdalnej sytuacji: polski przedsiębiorca w jednym czasie podlegałby ubezpieczeniom dwóch krajów – dodaje Robert Jasiński, ekspert do spraw kadr i płac.

Opinia:

Dorota Wolicka, dyrektor biura interwencji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców
Teraz należy się spodziewać, że ZUS zacznie namawiać Słowaków, aby zaczęli się przyglądać   polskim pracownikom ubezpieczonym w ich systemie. Istnieje więc obawa, że nasi urzędnicy przedstawią Słowakom zyski i straty wynikające np. z konieczności finansowania opieki zdrowotnej takich pracowników. Tak jak to zrobili już wcześniej w Anglii. Powstaje pytanie, jak do tematu podejdą Słowacy. Do tej pory nie mieli oni zastrzeżeń do Polaków płacących u nich składki. Wielu naszych przedsiębiorców od lat jest bowiem ubezpieczonych u naszego południowego sąsiada jako legalnie zatrudnieni tam pracownicy. Do tego polscy biznesmeni niewiele chorują, ponieważ nie mają na to czasu. Nie są więc zbyt kosztowni dla słowackiego systemu ubezpieczeniowego.

POLECAMY

KOMENTARZE