Świat

Ukraińcy tęsknią za Zachodem

ROL
Zwolennicy integracji z Unią Europejską zdobywają przewagę za Bugiem.
Bogusław Chrabota z Kijowa
41,6 proc. Ukraińców zdecydowanie popiera integrację z krajami Unii Europejskiej. Za wejściem do zawiadywanej przez Moskwę Unii Celnej opowiada się obecnie 34,7 proc. respondentów, za pełną samodzielnością Ukrainy 15 proc. Mniej niż 10 proc. Ukraińców nie ma w tej kwestii zdania. Takie są wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie Instytutu Gorszenina z Kijowa. Gdyby przeprowadzono w tej sprawie referendum, za wejściem do Unii głosowałoby dziś 45,5 proc. obywateli Ukrainy; około 35 proc. byłoby przeciw. Eksperci podkreślają zdecydowany pokoleniowy podział Ukraińców w kwestii integracji. Młode pokolenie w większości jest już za Unią. Związek z Rosją i wejście do Unii Celnej popierają głównie przedstawiciele starszej generacji.
Jakkolwiek z pewną ostrożnością, można również wyrysować geografię tego podziału. Zwolennicy Unii przeważają w zachodnich, centralnych i północnych regionach Ukrainy. Z kolei za utrzymaniem bliższych związków z Moskwą opowiadają się raczej wschód i południe kraju. Na taką mapę należy jednak nanieść istotne poprawki. Mieszkańcy dużych miast w większości popierają azymut na Unię Europejską, prowincja jest bardziej zachowawcza. Z badań Instytutu Gorszenina wynika, że tylko 23,7 proc. Ukraińców odwiedziło kraje Europy Zachodniej, Stany Zjednoczone czy Kanadę. Niemal trzy czwarte Ukraińców nigdy na Zachodzie nie było. Otwarcie granicy z Unią Europejską, a na początek choćby liberalizacja polityki wizowej, to jeden z głównych argumentów za integracją z UE. Zdecydowanie popiera je ponad 88 proc. Ukraińców. Odmiennego zdania jest tylko 5,7 proc. respondentów, z czego zdecydowany sprzeciw wyraża 4 proc. Charakterystyczne, że zarówno w kwestii integracji z UE, jak i bliższego związku z Unią Celną najważniejsze dla Ukraińców jest zniesienie obowiązku wizowego, wymiana kulturalna i zlikwidowanie barier celnych. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku nasi sąsiedzi boją się wspólnej polityki zagranicznej, wspólnej waluty, legislacji i wspólnej armii. Pół roku przed szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, podczas którego może zostać podpisana umowa stowarzyszeniowa Kijowa z Unią, na Ukrainie nasila się dyskusja o kierunku polityki zagranicznej. Biorą w niej udział również przedstawiciele UE. W dniach 26–28 maja przebywali w Kijowie były szef Parlamentu Europejskiego Patrick Cox i Aleksander Kwaśniewski. Wczoraj z prezydentem Janukowyczem, premierem i przewodniczącym Dumy, spotkał się wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Jacek Protasiewicz. W powszechnym przekonaniu, elity władzy na Ukrainie dość konsekwentnie deklarują potrzebę integracji europejskiej. Zarazem niedostatecznie realizują wskazany przez Brukselę program zmian. Istotnym punktem niezgody jest kwestia przetrzymywania w więzieniu byłej premier Julii Tymoszenko. Zdaniem mediów Cox i Kwaśniewski mieli opracować plan wypuszczenia jej z więzienia i wywiezienia na leczenie za granicę. Zarówno eksperci z Zachodu, jak i ukraińscy komentatorzy w jednej kwestii są zgodni: drzwi do inicjacji procesu integracji z Unią Europejską są jeszcze uchylone. Szansa na ich pełne otwarcie istnieje, acz skorzystanie z niej zależy tylko i wyłącznie od władz w Kijowie.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL