Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Wojna adwokacko - radcowska o obronę ?w sprawach karnych jest bezsensowna

Złoœci mnie bezsensowna wojna o obronę w sprawach karnych, niezrozumiała i nie do zaakceptowania nie tylko dla mnie, ale także dla ogromnej rzeszy adwokatów i radców – pisze prawnik Rafał Dębowski.
Szczerze żałuję, że nie zaliczam się do grona znajomych radcy prawnej Barbary Kras, autorki publikacji „»Przyjacielskie« tezy brzmiš fałszywie" („Rz" z 18.06.2013 r.). Jestem głęboko przekonany, że gdyby Pani Dziekan znała mnie osobiœcie, nie dałaby takiego tytułu i nie kwestionowałaby mych słów o przyjaŸni, zawartych w felietonie pt. „Też chciałbym to wiedzieć" („Rz" z 17.06.2013 r.). Z dużym szacunkiem podchodzę bowiem do tego zawodu.

Bezsensowna wojna

PrzyjaŸń nie zwalnia mnie jednak z obowišzku powiedzenia gorzkiej prawdy, gdy przyjaciel błšdzi. Więc tym razem już bez ogródek napiszę: szczerze mnie złoœci bezsensowna wojna o obronę w sprawach karnych, niezrozumiała i nie do zaakceptowania nie tylko dla mnie, ale także dla ogromnej rzeszy adwokatów i radców, codziennie ramię w ramię wykonujšcych swoje obowišzki. Nie rozumiejš jej też doskonale znajšcy rynek usług prawnych publicyœci, jak choćby redaktor Tomasz Pietryga („Prawnicza wojna bez sensu", „Rz" z 13.06.2013 r.), a której już kompletnie nie pojmujš obywatele. Prawnicy, z którymi rozmawiam, wręcz mówiš jasno: nie chcemy się o to spierać! Mamy swoje zainteresowania zawodowe i nie chcemy ich na siłę zmieniać. Nie chcemy stać się zakładnikami starego powiedzenia: divide et impera. I to oni majš rację! Doskonale pamiętam nie tak odległe czasy, gdy na posiedzeniach komisji sejmowych i senackich wspólnie walczyliœmy o to, co jest istotš naszych samorzšdów. O prawa i interesy adwokatów i radców prawnych. Dziœ jesteœmy rozbici i podzieleni, a czasem nawet osamotnieni. Ot, choćby w walce o nowelizację k.p.c. wprowadzajšcš obowišzek podawania numeru PESEL. O ile łatwiej byłoby przekonać decydentów do zmian, gdyby protest adwokatury w tej słusznej sprawie poparły władze samorzšdu radcowskiego. Wszak walczyliœmy o zmiany srogich zapisów, także dla naszych kolegów po fachu. Ostatnim rzutem na taœmę udało się. Nie tylko wtedy. Choć działałem „bez zlecenia", nie zapomniałem o radcach, proszšc komisję senackš o przyjęcie poprawki poszerzajšcej kršg osób uprawnionych do korzystania z  elektronicznych ksišg wieczystych.
Dziœ mam jednak smutne wrażenie, że w przedwyborczym ferworze trwa konkurencja nie o nasze sprawy, lecz o splendor i o ambicje. Nie tylko w kwestii obrony w sprawach karnych, ale o to, kto pierwszy uchwali uchwałę, kto pierwszy przygotuje projekt. Nie chciałem o tym pisać, lecz napiszę, by Pani Dziekan, która lekkim piórem wydaje niesprawiedliwe sšdy, wiedziała:  jestem dumny, że Krajowa Izba Radców Prawnych przyjęła uchwałę postulujšcš rozdzielenie rozporzšdzeń w sprawie opłat za czynnoœci w sprawach cywilnych na taksę z urzędu i taksę z wyboru. To moja uchwała i  nie tylko w przenoœni. Nie chcemy się stać zakładnikami starego powiedzenia: divide at impera Gdy ponad rok temu namawiałem niektórych przedstawicieli władz samorzšdu radcowskiego do poparcia tego pomysłu, nie słyszałem w ich słowach entuzjazmu. Lecz dziœ zamiast wspólnej pracy nad projektem mamy wyœcigi o palmę pierwszeństwa. Jak inaczej rozumieć list otwarty prezesa Bobrowicza zapraszajšcy adwokaturę do wspierania „naszego" radcowskiego projektu rozporzšdzeń, notabene niedostępnego dla szerszej publicznoœci. To nad czym tu wspólnie pracować, co konkretnie mamy wspólnie popierać?

Solidne badania

Z chęciš zapoznam się z badaniami Rady Adwokatur i Stowarzyszeń Prawniczych Europy (CCBE) pod względem możliwoœci dostępu do pełnomocnika w sprawach karnych, o których pisze Pani Dziekan. Choć szczerze mówišc uważam, że bardziej przydałyby się badania dostępu do obrońcy. Przecież nie tylko każdy prawnik przygotowany do obrony w sprawach karnych, ale każdy parlamentarzysta doskonale wie, że w procesie karnym obrońca to nie to samo co pełnomocnik. Myœlę, że trzeba zbadać w niezależnych badaniach, ilu obywateli nie uzyskało obrońcy w procesie karnym, jak na statystyki wpływajš miliony spraw o wykroczenia i ilu radców prawnych pełniło funkcję obrońcy w tym postępowaniu. To da nam wszystkim prawdziwy obraz sytuacji, rynku i jego potrzeb, w tym chęci pełnienia funkcji obrońcy. Dopiero opracowanie takich badań dotyczšcych faktycznego dostępu do obrońcy w sprawach karnych byłoby spełnieniem mego postulatu zawartego w tak nieprzychylnie ocenionym artykule. I gdybym rzeczywiœcie miał złe zamiary, jak mi to przypisuje Pani Dziekan, nie martwiłbym się wcale samorzšdowym harakiri, które samorzšd radcowski chce na mych oczach popełnić. Oczywiste jest, że po kilku medialnie głoœnych sprawach karnych, nieosšdzonych z powodu podjęcia przez obrońcę w czasie ich trwania etatowej pracy, ustawodawca już bez pytania podzieli œrodowisko radcowskie na adwokatów – obrońców wykonujšcych zawód w ramach samozatrudnienia, i radców prawnych uprawnionych do pracy na etacie. Dla interesu społecznego, a nie dla samorzšdowych aspiracji i ambicji. I choć mam jeszcze sporo argumentów w obronie obecnego zawodowego kompromisu, na tym skończę. Dla dobra sprawy, jakš jest zgoda i pokój – przeciwieństwo wojny. Rafał Dębowski jest adwokatem, członkiem Naczelnej Rady Adwokackiej
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL