Domy aukcyjne i antykwariaty, oferta dzieł sztuki latem 2013

aktualizacja: 25.07.2013, 05:05

Z obrazów spadających z licytacji można by stworzyć muzealną kolekcję. A banalne prace wzbudzają zainteresowanie.

Sensacyjnie zapowiada się sprzedaż „Bitwy pod Grunwaldem", którą wczoraj w Warszawie wystawił  Rempex (www.rempex.com.pl). To dzieło legendarnej, skandalizującej grupy artystycznej Whielki Krasnal. Obraz ma podtytuł „Statek głupców". Nawiązuje do dzieła Jana Matejki. Satyrycznie przedstawia i interpretuje nasze życie publiczne.
Sensacyjnie zapowiada się sprzedaż „Bitwy pod Grunwaldem", którą wczoraj w Warszawie wystawił  Rempex (www.rempex.com.pl). To dzieło legendarnej, skandalizującej grupy artystycznej Whielki Krasnal. Obraz ma podtytuł „Statek głupców". Nawiązuje do dzieła Jana Matejki. Satyrycznie przedstawia i interpretuje nasze życie publiczne.
Obraz został namalowany z wielką precyzją. Można na nim rozpoznać dzisiejszych bohaterów masowej wyobraźni, np. Dodę, o. Tadeusza Rydzyka, Mariusza Pudzianowskiego, Ferdynanda Kiepskiego, Ryszarda Kalisza, Andrzeja Wajdę. Powstawał trzy lata. Ma format 4,3 na 9,9 metra. Kosztuje 200 tys. zł.
Obraz został namalowany z wielką precyzją. Można na nim rozpoznać dzisiejszych bohaterów masowej wyobraźni, np. Dodę, o. Tadeusza Rydzyka, Mariusza Pudzianowskiego, Ferdynanda Kiepskiego, Ryszarda Kalisza, Andrzeja Wajdę. Powstawał trzy lata. Ma format 4,3 na 9,9 metra. Kosztuje 200 tys. zł.
Choć wolny rynek sztuki istnieje ćwierć wieku, nikt nie przeprowadził badań, jakich malarzy (jakie dzieła) najlepiej znamy? Uważam, że Jan Matejko byłby bezkonkurencyjnym zwycięzcą. Dla kolejnych pokoleń Polaków jego nazwisko jest synonimem sztuki. Nie wierzę w pierwsze miejsce Sasnala albo Nikifora.
Choć wolny rynek sztuki istnieje ćwierć wieku, nikt nie przeprowadził badań, jakich malarzy (jakie dzieła) najlepiej znamy? Uważam, że Jan Matejko byłby bezkonkurencyjnym zwycięzcą. Dla kolejnych pokoleń Polaków jego nazwisko jest synonimem sztuki. Nie wierzę w pierwsze miejsce Sasnala albo Nikifora.
Klasyk współczesnego malarstwa Wojciech Fangor ogłosił niedawno rodzaj manifestu. Zaproponował, aby na oryginalnym obrazie Matejki „Bitwa pod Grunwaldem", który jest wystawiany w Muzeum Narodowym w Warszawie, powiesić reklamy różnych towarów. Jak mówi Wojciech Fangor, skoro ludzie masowo oglądają ten jeden obraz, niech przy okazji zobaczą coś naprawdę istotnego! Artysta zwraca w ten sposób uwagę na fakt niedostatecznego zainteresowania sztuką.
Klasyk współczesnego malarstwa Wojciech Fangor ogłosił niedawno rodzaj manifestu. Zaproponował, aby na oryginalnym obrazie Matejki „Bitwa pod Grunwaldem", który jest wystawiany w Muzeum Narodowym w Warszawie, powiesić reklamy różnych towarów. Jak mówi Wojciech Fangor, skoro ludzie masowo oglądają ten jeden obraz, niech przy okazji zobaczą coś naprawdę istotnego! Artysta zwraca w ten sposób uwagę na fakt niedostatecznego zainteresowania sztuką.
Nie ma też badań, jakie obrazy kupujemy najchętniej. Najpiękniejszy obraz Matejki sprzedany po 1989 r. to bezapelacyjnie „Portret córki Heleny z krogulcem". Został wystawiony w 1999 r. na aukcji niedostępnej dla ogółu miłośników sztuki. Po zakupie trafił jako depozyt do Muzeum Narodowego w Warszawie z podpisem, że jest własnością towarzystwa ubezpieczeniowego Warta.
Nie ma też badań, jakie obrazy kupujemy najchętniej. Najpiękniejszy obraz Matejki sprzedany po 1989 r. to bezapelacyjnie „Portret córki Heleny z krogulcem". Został wystawiony w 1999 r. na aukcji niedostępnej dla ogółu miłośników sztuki. Po zakupie trafił jako depozyt do Muzeum Narodowego w Warszawie z podpisem, że jest własnością towarzystwa ubezpieczeniowego Warta.
Przypominam to arcydzieło, bo to dobry punkt wyjścia do dyskusji nad wartością inwestycyjną polskiej sztuki. Warta kupiła obraz za 1,25 mln zł.  Według minisondy przeprowadzonej wśród antykwariuszy, na dzisiejszym trudnym rynku obraz osiągnąłby cenę ok. 2 mln zł. Czy była to inwestycja najlepsza z możliwych w 1999 r.?
Przypominam to arcydzieło, bo to dobry punkt wyjścia do dyskusji nad wartością inwestycyjną polskiej sztuki. Warta kupiła obraz za 1,25 mln zł.  Według minisondy przeprowadzonej wśród antykwariuszy, na dzisiejszym trudnym rynku obraz osiągnąłby cenę ok. 2 mln zł. Czy była to inwestycja najlepsza z możliwych w 1999 r.?

Wyczółkowski nikogo nie zachwycił

Jak wygląda nasz rynek sztuki? Jest nieprzewidywalny. Od lat antykwariusze narzekają na zbyt niską podaż zwłaszcza obiektów wybitnych i nieznanych wcześniej na rynku. Faktycznie, w handlu krążą często te same obiekty oferowane kolejno przez różne firmy, nierzadko z absurdalnie wysokimi cenami. W tej sytuacji zdumiewa fakt, że obiekty o wybitnej wartości i znanej proweniencji, które po raz pierwszy pojawiają się na rynku, nie budzą zainteresowania.

Wyczółkowski nikogo nie zachwycił

Jak wygląda nasz rynek sztuki? Jest nieprzewidywalny. Od lat antykwariusze narzekają na zbyt niską podaż zwłaszcza obiektów wybitnych i nieznanych wcześniej na rynku. Faktycznie, w handlu krążą często te same obiekty oferowane kolejno przez różne firmy, nierzadko z absurdalnie wysokimi cenami. W tej sytuacji zdumiewa fakt, że obiekty o wybitnej wartości i znanej proweniencji, które po raz pierwszy pojawiają się na rynku, nie budzą zainteresowania.
Z obrazów, jakie spadają z licytacji, można by stworzyć muzealną kolekcję. Pod koniec czerwca krakowska Desa (www.desa.art.pl) wystawiła nieznany wcześniej, doskonały obraz Leona Wyczółkowskiego. To portret Jadwigi Mikołajczykówny, bohaterki „Wesela" Stanisława Wyspiańskiego, obraz o wybitnej urodzie, optymistyczny, taki do oglądania na co dzień w domu. Jednak spadł z licytacji, choć cena nie była wygórowana jak na dzieło tej klasy (240 tys. zł). Podobne przykłady można mnożyć.
Z obrazów, jakie spadają z licytacji, można by stworzyć muzealną kolekcję. Pod koniec czerwca krakowska Desa (www.desa.art.pl) wystawiła nieznany wcześniej, doskonały obraz Leona Wyczółkowskiego. To portret Jadwigi Mikołajczykówny, bohaterki „Wesela" Stanisława Wyspiańskiego, obraz o wybitnej urodzie, optymistyczny, taki do oglądania na co dzień w domu. Jednak spadł z licytacji, choć cena nie była wygórowana jak na dzieło tej klasy (240 tys. zł). Podobne przykłady można mnożyć.
Nieprzewidywalne są także wybory dokonywane przez kolekcjonerów czy inwestorów. Na tej samej aukcji krakowskiej Desy ktoś za 40 tys. zł kupił dość banalny, realistyczny, czyli „wylizany", pastelowy portret anonimowej kobiety autorstwa Witkacego. Z kolei w Rempeksie z licytacji spadł efektowny „dziki" portret legendarnej modelki Witkacego – Neny Stachurskiej, jak najbardziej w duchu tego artysty. Obraz oferowany przez Rempex był wystawiany i opisany w monografii  artysty.
Nieprzewidywalne są także wybory dokonywane przez kolekcjonerów czy inwestorów. Na tej samej aukcji krakowskiej Desy ktoś za 40 tys. zł kupił dość banalny, realistyczny, czyli „wylizany", pastelowy portret anonimowej kobiety autorstwa Witkacego. Z kolei w Rempeksie z licytacji spadł efektowny „dziki" portret legendarnej modelki Witkacego – Neny Stachurskiej, jak najbardziej w duchu tego artysty. Obraz oferowany przez Rempex był wystawiany i opisany w monografii  artysty.

Nauka w antykwariacie

Jak zawsze wygrają kolekcjonerzy i inwestorzy osobiście odwiedzający galerie czy antykwariaty, dla relaksu lub po to, żeby potargować się i kupić cenne rzeczy, które spadły z licytacji. Teraz, gdy oprocentowanie depozytów bankowych zmalało do bardzo niskiego poziomu, jest dobry moment na zainteresowanie się rynkiem sztuki lub antyków.

Nauka w antykwariacie

Jak zawsze wygrają kolekcjonerzy i inwestorzy osobiście odwiedzający galerie czy antykwariaty, dla relaksu lub po to, żeby potargować się i kupić cenne rzeczy, które spadły z licytacji. Teraz, gdy oprocentowanie depozytów bankowych zmalało do bardzo niskiego poziomu, jest dobry moment na zainteresowanie się rynkiem sztuki lub antyków.
Specjalnie pojechałem do Krakowa. Chciałem zobaczyć arcydzieło „Leda z łabędziem" namalowane w 1810 r. przez Jana Wincentego Kopffa, sprzedane za 250 tys. zł na czerwcowej aukcji Antykwariatu Nautilus (www.artlist.pl). O odkryciu tym pisaliśmy 6 czerwca. Muzealnicy mówili wtedy, że obraz powinien wzbogacić zbiory Łazienek Królewskich. Jednak nasze muzea nie mają za co kupować. To ekstraszansa dla kolekcjonerów. „Leda" trafiła do prywatnego kolekcjonera za cenę wywoławczą.
Specjalnie pojechałem do Krakowa. Chciałem zobaczyć arcydzieło „Leda z łabędziem" namalowane w 1810 r. przez Jana Wincentego Kopffa, sprzedane za 250 tys. zł na czerwcowej aukcji Antykwariatu Nautilus (www.artlist.pl). O odkryciu tym pisaliśmy 6 czerwca. Muzealnicy mówili wtedy, że obraz powinien wzbogacić zbiory Łazienek Królewskich. Jednak nasze muzea nie mają za co kupować. To ekstraszansa dla kolekcjonerów. „Leda" trafiła do prywatnego kolekcjonera za cenę wywoławczą.
Przy okazji byłem świadkiem, jak w antykwariacie Nautilus Michał Maksymiuk i Maciej Żywolewski opracowywali świeżo przyjęty na jesienną aukcję nieznany „Autoportret" Gustawa Gwozdeckiego. Akurat nie było klientów. Mogliśmy porozmawiać przez pół godziny. Ile się w tym czasie nauczyłem!
Przy okazji byłem świadkiem, jak w antykwariacie Nautilus Michał Maksymiuk i Maciej Żywolewski opracowywali świeżo przyjęty na jesienną aukcję nieznany „Autoportret" Gustawa Gwozdeckiego. Akurat nie było klientów. Mogliśmy porozmawiać przez pół godziny. Ile się w tym czasie nauczyłem!

Centrum numizmatów w Krakowie

Na edukację kolekcjonerów stawia Krakowskie Muzeum Narodowe (www.muzeum.krakow.pl), które w swoim niedawno otwartym oddziale, Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego (nazywanym także Europejskim Centrum Numizmatyki Polskiej) pokazuje największą kolekcję najcenniejszych polskich numizmatów. Po wojnie była ona trzymana w magazynach. Wielkie wrażenie robi księgozbiór Czapskiego, który, choć był wybitnym znawcą numizmatów, stale dokształcał się w tej dziedzinie. Muzeum wydało tomik dla sześciolatków „Zostań młodym kolekcjonerem". W stałej jego ofercie  znajduje się kilkanaście kolorowych, bogato ilustrowanych przewodników dla dzieci. Zachęcają do zbierania np. grafiki, złotnictwa lub obiektów z dziedziny mody. Dorosły debiutant na rynku sztuki z powodzeniem może zacząć od takiej lektury.

Centrum numizmatów w Krakowie

Na edukację kolekcjonerów stawia Krakowskie Muzeum Narodowe (www.muzeum.krakow.pl), które w swoim niedawno otwartym oddziale, Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego (nazywanym także Europejskim Centrum Numizmatyki Polskiej) pokazuje największą kolekcję najcenniejszych polskich numizmatów. Po wojnie była ona trzymana w magazynach. Wielkie wrażenie robi księgozbiór Czapskiego, który, choć był wybitnym znawcą numizmatów, stale dokształcał się w tej dziedzinie. Muzeum wydało tomik dla sześciolatków „Zostań młodym kolekcjonerem". W stałej jego ofercie  znajduje się kilkanaście kolorowych, bogato ilustrowanych przewodników dla dzieci. Zachęcają do zbierania np. grafiki, złotnictwa lub obiektów z dziedziny mody. Dorosły debiutant na rynku sztuki z powodzeniem może zacząć od takiej lektury.
Edukacyjną wartość dla kolekcjonerów ma otwarta ostatnio w Muzeum Narodowym w Krakowie wystawa dzieł artysty światowej klasy Roberto Matty. Dorobek malarza inspirował niektórych polskich klasyków współczesności. Gdyby obraz Matty „Szaleńcze płatki stokrotki" podpisać nazwiskiem Tadeusza Kantora, pewnie widzowie myśleliby, że to dzieło krakowskiego artysty.
Edukacyjną wartość dla kolekcjonerów ma otwarta ostatnio w Muzeum Narodowym w Krakowie wystawa dzieł artysty światowej klasy Roberto Matty. Dorobek malarza inspirował niektórych polskich klasyków współczesności. Gdyby obraz Matty „Szaleńcze płatki stokrotki" podpisać nazwiskiem Tadeusza Kantora, pewnie widzowie myśleliby, że to dzieło krakowskiego artysty.
Inne galerie lub domy aukcyjne też szykują wakacyjne atrakcje. Warto przeglądać największy serwis o rynku sztuki artinfo.pl.
Inne galerie lub domy aukcyjne też szykują wakacyjne atrakcje. Warto przeglądać największy serwis o rynku sztuki artinfo.pl.
Na przykład w najbliższą sobotę w Kazimierzu nad Wisłą zostanie otwarta wystawa najnowszych obrazów Jana Michalaka (ur. 1979 r.); podobna odbyła się w ubiegłym roku. Absolwent warszawskiej ASP na stałe mieszka w Rzymie. Z tego powodu jest mniej znany nad Wisłą. Tym razem wystawi m.in. pejzaże z Włoch oraz Kazimierza. Od lat obraz Jana Michalaka zdobi galerię w Muzeum Nadwiślańskim. Wisi obok dzieł np. Władysława Ślewińskiego, Karola Hillera, Piotra Potworowskiego. Kazimierskie pejzaże Jana Michalaka kupimy już od 3 tys. zł  (www.dommichalakow.pl).
Na przykład w najbliższą sobotę w Kazimierzu nad Wisłą zostanie otwarta wystawa najnowszych obrazów Jana Michalaka (ur. 1979 r.); podobna odbyła się w ubiegłym roku. Absolwent warszawskiej ASP na stałe mieszka w Rzymie. Z tego powodu jest mniej znany nad Wisłą. Tym razem wystawi m.in. pejzaże z Włoch oraz Kazimierza. Od lat obraz Jana Michalaka zdobi galerię w Muzeum Nadwiślańskim. Wisi obok dzieł np. Władysława Ślewińskiego, Karola Hillera, Piotra Potworowskiego. Kazimierskie pejzaże Jana Michalaka kupimy już od 3 tys. zł  (www.dommichalakow.pl).
Antykwariaty naprawdę opłaca się odwiedzać. Wybitny kolekcjoner warszawski Waldemar Gujski łączy pracę zawodową adwokata z pasją zbieracza. Opowiada, że lubi wyjazdy na rozprawy do prowincjonalnych sądów, ponieważ przy okazji z sukcesem penetruje okoliczne antykwariaty. Ostatnio w Zielonej Górze wypatrzył porcelanowy serwis do kawy Krokus z lat 50. XX w., zaprojektowany przez Wincentego Potackiego, a wykonany w Ćmielowie. Cena była niewysoka. Kolekcjoner kupił serwis zachęcony lekturą „Moich Pieniędzy".
Antykwariaty naprawdę opłaca się odwiedzać. Wybitny kolekcjoner warszawski Waldemar Gujski łączy pracę zawodową adwokata z pasją zbieracza. Opowiada, że lubi wyjazdy na rozprawy do prowincjonalnych sądów, ponieważ przy okazji z sukcesem penetruje okoliczne antykwariaty. Ostatnio w Zielonej Górze wypatrzył porcelanowy serwis do kawy Krokus z lat 50. XX w., zaprojektowany przez Wincentego Potackiego, a wykonany w Ćmielowie. Cena była niewysoka. Kolekcjoner kupił serwis zachęcony lekturą „Moich Pieniędzy".
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE