Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Medal za „Solidarność”

Włodzimierz Julian Korab-Karpowicz
archiwum prywatne
Stan wojenny zabrał Polakom wczeœniejszš radoœć i nastawił ich bardziej konfrontacyjnie, czego skutki widoczne sš do dziœ. Powstało nowe pokolenie – bardziej zacietrzewione i fundamentalistyczne niż pokolenie je poprzedzajšce – pisze filozof polityczny
Sš pewne pokolenia, które bardziej niż inne zapisały się na kartach historii. Takim było pokolenie Kolumbów. Takim też jest pokolenie „Solidarnoœci”. Jego olbrzymiš zasługš jest ruch, który ono stworzyło. I choć pokolenie to schodzi już ze sceny życia, do dzisiaj nie zostało nagrodzone.

Paradoks PRL

Z górš 35 lat temu byliœmy młodzi i wspaniali. W przepełnionych klasach, w atmosferze prawdziwie koleżeńskiej i na obozach harcerskich, dojrzewała przyszła „Solidarnoœć”. W Polsce miał być wtedy „realny socjalizm”. Poważnie jednak do tego mało kto podchodził. Granice były otwarte dla szczęœliwych posiadaczy kont lub promes dewizowych i kto mógł, ruszał na saksy. Podróże kształcš. Pokolenie „Solidarnoœci” poznawało pokusy gospodarki rynkowej, a żaden kryzys gospodarczy wówczas Europie nie groził. „Realny socjalizm” na tle Zachodu tracił. Nikt więc z nas (nawet ci, co byli po drugiej stronie) chyba w niego nie wierzył. Stanowił on bowiem martwš formę. W powietrzu czuć było powiew zbliżajšcej się rewolucji. Mimo że każdy wiedział, co było wczeœniej, w latach 1956, 1968 i 1970, i obserwował z uwagš wydarzenia 1976 roku w Radomiu, atmosfera daleka była od ponuroœci. Jej tło muzyczne stanowił dŸwięk Czerwonych Gitar, Led Zeppelin, Pink Floyd i wielu innych wspaniałych zespołów. Poezja œpiewana, piosenka i kabaret studencki stanowiły kolejne uzupełnienie. „Pani przedszkolanka ma piękne kolanka, a dlaczego takie œliczne, bo socjalistyczne” i inne podobne piosenki œpiewane na rajdach, doskonale obrazujš atmosferę tamtych czasów. Młodoœć, siła i poczucie własnej niezależnoœci wyzwalajš humor i radoœć, której było chyba wtedy więcej niż w obecnych czasach poprawnoœci politycznej, kredytów gotówkowych i iPadów.
To największy paradoks PRL, że choć dšżył do socjalizmu, wychował pokolenie „Solidarnoœci” – pokolenie ludzi patriotycznych i religijnych. Tłumy garnęły się do koœciołów i tłumy witały polskiego papieża, a kiedy przyszedł decydujšcy moment, tłumy udały się na strajk okupacyjny. Stanęła stocznia, a za niš setki innych zakładów pracy. Rozchwytywane były nie tylko ulotki, ale także wiersze Norwida drukowane w stoczniowej drukarni. Œwiadczy to o inteligencji tego pokolenia. Miast pod strzechy, poezja trafiła do zakładów pracy. I ta poetyczna rewolucja bez przemocy, rewolucja, która wprawiła œwiat w kompletne osłupienie, została wygrana. Polska miała być drugš Japoniš. Dalszy cišg historii jest nam znany. Stan wojenny to poczštek upadku pokolenia „Solidarnoœci”. Zamiast karać za przeszłoœć, należy raczej zaczšć za niš nagradzać. Chodzi o masowš nobilitację społeczeństwa polskiego

Sukces i upadek

Upadek może być sukcesem, bo przecież był nim niewštpliwie upadek muru berlińskiego. Mur padł zburzony rękš robotnika ze stoczni. Bez sierpnia 1980 roku nie byłoby „wiosny ludów” 1989 roku – wiosny, która kończy się jesieniš w Berlinie. Zanim do tego doszło, nastšpił stan wojenny i polała się niepotrzebnie krew. Jeżeli obiektywnie porównamy wydarzenia stanu wojennego 1981–1983 w Polsce z sytuacjami kryzysowymi w innych krajach (chociażby z obecnymi demonstracjami w Egipcie, gdzie podczas jednej konfrontacji ulicznej między demonstrantami a wojskiem dochodzi do œmierci 50 i więcej osób), to stan wojenny u nas przeprowadzony został niemal w białych rękawiczkach. Doprowadził jednak do ofiar, naraził na represje wielu ludzi i zostawił trwały psychologiczny œlad. Zabrał Polakom wczeœniejszš radoœć i nastawił ich bardziej konfrontacyjnie, czego skutki w polskim życiu społecznym i na scenie politycznej widoczne sš do dziœ. Powstało nowe pokolenie – pokolenie stanu wojennego, bardziej zacietrzewione i fundamentalistyczne. O ile wczeœniejsze pokolenie skłonne jest bardziej zrozumieć drugiego człowieka i wybaczyć, o tyle młodsze wydaje się kierować zasadš zšb za zšb albo nawet głowa za włos. Stan wojenny i kolejne wypadki doprowadziły do rozbicia i upadku pokolenia „Solidarnoœci”. Tysišce młodych ludzi znalazło się za granicš. Emigracja objęła naukowców, lekarzy, inżynierów. Większoœć z nich nie wróciła już nigdy do Polski. Chociaż wielu z nich rozszerzyło swojš wiedzę i osišgnęło za granicš poważne sukcesy zawodowe, nikt do dziœ nie zainteresował się ich powrotem. Był to pierwszy głęboki cios w pokolenie „Solidarnoœci”. Rozmowy okršgłego stołu z 1989 roku to wyraz mšdroœci politycznej. Dla sukcesu politycznego nieodzowny jest bowiem kompromis. Alternatywš jest wojna domowa, która, jak widzimy dzisiaj na przykładzie Syrii, prowadzi często donikšd – jedynie do utraty ludzkiego życia i zniszczenia danego kraju oraz daleko idšcych konsekwencji psychologicznych dla tych, co przeżyjš. Dla fundamentalisty politycznego kompromis, symbolizowany grubš kreskš, jakš chciał zakończyć historię Tadeusz Mazowiecki, to jednak za mało. Kiedy do głosu doszli młodzi gniewni, którzy w 1980 roku byli jeszcze dziećmi, i przeważyły u nas tendencje fundamentalistyczne, zaczęła się dzika lustracja. WeŸmy listę Wildsteina. Sš na niej same piękne polskie nazwiska. Na tej liœcie, którš „Gazeta Wyborcza” tak beztrosko nazwała „listš agentów”, pomieszani zostali razem funkcjonariusze służb bezpieczeństwa PRL, ich tajni współpracownicy i kandydaci na współpracowników. A kandydatem mógł być przecież każdy. ZnaleŸli się więc na niej ludzie zupełnie niewinni. W ten sposób na margines społeczny wypchnięto około 200 tys. osób. Chyba trudno o większš zbrodnię na narodzie polskim wykonanš paradoksalnie w jego imieniu. Nawet jeżeli jedna osoba została fałszywie oskarżona, jest to olbrzymia krzywda. Nie ma bowiem większej krzywdy niż okreœlenie bohatera narodu polskiego mianem zbrodniarza przeciwko temu narodowi. Lustracja w wykonaniu dzikim i fundamentalistycznym jest więc wielkš krzywdš. Polacy oskarżajšcy siebie wzajemnie zostali skłóceni i podzieleni. Zanikła dawna serdecznoœć i koleżeńskoœć. To kolejne uderzenie w pokolenie „Solidarnoœci”. Miniony okres PRL to czas niełatwych wyborów. Chwała nam za to, jeœli my sami oparliœmy się ideologii i pokusom byłego systemu. Trzeba jednak zrozumieć, że jeżeli ktoœ był kiedyœ współpracownikiem czy nawet funkcjonariuszem, to o niczym jeszcze nie stanowi. Aby jego ocenić, należy najpierw zapytać, co zrobił i czy kogokolwiek skrzywdził, i czy działał pod przymusem czy dobrowolnie. Inne były wówczas realia i ludzie. Sytuacje oraz motywacje mogły być bardzo różne. Często w grę wchodziła możliwoœć uzyskania lepiej płatnej pracy i awansu społecznego. Jeżeli jesteœmy konsekwentni, to lustracjš powinni być też objęci członkowie byłej PZPR, najczęœciej zasilajšcy szeregi partii ze względów czysto oportunistycznych. Nie sš oni przecież mniej winni za to, co było w przeszłoœci, niż funkcjonariusze SB. A może powinniœmy sięgnšć na kilka pokoleń w głšb, aby dociec, czy nie kryje się tam jakiœ zdrajca lub komunista?

Zwrot ku przyszłoœci

„Trzeba rozliczyć agentów i komuchów” – tak może twierdzić dzisiejszy fundamentalista polityczny. Tego rodzaju podejœcie jest jednak błędne, bowiem zamknięty został pewien rozdział naszej historii i należy karać wyłšcznie za konkretne, udowodnione przewinienia. To, co się stało, nie ma już obecnie znaczenia dla naszej przyszłoœci. Polacy muszš się uwolnić od rozdrapywania ran, a co gorsza, od wzajemnego oskarżania się. Czas wreszcie na prawdziwe narodowe pojednanie i spojrzenie pragmatyczne w przód. Zamiast karać za przeszłoœć, należy raczej zaczšć nagradzać i ustalić Medal za Solidarnoœć, należny setkom tysięcy do dziœ bezimiennych i niedocenionych bohaterów, którzy uczestniczyli w strajkach i wspierali opozycję politycznš w latach 1980–1989. Doprowadzi to do masowej nobilitacji społeczeństwa polskiego, na którš ono w pełni zasługuje, oraz do pozytywnego pogodzenia się z przeszłoœciš – do zwrócenia naszych umysłów od myœlenia wstecz do myœlenia „tu i teraz” z perspektywš na przyszłoœć. Będzie to też nagroda dla jednego z najbardziej wartoœciowych pokoleń – pokolenia, które trwale zapisało się w historii Polski – pokolenia „Solidarnoœci”. Autor jest filozofem i myœlicielem politycznym. Studiował na Politechnice Gdańskiej i KUL. W latach 1991–1992 był wiceprezydentem Gdańska. W roku 1999 uzyskał doktorat z filozofii na Uniwersytecie Oksfordzkim, wykładał na wielu zagranicznych uczelniach
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL