Polityka

Rządowy ekspert bez licencjatu

„Rz” opisała już kilka przypadków doradców bez odpowiedniego wykształcenia, jakich zatrudniają ministrowie rządu Donalda Tuska.
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Kontrola NIK | Młody spec od intranetu dostał popłatną pracę w Kancelarii Premiera. A nie powinien, bo nie ma studiów.
Kancelaria Premiera wybrała w zeszłym roku eksperta do zarządzania rozbudową intranetu – platformy informatycznej do komunikacji wewnętrznej w administracji centralnej. Choć postawiła kandydatom konkretne wymogi: doświadczenie w tej dziedzinie i wykształcenie wyższe (licencjackie lub równorzędne), sama je zlekceważyła, wybierając osobę, która nie skończyła nawet trzyletnich studiów licencjackich.
– Ja tego nie ukrywałem. O wyborze zdecydowało moje duże doświadczenie, m.in. tworzyłem podobną platformę dla Play – mówi „Rz" Stefan Nowak, ów specjalista od budowy rządowego intranetu. Faktycznie, Nowak wraz z ofertą swoich usług przedłożył zaświadczenie z Warszawskiej Szkoły Biznesu, iż zrealizował pełny program studiów licencjackich (kierunek marketing i zarządzanie, uczelnia od kilku lat nie istnieje), ale choć absolutorium otrzymał dziewięć lat temu, do dziś nie obronił pracy dyplomowej.
Według Ministerstwa Nauki, które „Rz" zapytała o sprawę, Nowak nie ma studiów wyższych, a jedynie średnie wykształcenie. Jego oferta – co potwierdziła kontrola NIK – powinna zatem zostać odrzucona. Kompetencje czy znajomości? Jak zatrudnia rząd? (wideo) Nowak za kilkumiesięczne doradztwo zarobił 51 tys. zł. - Byłem dyspozycyjny, pracowałem dla KPRM w zależności od ich potrzeb, płacono mi za konsultacje za godzinę – tłumaczy „Rz". Prace nad budową intranetu szły dość wolno. Do dziś nie wszystkie urzędy korzystają ze wspólnej sieci. Za jej budowę dla Kancelarii Premiera, ministerstw i urzędów centralnych odpowiadał Departament Analiz Strategicznych KPRM. Analizę rynku przed wyborem eksperta przeprowadził ówczesny zastępca dyrektora departamentu Marcin Gancarz. To on podpisał umowę z Nowakiem. – Nie znałem go wcześniej, nie jest moim znajomym, a ja nie należę do żadnej partii – zapewnia Nowak. Gancarz od niedawna pracuje w Ministerstwie Środowiska. Nie zgadza się z zarzutami NIK. – Postąpiłem zgodnie z przepisami, szukaliśmy doświadczonego praktyka, a nie człowieka, który ma wykształcenie, ale teoretyczne – tłumaczy „Rz". Zapewnia, że wiedza Nowaka okazała się cenna dla urzędników: – Był autorem wielu ciekawych rozwiązań, które zastosowaliśmy. Od kilku tygodni w mediach głośno jest o młodych ministerialnych doradcach bez wyższego wykształcenia, choć jest to wymóg prawny – wynika z rozporządzenia Rady Ministrów. Są jednak zatrudniani, bo politycy mogą obchodzić przepisy. To samo rozporządzenie pozwala w wyjątkowych sytuacjach zatrudniać osoby, które nie spełniają wymogów. Dlatego funkcję doradcy w gabinecie politycznym szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza pełnią 23-letni Paweł Polak i 21-letni Adam Malczak. Od niedawna asystentem politycznym ministra transportu Sławomira Nowaka jest 23-letni Michał Klimczak, który również nie skończył studiów. O czym to świadczy? – O degeneracji władzy rządzącej krajem, w którym jest 25-proc. bezrobocie wśród młodych ludzi. To demoralizujące, pokazuje, jak politycy mogą zawłaszczać państwo – mówi poseł PiS Maks Kraczkowski, który kilka dni temu złożył interpelację do premiera w tej sprawie. Zapytał, jakie to szczególne okoliczności były podstawą zatrudnienia dwudziestolatków w resortach.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL