Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wiadomoœci

Wejście do Unii - szansa rozliczenia się z historiš

PAP/serwis codzienny
- Te rzeczy potrzebujš czasu. Zawsze powtarzam swoim studentom, że potrzebne jest najpierw pojednanie, a potem praca historyków - mówi Jarosław Hrycak ukraiński historyk, dyrektor Instytutu Badań Naukowych Uniwersytetu Lwowskiego
Jakub Herold: Dwa tygodnie temu najwyżsi przedstawiciele koœciołów rzymskokatolickiego i grekokatolickiego w obecnoœci prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego podpisali w Warszawie akt pojednania między Koœciołami. Zabrakło wtedy Wiktora Janukowycza. Nie było go również w Łucku. Czy prezydentowi Ukrainy nie zależy na polsko-ukraińskim pojednaniu? Prof. Jarosław Hrycak: Nie mogę mówić za niego, ale mam nie tylko wrażenie ale również pewnš wiedzę, że on œwiadomie dystansuje się od wszystkiego co ma zwišzek z ukraińskš pamięciš  historycznš. Zajmuje pozycję czysto pragmatycznš. Nie chce zajmować jednoznacznego stanowiska, bo to zawsze ustawi go na przegranej i musiałby liczyć się z odpłynięciem od niego częœci elektoratu, a już teraz nie może się pochwalić dużym poparciem. Kiedy zabiera głos w kwestiach wrażliwych to stara się być ambiwalentny i nie opowiadać po którejœ ze stron. W Polsce podnoszš się głosy, że  jego nieobecnoœć  to próba zjednania sobie œrodowisk nacjonalistycznych niechętnych Janukowyczowi i brak szacunku wobec Polski - głównego adwersarza Ukrainy na arenie europejskiej.
Tak nie jest, proszę mi wierzyć. Jestem częœciš tych œrodowisk, które dšżš do pojednania i jesteœmy przez nacjonalistów bardzo znienawidzeni i krytykowani. Uważajš nas za kolaborantów. Według nich, przyznanie się do ludobójstwa na Wołyniu oznacza zdradę godnoœci narodowej. Nie tylko w mojej opinii, jego obecnoœć w Łucku byłaby kontrproduktywna. Na Wołyniu obecny prezydent Ukrainy jest postaciš znienawidzonš i jego wizyta mogłaby przekreœlić ideę spotkania. Co innego gdyby to było w Doniecku. Posiadam informacje ze Ÿródeł oficjalnych, które zrobiły sporo żeby Wiktor Janukowycz nie zaszkodził polsko-ukraińskiemu pojednaniu, że jego brak na Wołyniu nie był przypadkowy. Czy nie uważa Pan, że pomimo stosunkowo niskiej znajomoœci faktów historycznych dotyczšcych rzezi wołyńskiej pojednanie polsko-ukraińskie na poziomie międzyludzkim praktycznie się już dokonało. JeŸdzimy do siebie w goœci, na groby bliskich. Wielu Ukraińców pracuje w Polsce, studiuje, spędza urlopy, czy robi zakupy. Polacy chętnie jeżdżš na wycieczki krajoznawcze po Zachodniej Ukrainie, skšd wywodzš się ich korzenie. 90 proc. turystów we Lwowie to Polacy. Bardzo wielu ludziom, zwłaszcza na Zachodniej Ukrainie naprawdę zależy na pojednaniu. Dla nich to jest œciœle zwišzane z ich sposobem na życie. Teraz to jest 90 proc., a przed otwarciem memoriału obrońców Lwowa-cmentarza Orlšt to nie było więcej niż 10 proc. Wspólna modlitwa była wtedy momentem przełomowym. Lwów jest teraz innym miastem ze znacznie lepszym odbiorem Polaków niż kiedyœ.  Niedawno zmarł mój przyjaciel, urodzony jeszcze w latach dwudziestych, œwietnie pamiętajšcy czasy międzywojennej Polski, który kiedyœ wypowiedział zdanie, które mnie wzruszyło. Powiedział: Całe życie nienawidziłem Polaków, jak mi teraz jest przyjemnie się przyznać, że się myliłem. Dla statystycznego Ukraińca, Ukraińska Powstańcza Armia to formacja stworzona do walki z radzieckimi partyzantami. O  zamachach na prominentnych polskich polityków w okresie międzywojennym, rzezi Polaków na Wołyniu wie niewielu. Z kolei statystyczny Polak nie wie, o dyskryminujšcej polityce II RP wobec swoich mniejszoœci, paleniu cerkwi na ChełmszczyŸnie i tego, że w kampanii wrzeœniowej co 10 żołnierz w Wojsku Polskim był narodowoœci ukraińskiej. Co trzeba zrobić, żeby nasze narody poznały prawdę o tym burzliwym okresie. Te rzeczy potrzebujš czasu. Zawsze powtarzam swoim studentom, że potrzebne jest najpierw pojednanie, a potem praca historyków. Połowa mieszkańców Polski i Ukrainy nie ma pojęcia o wydarzeniach na Wołyniu w czasie wojny. Może zabrzmi cynicznie co powiem, ale na szczęœcie w dziedzinie polityki historycznej panuje niewiedza i amnezja. Uważam, że ona nie zawsze jest faktem negatywnym, bo wiedza często podsyca konflikt. W ukraińskich mass mediach Polska, poza paroma przypadkami, praktycznie nie istnieje. Œledzšc je można odnieœć wrażenie, że Ukraina ma tylko jednego sšsiada - Rosję. W swojej ksišżce „Strasti za nacjonalizmom" w rozdziale pt. „Tezy do dyskusji o UPA" przedstawia Pan tę formację jako bardzo zróżnicowanš w poglšdach na ustrój Ukrainy po wojnie. Czy była szansa na zatrzymanie spirali przemocy wobec Polaków, Żydów i Ukraincow? Wštpię ponieważ sytuacja bardzo szybko się zaogniła. Była œcisłe zwišzana z tokiem działań wojennych, a szczególnie porażkš Niemiec pod Stalingradem. Ukraińcy pamiętajšc koniec I wojny œwiatowej nie chcieli po zakończeniu drugiej pozostać bez państwa. W Polsce œrodowiska kresowe oburza postawa nacjonalistycznej partii Swoboda. Jej  członkowie sami okreœlajš się jako ukraińscy nacjonaliœci, kultywujš OUN i UPA , zbierajš pienišdze na budowę pomników Bandery czy Szuchewycza. Na dodatek stanowiš pokaŸnš siłę politycznš - sš czwartš partiš w ukraińskim parlamencie, a na zachodniej Ukrainie majš większoœć w radach miejskich (Lwów, Tarnopol) i obwodowych (Lwów). Na ile Polska powinna się obawiać rosnšcego poparcia dla Swobody? W przypadku relacji polskich œrodowisk kresowych i Swobody powiem tak: wart Pac pałaca, a pałac Paca. Boję się jednych i drugich, w ogóle nie uważam, że trzeba się bać tylko Ukraińców albo tylko Polaków, tylko tych Ukraińców i tych Polaków, którzy przyjmujš retorykę niechęci do pojednania. Muszę w tym miejscu dodać, że dostawałem od nich pogróżki również wyrażane publicznie, w których, w razie zdobycia przez Swobodę władzy na Ukrainie obiecywano mi celę, i tylko kwestiš spornš będzie czy będę w niej siedział sam czy z ludŸmi prezentujšcymi poglšdy takie jak ja. Powiedzieli to wyraŸnie jej liderzy, szczególnie Jurij Mychalczyszyn, który cieszy się dużym poparciem wœród młodzieżówki Swobody, przy którym szef Swobody - Oleh Tiahnybok to prawdziwy mšż stanu. Na szczęœcie na razie ta agresja jest tylko werbalna. Generalnie uważam, że ocena siły tej partii jest przesadzona. Mimo to boję się Swobody. Czy nie ma sprzecznoœci w gloryfikowaniu bohaterów UPA  przez członków  rad miejskich miast na Ukrainie z jednoczesnym zawieraniem układów partnerskich z miastami w Polsce. Z perspektywy Polski jest, z perspektywy ukraińskiej nie. W tutejszym rozumieniu  wrogiem jest Rosja i rosyjskojęzyczna częœć Ukrainy. Ukraińcy nie odbierajš UPA jako formacji antypolskiej. W Polsce Stepana Banderę odbiera się jako antypolskš figurę, a tu nikt nie pamięta i sobie nawet nie  wyobraża, że Bandera był antypolski. Ukraińcy wišżš go wyłšcznie z ruchem czynnego oporu wobec Zwišzku Radzieckiego.. W polskim społeczeństwie doœć liczne głosy wzywajš stronę ukraińskš do przeprosin za Wołyń. Czy to właœnie nie uczciwe rozliczenie się z tego ludobójstwa z przeszłoœci nie byłoby wielkim krokiem Ukrainy do Unii Europejskiej? Wejœcie do Unii wzmacnia szansę rozliczenia się z historiš, bo to jest przyjęcie innej retoryki niż dotychczasowa. Im dłużej będziemy pozostawać poza Uniš tym dłużej ta rana będzie krwawić i boleć. Europa powojenna, a UE szczególnie, powstały na gruncie pojednania francusko-niemieckiego czy polsko-niemieckiego. Byłoby prawdziwš szkodš gdyby przeoczono jeden ważny fakt. Otóż na Ukrainie poza społeczeństwem obywatelskim w proces pojednania bardzo aktywnie zaangażowały się wspólnie Koœcioły wszystkich trzech konfesji na Ukrainie-rzymskokatolicki, grekokatolicki i prawosławny. Polaków może to dziwić, ale w moim kraju wystšpiła sytuacja wyjštkowa, w której wszystkie wyznania mówiš jednym głosem, mimo dzielšcych je różnic. Czy możliwe jest znalezienie wspólnego bohatera dla naszych narodów, które tak długo żyły w jednym państwie. Czy mógłby być to np. Aleksander Fredro (którego rok obchodzimy),  z którym był spokrewniony grekokatolicki metropolita lwowski Andrij Szeptycki? Bohaterami wspólnymi dla całej Ukrainy jest trójka wieszczy: Taras Szewczenko, Iwan Franko i Lesia Ukrainka plus hetman kozacki Bohdan Chmielnicki. Niestety oni nie sš mass medialni, w odróżnieniu od współczesnych ukraińskich bohaterów takich jak bokserzy bracia Kliczko czy piłkarz Andrij Szewczenko. Co do wspólnych bohaterów naszych krajów to sprawa jest skomplikowana ponieważ  wiedza o nich jest znikoma. Kto z Ukraińców wie na przykład, że Józef Piłsudski studiował w Charkowie albo, że mieszkał we Lwowie? Kto wymieniłby metropolitę Szeptyckiego? Dla mnie takš osobš jest na pewno Jerzy Giedroyć. Tak naprawdę tym zagadnieniem powinna się zajšć ukraińska klasa polityczna ale jej przedstawiciele niestety nie majš klasy. Jarosław Hrycak– ukraiński historyk, dyrektor Instytutu Badań Naukowych Uniwersytetu Lwowskiego. Profesor wizytujšcy Central European University w Budapeszcie oraz profesor i szef katedry historii Ukrainy na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie. Członek Komitetu Naukowego Collegium Artium. Główny redaktor czasopisu naukowego Ukraina Moderna.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL