Użytkownik odpowiada za treści na Facebooku

aktualizacja: 15.07.2013, 09:09
Link do umieszczonego na platformie YouTube filmu pojawił się na prywa...
Link do umieszczonego na platformie YouTube filmu pojawił się na prywatnym profilu na Facebooku Dariusza Dolczewskiego, kandydata na posła z listy PO.
Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Były kandydat na posła z listy PO ma przeprosić współautora piosenki raperskiej „Suczki" za wykorzystanie jej w materiale wyborczym na portalu społecznościowym.

REDAKCJA POLECA
24.07.2016
Sąd: celowe udostępnienie linka na Facebooku do szkalujących treści narusza dobra osobiste
13.03.2016
Sposoby na anonimowe naruszenia praw autorskich
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!
Warszawski Sąd Okręgowy zasądził w piątek na rzecz Dominika Grabowskiego (pseudonim artystyczny Doniu), współautora piosenki raperskiej „Suczki", 17,5 tys. zł za wykorzystanie jej fragmentów w filmiku wyborczym ośmieszającym konkurentów politycznych, posłów PiS. Co ważniejsze, sąd uznał, że zamieszczenia na Facebooku linku do utworu naruszającego prawa autorskie jest też ich naruszeniem.
Link do umieszczonego na platformie YouTube filmu pojawił się na prywatnym profilu na Facebooku Dariusza Dolczewskiego, kandydata na posła z listy PO, podczas ostatniej kampanii parlamentarnej, i szybko rozpowszechnił się na inne media. Szybko też Grabowski zablokował tę stronę, ale jak przekonywał sąd, miał z tego powodu nieprzyjemności w postaci zarówno złośliwych e-maili, jak i  uwag oraz okrzyków na koncertach. Nie ma zaś wątpliwości, że wykorzystany został bardzo popularny utwór bez zgody autorów.
Pozwany mówił z kolei, że z utworzeniem filmiku i umieszczeniem go na YouTube nie miał nic wspólnego, nawet o tym nie wiedział, tak jak i o umieszczeniu go na jego profilu, tzw. głębokim linku, co ponoć miał zrobić jakiś partyjny wolontariusz.
Głębokie linkowanie (ang. deep linking) polega na wskazaniu na stronie odnośnika, która prowadzi do innej poszukiwanej strony, w tym wypadku owego spotu wyborczego. Pełnomocnik mec. Grzegorz Wójtowicz argumentował, że głęboki link nie stanowi rozpowszechniania, tak jak podanie adresu do książki nie oznacza przekazania jej treści. Pełnomocnik powoda adwokat Zbigniew Krüger przekonywał natomiast, że posiadacz profilu na Facebooku odpowiada za jego treść.
Sąd (sygnatura akt: I C 504/12) uznał tę argumentację.
– Regulamin korzystania z Facebooka zawiera domniemanie, że użytkownik zapoznał się z nim i odpowiada za zamieszczanie na stronie treści – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Beata Byszewska. – Na dodatek profil był otwarty, pozwany dopuścił się więc przynajmniej zaniedbania, jeśli chodzi o kontrolę zamieszczanych na Facebooku treści.
Zaniedbanie to forma winy, a w tym wypadku należy się trzykrotność wynagrodzenia. Biegły wyliczył je na 10 tys. zł, co trzeba pomnożyć przez 3. Doniu miał w nim 25-proc. udział, dostał zatem 7,5 tys. zł. Sąd przyznał mu także 10 tys. zł zadośćuczynienia.
Nakazał również pozwanemu, żeby przeprosił piosenkarza, ale tylko na Facebooku, czyli medium, na którym doszło do naruszenia prawa autorskiego.
Wyrok jest nieprawomocny, ma być apelacja.

POLECAMY

KOMENTARZE